Sojusze i malowanie świata

31 stycznia 2016 r. odbyło się w Łodzi spotkanie sojuszników osób LGBT. Impreza miała charakter poniekąd pionierski, bo ludzie, którzy się tam spotkali „nie przenikają się” na innych płaszczyznach. Nie umiem nazwać „grupy docelowej” sojuszników, skąd się biorą, dlaczego przychodzą na spotkanie z młodzieżą z Fabryki Równości i z rodzicami dzieci LGBT. Nikt ich nie wymyślił, nikt ich nie definiuje, są naszymi przyjaciółmi, rodziną, kolegami z pracy. Uczą się sojusznictwa, wchodzą z nami w alianse emocjonalne. Na spotkanie w Łodzi przyszło ok. 50 osób i żadna z nich nie zrobiła tego z obowiązku. Przyszli z miłości i z przyjaźni. Opowiedzieliśmy kilka swoich historii, wylaliśmy trochę łez, zatrzymaliśmy się chwilę przy pewnych myślach. Pojawiła się refleksja nad prawdą o naszym życiu i relacjach z innymi ludźmi, którzy prawdy znać nie chcą. Mówiliśmy o języku jakim my się posługujemy i jaki język czeka nas na zewnątrz. Z definicji wynika, że sojusznicy wspólnie dążą do celu, idą ramię w ramię, jak trafnie nazwała swoją inicjatywę Kampania Przeciw Homofobii.

Chcieliśmy prosić naszych sojuszników, żeby nie pozwalali w swoim otoczeniu na pogardę, nienawiść i wykluczenie.

Prosimy o reagowanie na nieprawdę.

Mili Sojusznicy! Dzięki takiej postawie robicie miejsce na świecie między innymi dla nas dla naszych dzieci i dla nas.

W niedzielny styczniowy poranek zjedliśmy zbyt dużo ciasta, ale mieliśmy pełną salę życzliwych ludzi. Coś za coś.

DORLLE

Reklamy

Rodzice gdzie jesteście?

Po raz kolejny Kampania Przeciwko Homofobii organizuje Akademię Zaangażowanego Rodzica. AZR jest to cykl warsztatów, wykładów poszerzających wiedzę dotyczącą osób homoseksualnych, to nabywanie umiejętności rozmawiania na temat homoseksualizmu, zrozumienie problemów z jakimi boryka się nasze homoseksualne dziecko jak również aktywizowanie Rodziców by włączali się w działania na rzecz poprawy sytuacji osób homoseksualnych – LGBT w Polsce.
Jestem jedną z tych osób, które nigdy by się nie zgłosiły gdyby nie wyraźne życzenie syna geja. Tak naprawdę są to sprawy, które nie leżą w obszarze moich zainteresowań. Odmienność seksualną syna zaakceptowałam bezwzględnie bo jest to coś co jest od niego niezależne. Ale… no własnie – ta sytuacja wywróciła moje życie do góry nogami. W wieku 50 paru lat musiałam je organizować na nowo. A to nie jest takie łatwe. Dziecko to droga do powiększenia Rodziny, do wnuków, to ktoś komu przekażemy „dorobek” życia, historię Rodziny. Dziecko to ciągłość naszego istnienia. I z tym musiałam się w jakiś tam sposób pożegnać. Zostałam sama i bez perspektyw z ładunkiem tego co chciałam przekazać przyszłemu pokoleniu. W ciągłym strachu i niepewności o jutro mojego dziecka. Tyle, że jest to dorosły mężczyzna i to jest jego życie. Ja matka jestem gdzieś obok jako koło ratunkowe a nie jako wspólnik tego życia. W tej sytuacji muszę zadbać o siebie, o swoją rónowagę psychiczną, o to co mi jeszcze z tego życia zostało. I to nie jest działanie dla kogoś – sprawy osób LGBT – to jest działani nakierowane na mnie. No i jest jeszcze „problem” przemeblowania życia towarzyskiego, społecznego, rodzinnego z uwzględnieniem potomka LGBT.
Jest tego dużo. Radzimy sobie z tym lepiej lub gorzej a czasami wcale. Ale jest AZR, są inni rodzice, którzy już wyszli na prostą, tworzy się społeczność może jeszcze mała ale na pewno rozwojowa. Czekamy na ciebie.
Jestem absolwentką 2 edycji AZR, która jak napisałam na początku do niczego nie była mi potrzebna a która dała tak wiele, że trudno byłoby to tu opisać.