Puk-Puk

Puk-puk.

?

To ja, matka. Nie Rodzic, matka. Rodzica jakoś nie czuję, a Matkę tak , każdym porem mojego ciała.

To ja Matka, która was lulała do snu jak byliście mali, przytulała i pocieszała, jak kwoka rozpościerała nad wami skrzydła by tylko nic złego się wam nie stało.

To ja Matka, która krzyczała, napominała, zaganiała do lekcji, kazała wynosić śmiecie, nie puszczała na nocne czy wieczorne hulanki.

To ja Matka, która nieproszona właziła do waszego pokoju, kazała sprzątać, podglądała czy nie palicie lub zażywacie.

To ja matka – ta okropna zołza, która zatruwała wasze nastoletnie życie.

I to właśnie do mnie najczęściej kierujecie swoje kroki by uwolnić się od tej strasznej tajemnicy, którą nosicie w sobie – Mamo jestem gejem, lesbijką……………..

Nie stanę na wysokości zadania, o nie.

Homoseksualiści mogą sobie być, dlaczego nie, ale żeby Moje Dziecko?!

A jednak jestem tu z wami, widzicie mnie na paradach w telewizji, w KPH.

Jestem by popierać, bronić walczyć o przynależne Wam prawa.

Jestem by stanąć pomiędzy niedouczonymi posłami, klerykami i powiedzieć – Wara od mojego dziecka!

Jestem bo każda Matka –tak mi się przynajmniej wydaje – ma gdzieś w głębi serca dzikie zwierzę. Ten odwieczny pierwotny instynkt bronienia swojego potomstwa. I to dzikie zwierzę we mnie wydrapie oczy każdemu kto ośmieli się podnieść rękę na moje dziecko.

Więc jeżeli wasz „coming out” był niewypałem, jeśli jeszcze jest to przed wami – nie opuszczajcie rąk, dajcie czas Rodzicom, a potem szukajcie w ich sercach tego pierwotnego instynktu, tego dzikiego zwierza, które broni swoich małych.

Margo

Reklamy

Marsz Tolerancji w Koninie

Przed majowym weekendem w III LO w Koninie dyrekcja szkoły odwołała konkurs plastyczny dla uczniów, który został ogłoszony z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii, przypadający 17 maja. Po ataku hejtu w internecie, telefonicznych, sms-owych gróźb karalnych, wycofała zgodę na konkurs. Akty nienawiści były autorstwa Młodzieży Wszechpolskiej i dotyczyły zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Szkołę odwiedziła ze wsparciem jedna z naszych mam. Młodzież z liceum nr 2 i 3 na 18-go maja planuje w Koninie Marsz Tolerancji. Wspieramy tę inicjatywę całym sercem.

Do szkoły wysłaliśmy list poparcia o następującej treści:

My, Rodzice – Stowarzyszenie matek, ojców i sojuszników osób LGBTQIA

Solec 30A

00-403 Warszawa

tel.: 572 163 635

e-mail: info@myrodzice.org

http://www.myrodzice.org

http://www.facebook.com/myrodziceosobLGBTQIA

Pani Bożena Pyzder

Dyrektor

III Liceum Ogólnokształcącego

62 -510 Konin ul. Szymanowskiego 5

 

Szanowna Pani Dyrektor,

jesteśmy rodzicami osób LGBTQIA i szczerze doceniamy Państwa pomysł na konkurs plastyczny, który ma wesprzeć tolerancję i włącza się w świętowanie Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. Taka forma wsparcia jest nam, rodzicom i naszym dzieciom, bardzo potrzebna i cieszymy się, że Waszych młodych wychowanków uczycie otwartości na różnorodność, której nie należy traktować jako tabu i ani zagrożenia dla heteronormatywnej większości.

Wycofanie się dyrekcji państwowej szkoły z realizacji  konkursu o tolerancji z okazji obchodów powyższego dnia, bo organizacje o poglądach skrajnie odmiennych się na to nie zgadzają (nie wymieniamy ich nazwy, żeby nie zapadły nam w pamięć), przyjęliśmy z rozgoryczeniem, a nawet gniewem, ale staramy się zrozumieć Państwa argumentację, przedstawioną nam przez naszą koleżankę ze stowarzyszenia My,Rodzice, która Państwa odwiedziła, żeby okazać nasze wsparcie. Nadal mocno Wam kibicujemy.

Jako rodzice osób LGBTQIA mamy wiele złych doświadczeń instytucjonalnych, także ze szkołami. Wiemy również jak trudno jest pogodzić racje wszystkich. Jesteście Państwo, Pani i młodzi organizatorzy bez wątpienia w bardzo trudnej sytuacji.

