Zostaliśmy zauważeni

Wczoraj na queer.pl. ukazała się notatka o naszym blogu.  Nie ukrywam, że miło  było czytać przychylny nam tekst. Ale nie to jest ważne. Ważne jest  to, że posypały się komentarze i maile. Wszystkie pozytywne, żadnego hejtu! Czytacie nas. Wczoraj grubo ponad 1000 osób odwiedziło bloga. To chyba niezły wynik?

Trochę ostatnio leniłem się  jako autor. Z jednej strony dużo zadań  w pracy, z drugiej chwila zwątpienia, czy to moje pisanie ma sens. Ale po kilku wczorajszych i dzisiejszych mailach i komentarzach okazuje się, że warto! Czytajcie, komentujcie i piszcie do nas. Po to jesteśmy. Przy okazji dziękuję za wszystkie ciepłe słowa.

Wiem, że wiele z Was nie znajduje zrozumienia u najbliższych. No cóż, takie mamy popieprzone otoczenie. Ale wierzcie mi, to się zmienia. Powoli, nie tak szybko jak byśmy chcieli, ale to już widać. Mówi się, że kropla drąży skałę. Tych kropli jest wiele. Zobaczcie jak wielu z Was wychodzi z szafy. Wiem, że idealny stan to taki, w którym nikt nie wychodzi z szafy, bo nikt do niej wcześniej nie wszedł. Nikogo nie interesuje orientacja innych ludzi i każda orientacja jest traktowana jako „normalna”. Może znacie taką piosenkę, w której Krystyna Prońko śpiewa: „bądź jak kamień, stój, wytrzymaj. Kiedyś te kamienie drgną. I polecą jak lawina, przez noc, przez noc”. Napisana była w innych czasach i mówiła o ludzkiej godności. Czasy się zmieniły, ale ludzie nadal chcą żyć w godności. Ja wierzę, że „lawina” już blisko…

Reklamy

Czym jest homoseksualizm dziecka?

Nie mam tu zamiaru wymądrzać się czy też samodzielnie wymyślać kolejnych definicji. Na początek powtórzę za wieloma autorytetami, że osobą homoseksualną (ale też bi – czy też transseksualną) człowiek NIE staje się pod wpływem czynników środowiskowych, czy też na skutek kontaktów z innymi osobami o podobnej orientacji. Dzisiaj większość badaczy zgadza się co do tego, że nasza orientacja seksualna kształtuje się prawdopodobnie w okresie płodowym (więcej:  http://www.focus.pl/czlowiek/tajemniczy-homoseksualizm-11562?strona=1 ). Wniosek z tego też taki, że orientacji seksualnej nie można zmienić. Inny fakt, niestety często podważany, to że homoseksualizm NIE JEST chorobą – więc się go nie leczy!  Jeśli spotkałeś się z informacjami pochodzącymi z lat 70-tych lub wcześniejszymi, to tam mogłeś czytać o „homoseksualnej chorobie”, ale  Światowa Organizacja Zdrowia już dawno wycofała się z tych „chorobowych” klasyfikacji  (więcej: http://pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm#.C5.9Aredniowiecze_i_czasy_nowo.C5.BCytne )

Ale czym jest homoseksualizm ukochanego dziecka dla matki lub ojca? Na początku to w wielu przypadkach spory problem z przyjęciem tego faktu do wiadomości. Przecież w bajkach i serialach księżniczka zawsze znajduje swojego księcia, a  nie drugą księżniczkę, Romeo kocha Julię a nie np.Tristana, chłopcy bawią się samochodami, a nie lalkami. Synom wmawiamy od najmłodszych lat, że kiedyś się ożenią i będą mieli dzieci, a córki słyszą że muszą być odporne na knowania przyszłych teściowych, które zawsze wybierają dobro swoich synów. Dziewczynka musi być przygotowana do roli matki, a syn kiedyś będzie mężem i ojcem… To wmawiają nam filmy, książki, bajki, reklamy, wiersze i piosenki.  I nagle pewnego dnia dowiadujesz się, że te wszystkie „oczywiste oczywistości” są nic nie warte. Twój syn nigdy nie będzie szukał  żony, Ty nie będziesz miał wnuków,  a w pracy nie będziesz mógł pochwalić się synową. Jeśli uważasz, że ujawnienie się Twojego syna to wszystko burzy i masz do niego o to pretensje, no to masz problem. Masz problem z sobą, nie z synem. Brutalne? Ale prawdziwe. Chyba nie uważasz, że syn będzie robił coś dla pozorów lub dla spełnienia Twoich lub otoczenia oczekiwań? Jeśli uważasz inaczej, to właśnie możesz wchodzić na drogę do utraty swojego dziecka. Przepraszam za szczerość…

