Geje do filmu!


W sieci natknąłem się na artykuł: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/w-polskich-reklamach-brakuje-homoseksualistow-bo-firmy-obawiaja-sie-naruszyc-tradycje-i-stereotypy. Ciekawe, ale przykre spostrzeżenia: w polskiej reklamie osoby homoseksualne nie istnieją. A przecież reklama, czy tego chcemy czy nie, mocno kształtuje nasze postrzeganie świata. Nie trzeba być znawcą tematu, żeby zauważyć, że każde wprowadzenie na rynek nowego produktu poprzedzone jest intensywna kampanią reklamową. Przy czym słowo „produkt” traktuję dosyć dowolnie. Mam na myśli nie tylko towary na półce sklepowej, ale także nowe trendy lub  idee. A przecież tolerancja jest dla mnie jedną z najważniejszych idei.  Trendem może być np. widzialność w przestrzeni publicznej osób nieheteronormatywnych. Bo takie osoby oczywiście są wśród nas, ale nie jesteśmy w stanie ich rozpoznać. Dlaczego? A dlatego, że jeśli gej lub lesbijka występują samodzielnie w przestrzeni publicznej, to niczym nie różnią się od heteryka. Stąd mój apel: pokazujmy tęczowe pary. Bo wtedy mówimy otwartym tekstem. Apel kieruję do szeroko rozumianego środowiska medialnego: pokazujcie pary inne niż heteroseksualne. Nie koniecznie tylko homoseksualne, ale też np. wolne związki. Oburzamy się na konserwatywne (czytaj: skostniałe) poglądy znacznej części społeczeństwa i agresywny dyktat „jedynie słusznego wzorca rodziny”. A kto z rzekomo tolerancyjnego środowiska filmowego odważy się umieścić w scenariuszu filmu lub reklamy jawnego geja? Nie mam racji? Niech alibi nie będą głośnie ostatnio polskie filmu filmy „W imię…” czy „Płynące wieżowce”. Według mnie motyw homo w tym filmach jest zdeformowany poprzez martyrologiczne podejście twórców do tematu. Czy moja opinia jest odosobniona?

Ostatnio obejrzałem dwa dosyć stare filmy, nie-polskie, z początku lat 90-tych. Jednym z nich jest „Cztery wesela i pogrzeb”, a drugi to jeden z odcinków bodajże drugiej serii „Przystanku Alaska”. Łączy te filmy to, że pojawiają się tam wśród głównych bohaterów związki dwóch mężczyzn. I to nie w martyrologicznym klimacie jak we wspomnianych polskich produkcjach, ale tak normalne życiowo. Nikt tam nie robi aj-waj z tego, że w pobliżu żyje para nie-hetero. Scenarzysta po prostu gejów wprowadza do scenariusza i oni tam są na równych prawach! Przypominam, filmy są sprzed 25 lat! Tak więc wołam do  polskich twórców: do dzieła, wprowadzajcie gejów, lesbijki, osoby trans na ekrany! Bez tego związki LGBT nadal nie będą widoczne. Niech geje będą nie tylko bohaterem podobnym do wiecznie cierpiącego mickiewiczowskiego Konrada, jak to jest dotychczas w polskich filmach, ale niech będą np. członkiem gangu (w kryminale), zwariowanym wujkiem (w komedii romantycznej), analitykiem wywiadu (w filmie szpiegowskim) albo panem od wu-efu (w kinie familijnym). Obiecuję kupić bilet do kina!

P.S. Kto nie widział, niech obejrzy pierwszy odcinek „Prokuratora”. Pachnący nowością wyjątek od reguły. Coś takiego marzy mi się na co dzień…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s