Jednak państwowa szkoła w Polsce jako główną zasadę powinna przyjmować równość wszystkich wobec prawa. Wykluczanie z powodu przynależności do społeczności LGBTQIA nie jest rozmową o racjach. Organizacje, które wywarły na Państwa i mieszkańców Konina presję, nie chciały rozmawiać o prawach tylko chciały wyrazić brak akceptacji. Głośno, niegrzecznie, z nienawiścią. Udało im się.

Szanowni Państwo, wycofać się można prawie ze wszystkiego, zerwać umowę, ponieść konsekwencje prawne, finansowe i wszystkie inne.

Z siebie się nie wycofamy. Dlatego ten Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii a także zainicjowany przez uczniów konińskiej szkoły konkurs trzeba traktować z radością, jako dowód, że świat idzie do przodu, że zaczyna rozumieć swoją różnorodność, która mu jest dana, jak dar.

Rozumiemy Pani niewygodną sytuację. Zaczynają się egzaminy, Pani zadaniem jest utrzymanie szkoły w „trybie maturalnym” i zapewnienie abiturientom i pozostałym uczniom komfortu nauki.

Pani Dyrektor, Organizatorzy, mieszkańcy Konina.

Tolerancja to odwaga, to siła.

Jako rodzice osób LGBTQIA czerpiemy z tolerancji i otwartości chęć do działania.

Pewnie nie wpłyniemy na decyzję w sprawie konkursu, ale piszemy list otwarty, żeby podkreślić, jak bardzo warto świętować, że zmądrzeliśmy jako społeczeństwa i w systemach prawnych chcemy przeciwdziałać dyskryminacji.

Trzymamy kciuki za szkołę, i za Konin i wierzymy, że będziecie odważni.

 

Zarząd, członkinie i członkowie stowarzyszenia i sojusznicy

Nielegalni

lodz

To dla nas szczególny moment, po raz pierwszy wystąpiliśmy pod szyldem stowarzyszenia. Nasz głos na 8 Marszu Równości w Łodzi:

Jako grupa rodziców, przyjaciół i sojuszników osób LGBTQIA jesteśmy w bardzo szczęśliwej sytuacji – nikt nam nic do tej pory nie obiecywał. Nikt nie mówił, że będzie lepiej i nas zawiódł. Dotychczas bez entuzjazmu przyjmowano postulaty legalizacji związków partnerskich i małżeńskich. A obecnie nas straszą. Straszą nas nie od dziś i jeszcze długo będą straszyć. Mam poczucie, że jesteśmy w tym kraju nielegalnie, że jesteśmy, że istniejemy tu niepotrzebnie i to słyszymy codziennie. System opresji słownej i prawnej wyrzuca swoich obywateli i obywatelki. Wyrzuca na margines, wyrzuca za granicę, obudowuje nas szczelnie stereotypami, których nikt nie chce przezwyciężyć. Naszym dzieciom i przyjaciołom przysługują takie same prawa jak innym ludziom w tym kraju. My, jako obywatele rodzice spełniliśmy swój obowiązek wobec państwa, wychowaliśmy i wykształciliśmy swoje dzieci. Odpowiedzialnie przyjęliśmy coming outy. Nadal chronimy nasze dzieci i chcemy wspierać inne dzieci. Także ich rodziny i przyjaciół. Wywiązujemy się wobec państwa polskiego z naszych obowiązków i dajemy szansę na rewanż. Oczekujemy od polskiej szkoły edukacji, różnorodności i szacunku , od służby zdrowia opieki i zrozumienia , od kościołów i związków wyznaniowych oczekujemy rozmowy o człowieku. Nasze obywatelstwo to także prawo naszych dzieci homo, bi trans inter dzieci i przyjaciół do korzystania ze wszystkich praw obywatelskich w Polsce. Nikt nam nie mówi skoro jesteś LGBTQIA to nie płać podatków jak inni obywatele. Bo my Cię wykluczamy. Płać, ale tylko my będziemy z tego korzystać. My też płacimy podatki na tę samą szkołę i szpital. Otóż, chciałam powiedzieć , że jesteśmy tu legalnie, absolutnie legalnie. Szanujmy różnorodność naszych dusz i ciał i kochajmy swoje polskie kolorowe ptaki.

Dorlle

 

Skąd przychodzimy?

Złożone zostały właśnie papiery rejestracyjne organizacji My Rodzice – Stowarzyszenie Matek, Ojców i Sojuszników Osób LGBTQIA. Złożone, to znaczy , że sądy pochylą się nad rejestracją, to znaczy również, że chcemy być widoczni. Chcemy być legalni, działać zgodnie  z prawem i pokazywać drogi, dzięki którym nasze dzieci mogą egzekwować swoje pełne obywatelstwo.