Jednak większość z nas tradycyjnie oczekuje, żeby  syn znalazł sobie dziewczynę, stanął z nią przed ołtarzem, żeby potem było wesele, grała orkiestra, a goście wołali „gorzko, gorzko”? Potem chrzciny, komunia i wszystkie te „tradycyjne obrzędy”. Jeśli tego i Ty oczekiwałeś, to jesteś całkowicie normalny, przecież całe otoczenie tego wymaga! Przecież wychowałeś się w Polsce, pewnie nie było wokół Ciebie żadnych homoseksualnych par, więc większość społeczeństwa wpisuje się w tą tradycję. Ale czy wszyscy? Pewnie znasz niejednego faceta, który od wielu lat żyje sam. Stary kawaler? Nie zawsze… A samotne kobiety, wiecznie w spodniach i z męskim wyglądem (tu przepraszam niektóre lesbijki za przywoływanie stereotypu). A nie było w Twoim otoczeniu żadnej dziewczyny, która po kilku latach okazała się chłopakiem (lub na odwrót)? Wokół nas i wśród nas wiele jest gejów, lesbijek i transów. Nie ma o nich wierszy, piosenek, filmów czy lektur szkolnych, Dlatego najczęściej ich nie zauważamy (lub nie chcemy zauważać). Dlatego też powszechne są tradycyjne oczekiwania, o których pisałem powyżej, ale dlatego też tak trudno przyjąć nam do wiadomości, że nasze dziecko nie wpisuje się w normę!

Kim więc jest Twój syn-gej? Nie chcę uogólniać i powtarzać stereotypów. Ale spróbuję opowiedzieć, czego ja się dowiedziałem o moim synu. Być może z Twoim dzieckiem jest podobnie?  Mój syn już na początku szkoły zauważył, że nie interesuje go większość z tych rzeczy, którymi interesowali się jego koledzy, a wręcz czasem odczuwa dziwny lęk w ich otoczeniu. Lepiej niż jego koledzy dogaduje się z koleżankami, a do tego zauważył, że odczuwa niezwykłe emocje w stosunku do niektórych kolegów. Nie rozumie dlaczego jego kolegów tak podniecają zdjęcia nagich kobiet, bo on odczuwa dziwne mrowienie przy wizerunkach mężczyzn! Pewnego dnia usłyszał, że na świecie są geje, a po jakimś czasie z przerażeniem odkrył, że on jest jednym z nich! Długo się z tym ukrywał, bo przecież w międzyczasie wielokroć słyszał, że „pedały to zboczeńcy”.  W międzyczasie zaczęły się problemy ze szkołą. Przecież koledzy i nauczyciele często szydzą z „pedałów”. Na religii ksiądz opowiadał  o „homoseksualnych zagrożeniach”. Na języku polskim omawiał lektury, w których Tadeusz kocha Zosię, Romeo umiera w niespełnionej miłości do Julii, a na koniec musiał pisać o tym wypracowanie i wyrazić zachwyt nad romantyczną miłością młodzieńca do dziewczyny!  Do tego nauczycielka polskiego wspomniała, że Oskar Wilde „chorował na homoseksualizm”. Przysposobienie do życia w rodzinie to kolejna trauma – od początku dzieci słyszą o żonie, mężu i tradycyjnej rodzinie. Co prawda nauczycielka jest odważna, więc była lekcja  o rozpoczęciu współżycia i antykoncepcji.  Ale na kolejnej lekcji opowiadała o dewiacjach i zboczeniach, wśród których najstraszniejszy jest homoseksualizm. Czy to dziwne, że w szkole w pewnym momencie zaczęły się wagary, syn coraz częściej choruje na grypę i bóle brzucha, zaczyna izolować się od rówieśników? Zamyka się godzinami w swoim pokoju, czasem nawet nie wychodzi z niego cały weekend. Ja oczywiście na początku nic nie zauważam. Jeśli nie mogę dogadać się z synem, lub zdarzają mu się dni bez kontaktu z otoczeniem, to ja tłumaczę to dojrzewaniem i burzą hormonów. Ale jeśli te objawy (wagary, objawy depresji, izolowanie się otoczenia) nasilają się? Nie będę dalej rozwijał tego czarnego scenariusza, bo po pierwsze dla mnie to bardzo bolesne i świeże jeszcze wspomnienia, a po drugie jest jakieś 20-30 % szans , że w przypadku Twojego dziecka ten scenariusz nie będzie miał miejsca. Skąd te liczby? Spotkałem się z tezą, że ok.70-80% osób homoseksualnych przechodziło przez różne objawy depresji, czytaj też np., http://wiadomosci.onet.pl/prasa/depresja-geja/yrdt8 ).

