Żywa biblioteka

Byłam w ostatni piątek książką w Żywej Bibliotece. Biblioteka otworzyła swoje podwoje w mieście powiatowym na Dolnym Śląsku, w Zespole Szkół Ogólnokształcących.  Zacznę może od końca. Pani Dyrektor wręczając nam na zakończenie pięknie wydrukowane podziękowania była lekko zielona. Bo jeszcze nie zdążyliśmy opuścić murów szacownej instytucji oświatowej a już się w mieście „gotowało”.

– Co to za ludzi wpuszczono do szkoły!!!!!!!!!!!!!!!

Więc teraz ja – co to za człowiek! – ( sprawdziłam rogów i ogona nie mam) powiem wam jak było.

Byłam książką pod mało orginalnym  tytułem „matka geja”. Młodzież była w wieku 17-18 lat i przysiadała się grupowo po 3-5 osób. Niewiele osób miało pytania. Siadali i patrzyli. Ciężar komunikacji spoczywał na mnie. Ponieważ nie wiedzieli od czego zacząć ja zaczynałam standartowo od pytania – czy wiedzą jaki jest procent osób homoseksualnych w społeczeństwie? I to nie tylko w Polsce ale ogólnie bo rasa, religia, czy narodowość nie ma na to wpływu. Statystyka wykazała mam, że w każdej klasie musi być co najmniej 1 osoba homoseksualna ale oni nikogo takiego nie znali. Dlaczego? To było ciągnięcie za język, żeby móc pomówić o przyczynach ukrywania się osób LGBT.

Padło oczywiście pytanie o moją reakcję na wiadomość, że syn jest gejem, o to czy znam partnera i lekkie zdziwienie na wiadomość, że mieszkaliśmy troje pod jednym dachem. Zapytano mnie również czy nie kocham teraz syna mniej – jak już wiem, że jest gejem. Muszę powiedzieć, że dopiero  Jaś- mój prywatny gej psycholog – uświadomił mi jak ważne było to pytanie. Ja zareagowałam na nie zupełnie odruchowo zdziwieniem i pytaniem -jak to, co ona przez to rozumie. No czy nie kocham syna mniej!!! Odpowiedż na to – nie kocham w moim dziecku jego preferencji seksualnych tyko jego osobowość, to kim jest. I jestem z niego bardzo dumna. Przerobiliśmy jeszcze t.z. „afiszowanie” się osób LGBT ale to na pewno powinnyśmy jeszcze dopracować. Miałam ze sobą nasze ulotki i trochę książek ale nikt nic nie chciał wziąć. W sumie czułam się bardziej jakbym prowadziła przyspieszony kurs wiadomości o osobach homoseksualnych niż jako matka , która dzieli się swoimi doświadczeniami z posiadania dziecka geja.

Reklamy

Moja Wigilia…..

choinki

Każda matka ma plany dotyczące swojego dziecka.
Mój syn jak się urodził był taki śliczny, zawsze uśmiechnięty i wszędzie było go pełno.

Ja byłam taka szczęśliwa,że go mam.
Wyobrażałam sobie, że jak już dorośnie, skończy studia, to któregoś dnia przyjdzie do mnie i powie, że się zakochał . Potem będzie oczywiście ślub
a po ślubie jak to zazwyczaj bywa po jakimś czasie zostanę babcią.

Mój syn obecnie jest na studiach. Wszystko toczy się swoim trybem,
tylko ja mam już inne marzenia.

6 lat temu jak co roku zasiadłam do wigilijnego stołu z moja najbliższą rodziną, synem,siostrą i jej dziećmi oraz naszą mamą. Znalazło się również miejsce dla znajomego, który nie miał z kim spędzić Wigilii.
W trakcie kolacji, a w tamtym roku udało mi się przygotować 12 tradycyjnych potraw, mój syn skierował do obecnych przy stole pytanie:

– A co zrobilibyście jakbym powiedział Wam,że jestem gejem? –

całe szczęście ,że nie jadłam w tym momencie karpia!
Świat mi zawirował, straciłam słuch, bo nic do mnie nie docierało,
nie do końca rozumiałam o co pyta moje dziecko. Przez moment czułam się tak, jakbym tylko ja siedziała przy stole. Widziałam tylko biały obrus przed sobą.
Nie potrafiłam nic mu odpowiedzieć. Kołatała mi po głowie jedna myśl :
jak to, to ja nie będę miała wnuków?!

Z zamyślenia wyrwał mnie głos mojej mamy, który przerwał ciszę jaka zapadła przy stole:

– Nieważne co powiesz, zrobisz, bez względu na wszystko, ja zawsze będę Cie kochała….
– myśl jak błyskawica przeszyła moją głowę:  TO POWINNY BYĆ MOJE SŁOWA, TO JA TO POWINNAM TO  POWIEDZIEĆ, a zrobiła to babcia.
A ja cóż, zadałam pytanie w stylu: „ czy jesteś pewien,że jesteś gejem? Tylko na to wtedy było mnie stać.

Do dzisiaj nie mogę sobie darować, że mój ukochany syn nie usłyszał wtedy ode mnie, że go kocham mimo i ponad wszystko, że nic nie jest ważniejsze od tego, że jest moim dzieckiem, i że chcę aby był szczęśliwy.

Ja chcę aby był szczęśliwy, nawet wtedy kiedy jego wybory są inne od moich marzeń i oczekiwań. Ma do tego prawo.

Tak, mój syn jest gejem, nie ma ogona i rogów. Jest świetnym facetem.
Jest kochany i szczęśliwy.
Skąd to wiem?, powiedział mi o tym.
Ja również często mu mówię o tym, że bardzo go kocham.

A moje marzenia?
Marzę teraz  aby  był szczęśliwy ze swoim partnerem, nigdy nie doświadczył przemocy i nietolerancji, aby mógł żyć w świecie wolnym od uprzedzeń
i nienawiści.

Wigilię w tym roku również spędzimy razem.
Żałuje tylko, że nie będzie z nami jego partnera.

Napisałam to wszystko po to, aby nikt, jeśli przydarzy mu się podobna sytuacja niczego potem nie żałował.
Takich Wigilii jest dużo, bo przecież mój syn nie jest jedynym gejem
w Polsce.