Państwo nie chce widzieć naszych dzieci. Jeśli Europa o nie pyta, rząd polski i europosłanki i europosłowie, w jakiejś części, mówią dużo o wartościach i rodzinie, ale o swojej. Nadal nie widzą naszych rodzin, bo je wykluczają. Wykluczają nas a’priori.

Bez argumentów, dyskusji, praw. Klasyfikują moralnie. Piętnują.

Stowarzyszenie My Rodzice tworzy grupa ludzi, która ma za sobą coming outy swoich dzieci i innych członków rodziny, przyjaciół. To wszystko składa się na całkiem spory zbiór różnych historii, z których płynie jedna, solidarnościowa idea, że rodzina jest najważniejszym środowiskiem dającym siłę i poczucie wartości.

Po to jesteśmy, po to, bo chcemy być legalni, po to się instytucjonalizujemy, żeby być partnerem, bo nasze partnerstwo wynikać będzie z prawa.

Skąd przychodzimy? Zewsząd.

Każda osoba LGBTQIA, każdy rodzic, każda osoba z rodziny, może z nami porozmawiać, poznać nasze historie, włączyć się w działanie organizacyjne.

Skąd przychodzimy? Zawsze byliśmy.

A teraz jesteśmy głośniej i jesteśmy odważniej.

Dorlle

Szamani na eksport

Informacja o głosowaniu na początku marca naszych polskich eurodeputowanych między innymi nad zakazem tak zwanych terapii konwersyjnych wprowadziła mnie w osłupienie.

Początkowo 25 europarlamentarzystów było przeciw zakazowi, trzech dokonało korekty głosowania i przeprosiło. Pozostało zatem 22 na 42 głosujących, to ponad 52 %. Czułam jak rośnie mój gniew. Jednocześnie nie mogłam pojąć, że europarlamentarzyści z jakiejkolwiek opcji politycznej mogą tak głosować w takiej sprawie.

A potem……..przypomniałam sobie, jak to w zeszłym roku gościł ze swoimi wykładami w wielu polskich miastach jeden z naczelnych homofobów współczesnego świata, wyrzucony dawno ze wszystkich przyzwoitych stowarzyszeń i gremiów medycznych,
Dr Paul Cameron, jak to zaproszono go do Polskiego Parlamentu.

Nie powinno dziwić, że 79% badanych Polaków uważa homoseksualność za przypadłość wymagającą leczenia.

Dziś również można być szamanem, ale nie można wówczas jednocześnie twierdzić, ze się jest lekarzem i posiada się wiedzę medyczną – zwłaszcza, że nie poświęca się jej żadnego zainteresowania i uwagi.

Jednakże od Europarlamentarzystów, nawet tych, na których nie głosowałam – wymagam więcej.

Chciałabym zapytać tych dwadzieścia dwoje – czego świadectwo daliście w Europarlamencie? Jak Wam się zdaje? Hę?

Na pewno nie poglądów, bo żeby mieć pogląd, trzeba poświęcić swoją uwagę danemu tematowi, dowiedzieć się czegoś, przemyśleć i wyrobić sobie własną opinię.

Jeśli się jest zbyt leniwym i nie ma się chęci i zainteresowania, żeby dowiedzieć się czegoś na rozważany temat – trudno, ale wówczas podczas głosowania trzeba się powstrzymać od głosu. Podejrzenia, wyobrażenia i wiara nie mogą być fundamentem poglądów, zgodnie z którymi głosujecie w imieniu Polaków.

Jeśli nie ma się chęci pochylania nad każdym tematem, który jest do przegłosowania – nie powinno się być parlamentarzystą jakiegokolwiek parlamentu i powinno się samemu zrezygnować z bycia posłem.

Rezygnacja z mandatu to nie wstyd, a Wasze głosowanie – i owszem. Wstyd na całą Europę.

Nim przyjdzie wiosna…

Dawno, dawno temu, kiedy mój Gej Młodszy był właśnie świeżo upieczonym wolontariuszem w KPH, siedzieliśmy w domu przy stole, każde zajęte swoimi sprawami, ale w międzyczasie prowadziliśmy międzypokoleniowy dialog o obowiązkach, prawach i ich braku.

W którymś momencie Staś powiedział – „Bo wiesz mamo, geje chcieliby walczyć o to, aby ich związki podlegały temu samemu prawu rodzinnemu, co związki hetero”.

Ja zaczęłam się śmiać do rozpuku. Syn bardzo spoważniał (może powinnam napisać: „Smyk wytrzeszczył oczy modre!”) i przyglądał mi się z niedowierzaniem, bo chyba się nie spodziewał takiej reakcji.

