Będziemy chodzić do tyłu

Będziemy chodzić do tyłu
Nie będę dyskutować z demokracją. Nie będę podważać jej wyroków, ale mam uwagi.
Po pierwsze do socjologów, politologów i innych oceniających. Prezydent elekt miał kampanię sprawną, ale z elementami nietolerancji, wykluczeń i oskarżeń, co nie kwalifikuje jej jako dobrej, bo dobra kampania zawiera przesłanie moralne pozytywne. W komentarzach słyszę pochwały, a niekiedy zachwyty. Dotychczas nie usłyszałam analizy.
Po drugie do „pragnących zmiany”. Zmiana definiowana przez obóz zwycięski to chodzenie do tyłu, postulaty opierają się na przywróceniu tego, co było. Zmiana powinna nieść ze sobą coś nowego, na przykład refleksję, że nie ma powrotu do starych czasów. Odstawiamy szczotki, nie zamiatamy zjawisk, procesów i spraw społecznych, tylko je nazywamy. Nazywamy homofobię, nienawiść, odbieranie praw do społecznego funkcjonowania. Jeśli pragnę zmiany, to wiem jakiej. A zwycięski prezydent elekt proponuje mi wycofanie.
Po trzecie. Otóż nie!
Pan A.Duda nie musi się o mnie troszczyć, otaczać mnie opieką i bezustannie oferować zmiany. Nie chcę również kawy, bo mimo, że z mlekiem, ta kawa nadal jest kiełbasą wyborczą. Interesuje mnie powaga urzędu i majestat Rzeczpospolitej, która nie stoi rano przy metrze opierając kampanię na słitfociach.
Po czwarte. Obaj kandydaci nie wykazali empatii i zrozumienia dla środowisk LGBTQ. Zrozumienie widzę jako próbę poznania istoty zagadnienia. Nikt tego nie zrobił. Nikt nie zadał sobie pytania, co zrobić z nową definicją rodziny.
Urzędujący Panie Prezydencie – wolność to też my!
Panie Prezydencie Elekcie – zmiana to też my!
A więcej, ja Panu, Panie Prezydencie Elekcie nie wierzę. Będzie Pan chodził do tyłu wbrew sobie.
Z tyłu słabo widać , nienaturalnie stawia się stopy, łatwo można się potknąć.
Czas obietnic i inwektyw się skończył. Czas na myślenie jest zawsze.
Piszę to w Dzień Matki – bo każda widzi w czymś swoje LGBTQ
Dorlle

Reklamy

MANIFA

MANIFA
Emancypacja jest zadaniem trudnym. Byłam na Manifie w Łodzi. Z koleżanką z AZR-u. Byłam na bardzo skromnej Manifie. Cieszę się, że byłam, bo żyłam w przekonaniu, że jacyś inni/inne zrobią „coś” za mnie lub „ma się zrobić”. Spotkaliśmy się pod pomnikiem Leona Schillera, którego charakterystyczna pochylona postać robi wrażenie, jakby nas uważnie słuchał. Był przecież człowiekiem teatru, człowiekiem słowa. Czy inni ludzie, po drodze słuchali nas równie uważnie? nie wiem. Moje najsilniejsze wrażenie to zdumione męskie twarze. Szłyśmy/ szliśmy główną ulicą miasta, przewodził nam wóz policyjny, a za nim szły jako pierwsze aktywistki z transparentem, w kapeluszach z początku XX wieku. Zdumione twarze przyglądały się manifestującym kobietom i mężczyznom, ale zdumienie dotyczyło tylko kobiet. Na trasie przemarszu twarzy było sporo. Część była zdumiona życzliwie, część po prostu, a sadzę, że pozostali byli zdumieni faktem, jak porządna kobieta w porze obiadowej, w wolny dzień od pracy nie podaje pokarmu domownikom. I dalej sądzę, że wnioski mogły być wielorakie. Kobieta nie podaje, bo nie ma komu, bo chodzi na Manify. Nie podaje, bo jest stara, bo jest zbyt młoda, bo za głośno krzyczy, bo nie rozumie, jakie są wobec niej oczekiwania. Jednym słowem sto osób na Piotrkowskiej, to jakieś nieporozumienie. Na początku pojawili się politycy o lewicowym obliczu, wspierając nas słowem i wzrokiem. Ich obecność nie zmieniła charakteru imprezy, nadal byliśmy niszową grupką, wykrzykującą zbyt wysokimi głosami niepopularne hasła i słowa powszechnie uznane za wulgarne. Zdumione męskie twarze towarzyszyły naszym okrzykom. Niech gender będzie z Wami!
Dorlle

A OTACZA NAS TĘCZOWE ŚWIATŁO….

Zastanawiam się zawsze o czym napisać . Co byłoby interesujące dla innych? To historia, której nie wymyśliłabym, ale z pewnością wiele osób zna jej różne warianty.
Z Przyjaciółką przyjaźnimy się od 40 lat. Chodziłyśmy razem do szkoły, spędzałyśmy wspólnie na obozach sportowych wakacje i ferie. Znamy swoje tajemnice. Od wielu lat mieszkamy w innych miastach. Intensywność kontaktów jest zróżnicowana. W ponury listopadowy wieczór Przyjaciółka przyjechała do mnie. Obie byłyśmy „z drogi”. Ona przejazdem po wizycie u swojej rodziny, a ja prosto ze spotkania w Warszawie Tęczowych Szwadronów czyli Akademii Zaangażowanego Rodzica. Widujemy się rzadko, więc ilość wiadomości jakie chcemy sobie przekazać jest właściwie nieskończona. Ale tego wieczoru wiedziałam, że muszę jej powiedzieć o homoseksualności mojego dziecka i z takim zamiarem jechałam do domu. Wiedziałam także , że nie będzie to trudne, bo mam do niej zaufanie i cokolwiek by się wydarzyło, będzie próbowała zrozumieć. Skoncentrowana na własnym „wychodzeniu z szafy” zastanawiam się nad reakcją ludzi a nie na tym, że ktoś chce mi powiedzieć to samo, też chce „wyjść z szafy”. Byłyśmy zaskoczone wzajemnym wyznaniem, ale nie pamiętam pierwszych słów, tylko rosnące uczucie przynależności do wspólnego świata. Długo w nocy rozmawiałyśmy, snułyśmy plany, powiedziałyśmy sobie, czego najbardziej się boimy. Jej dziecko jest starsze i wkrótce za oceanem bierze ślub. Być może też będziemy w tym uczestniczyć „jako rodzina z Polski” i podziwiać piękną parę młodą.
Wydaje mi się, że gdybym wymyśliła tę historię byłaby ona pretensjonalna. Ale jest prawdziwa i to jedyna odpowiedź na pytanie „jaka to historia”.
DORLLE

Natarcie Tęczowego Szwadronu

Ministerstwo Edukacji Narodowej w 2013 roku wprowadziło obowiązek wychowania równościowego i w teren wyruszyły edukatorki /edukatorzy seksualne/i, feministki i feminiści, trenerki / trenerzy równego traktowania, rodzice gejów i lesbijek, i inne „okropne osoby”. Po tych ludziach nie należy się spodziewać, że zaszczepią wzory wartości, powiedzą dużo o honorze, lub przynajmniej wyznaczą prawdziwe role społeczne i kulturowe.
Jednym słowem nic dobrego z tego nie wyniknie. Ale ministerstwo kazało, mus robić.
Są w Polsce tacy nauczyciele, którzy nie muszą, a chcą zrozumieć WYKLUCZENIE. W Liceum Ogólnokształcącym w Górze odbyła się, w tym tygodniu, konferencja i warsztaty równościowe. Dzięki aktywności Pani Eweliny, nauczycielki polskiego. KPH zaprosiło mnie do krótkiego wystąpienia „w swojej życiowej roli” czyli jako matkę geja. Po krótkim przeorganizowaniu zawodowych i domowych spraw, ruszyłam w stronę Dolnego Śląska. W kilku punktach przygotowałam sobie wypowiedź na temat Jak homofonia wpływa na życie w rodzinie. Plan wypowiedzi przygotowałam dla siebie, nikt go nie kontrolował i nie wpływał na jego kształt. Miałam do dyspozycji ok. 45 minut z pytaniami z sali. Debiutowałam w roli Gej mother’s show i obawiałam się chaosu własnej wypowiedzi. Nie umiem ocenić mojego przekazu, ale cisza jaka zapadła na sali skłoniła mnie do rozładowania sytuacji anegdotką, żeby nieco atmosferę rozluźnić. Mam nadzieję, że nie była to cisza oburzenia, ale cisza refleksji. Po spotkaniu jeden z nauczycieli chciał porozmawiać, lecz nie bardzo umiał znaleźć słowa. Przeprosił i odszedł. Był bardzo życzliwy i nieprawdopodobnie zaskoczony, i irracjonalnie tkwił w przekonaniu, że LGBT nie mają rodziców. Jestem przekonana, że u kilku osób na tej sali, przerodzi się to w poważne myślenie o zjawisku homofonii. Było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, niezwykle ciekawe. Mam ogromną satysfakcję, że wzięłam udział w tym spotkaniu.
PS w nawiązaniu do wychowania równościowego program Word, który podkreśla błędy w pisowni, zaznaczył na czerwono słowa edukatorki (jako poprawne podał edukatorzy). Cudne, prawda!
Dorlle

UWAGA! TO JEST PROCES !!!

Jak Rodzic Zielony zmienia się w Tęczowego?
● KAŻDY KIEDYŚ BYŁ ZIELONY
● Często, pierwsza spotkana w życiu osoba homoseksualna to własna córka albo własny syn.
● Nagle świat okazuje się nieprzyjazny i jest wyposażony w „ogromne szafy”, w których można pozostać na długo.
● Czy homoseksualność dziecka wstrząsnęła systemem wartości?
● Systemem wartości nie trzeba manipulować.
● Cierpliwości! Przychodzi wiedza i kolejny etap rozumienia.
● Zawsze, gdzieś spotkasz homofobki i homofonów – ich świat jest węższy, ciaśniejszy, więc trudno im zrozumieć.
● Ty już jesteś trochę tęczowy, a oni potrzebują czasu.
● Ucz się Rodzicu sam lub skorzystaj z pomocy.
● KAŻDY MOŻE BYĆ TĘCZOWYM RODZICEM, JEŚLI ZECHCE.