Widząc to powiedziałam: ”Prawu rodzinnemu? Temu samemu, któremu ja podlegałam i podlegam jako samotna matka trzech synów? Wiesz, nie jestem pewna, czy to taki cymes. Bo to jest zbieranina rozmaitych przepisów, scheda po zaborcach, kawałek Drugiej RP, kawałek komuny i dodatki o przemocy…”

Dziś myślę, ze może nawet nie jest z tym prawem tak najgorzej – ale ciągle pozwala ono na powoływanie się na paragrafy znakomicie wpisujące się w patriarchalny system wartości.

W ostatnią niedzielę miałam przyjemność wysłuchać wykładu Pani Profesor Moniki Płatek:

Dlaczego powinniśmy bronić prawa do równości – manipulacja w interpretacji praw równościowych i ich marginalizacja w mainstreamie.

Dziękuję za ten wykład, bo dzięki niemu spostrzegłam, że już w tej dawnej rozmowie kołatało mi się po głowie to, co bez ogródek potrafię nazwać dopiero teraz:

 

BEZ PEŁNEJ EMANCYPACJI KOBIET CZARNO WIDZĘ EMANCYPACJĘ ŚRODOWISK LGBTQIA

Stan chyba pojął to dużo wcześniej niż ja, bo od dawna chodzi na marcowe manify – i nie tylko.

Wpisem tym zachęcam do refleksji jeszcze przed 4. marca, kiedy to w Warszawie ruszy tegoroczna Manifa.

Ola chodziła struta

Ola chodziła struta już dobry rok. My, jej rodzice, nie bardzo wiedzieliśmy, co jest grane.

Postanowiliśmy uczcić nasze wspólne imieniny (mamy tego samego dnia) kilkudniową wycieczką do Londynu we dwójkę.

Już wybiegamy do taksówki na lotnisko, a tu na klamce prezencik (o, jak miło!) i list z instrukcją obsługi na kopercie: „otwórzcie, jak będziecie mogli spokojnie przeczytać”. Jesteśmy normalni, przeczytaliśmy natychmiast.

A tam, wyznanie, jestem lesbijką, dochodziłam do wiedzy o tym długo, mam nadzieję, że to przyjmiecie. Przyjęliśmy jeszcze na tych schodach, potem już z Londynu zadzwoniliśmy do Oli, że wszystko OK.

Po kilku latach, wysłuchaniu dziesiątków relacji o coming outach, wielu rozmowach, głównie z rodzicami (zaangażowaliśmy się w ruch rodziców osób LGBT), dotarło do nas, że nasza reakcja nie była typowa.

Próbowałem zrozumieć, dlaczego nie przeżyłem dramatu i wymyśliłem trzy rzeczy:

Po pierwsze: nigdy nie miałem pomysłu, że któreś z moich dzieci ma realizować jakieś życiowe zadanie, które powstało w mojej głowie. Czyli: zostać pianistą, tancerką figurową, profesorem- fizykiem teoretycznym, matką 3 par bliźniaków, czy górnikiem dołowym. To jest ich życie!

Po drugie: oboje byliśmy wychowani w rodzinach ateistycznych. W okresie naszej młodości Kościół był instytucją znacznie sympatyczniejszą niż dziś, byliśmy oboje związani z Klubem Inteligencji Katolickiej a potem z Przymierzem Rodzin, ale nikt tam od nas nie wymagał wiary. Swoją drogą, naszym dzieciom daliśmy możliwość uzyskania formacji katolickiej, w dwóch trzecich przypadków, z sukcesem. Jednakże problem wejścia albo nie-wejścia kogokolwiek do królestwa niebieskiego jak do tej pory mnie nie nurtował ani trochę. Czyli, nie wchodziłem w życie dorosłe z worem homofobii, tylko z takim małym woreczkiem związanym ze śmianiem się z dowcipów o homosiach.

Po trzecie: rodzeństwo Oli dorobiło się potomstwa – czyli naszych wnuków w liczbie ośmiu (stan na dziś). Oczywiście, dziecko nie jest realizatorem programu swoich rodziców tylko odrębnym, niezależnym człowiekiem (patrz punkt pierwszy). Ale miło odnaleźć swoje geny w kilku mądrych i fajnych młodych ludziach.

Szczególnie punkt trzeci jest potwornie ważny dla innych rodziców. Związek jednopłciowy i wynikające z tego nieposiadanie (POSIADANIE !!!! – ten język!!!) dzieci to zbrodnia, za którą rodzice często wyrzucają z domu. Myślę, że bym to wytrzymał lepiej od przeciętnej, ale nie żałuję, że Bóg niewierzących nie postawił mnie przed tą próbą.

Marek Błaszczyk