Sporo czasu trwało zanim dowiedziałem się tego, co wiem dzisiaj. Jeśli Twoje dziecko wyoutowało się przed Tobą w miarę wcześnie (czyli w okresie nastoletnim), to bardzo dobrze, bo w miarę szybko możesz zacząć rozumieć jego postępowanie. Postaraj się czasem spojrzeć na świat oczami geja/lesbijki. To nie jest takie trudne, jak się na początku wydaje.

Jak zamieszkałem w szafie i powoli z niej wychodziłem?

No więc weszliśmy do szafy (razem z żoną) i dosyć mocno przestraszeni w niej siedzieliśmy. Kilka dni ? Kilka tygodni? Szczerze mówiąc nie bardzo pamiętam. Pierwsze dni nie były łatwe. Mnóstwo pytań. Na szczęście był już internet, więc najpierw poszukiwania stron z informacjami medycznymi. Przecież przez całe moje życie wmawiano mi, że homoseksualizm to choroba. Pamiętam nawet „poważne”  książki wydawane w latach 70-tych i 80-tych, gdzie umieszczano ten temat w działach „inne zboczenia seksualne”. Ale przecież wiem, że moje dziecko nie jest chore, nie jest „zboczeńcem”! Niestety wciąż w necie sporo jest stron, które podtrzymują te „mądrości”. I rozmowy z Michałem. Co czuje, co myśli, czego się obawia. Najpierw jak najwięcej słuchania, potem powolne przetrawianie tego w głowie. I znowu rozmowy. Powrót do netu. Na szczęście były już organizacje typu KPH czy Lambda, które sporo rzetelnej wiedzy przekazują. I ważna informacja, że homoseksualizmu się nie leczy, nie prostuje, nie nawraca. Tak jak nie leczysz koloru oczu albo zamiłowania do pierogów.

Na szczęście dosyć szybko zdecydowaliśmy się na rozmowy z rodziną. Co do najbliższych byliśmy pewni, że nie będzie wykluczania nas. Nie wiedzieliśmy jak zareaguje dalsza rodzina, te wszystkie ciotki, kuzyni itd. Na szczęście też nie było problemu. Oczywiście niektórzy nawet nie mrugnęli okiem, bo dla nich nie ma znaczenia jaką ktoś ma orientację, ale inni musieli to głębiej przerobić i zadawali dziwne pytania. Ale generalnie Michał dostał i dostaje mnóstwo wsparcia. Z dzisiejszej perspektywy cieszę się, że szybko wyoutowaliśmy się przed najbliższy otoczeniem. To jest cholernie ważne , żeby nie ukrywać się z tą informacją. Ukrywać można jakieś winy albo niecne uczynki, ale skoro my akceptujemy w pełni nasze dziecko, to niech ktoś z rodziny spróbuje mieć coś przeciw. Wyleci z hukiem spod naszego dachu.

Tak – to jest bardzo ważne, żeby w najbliższym otoczeniu nic nie ukrywać. Nie każdy ma ten luksus, niestety żyjemy w Polsce. Ważne jest to, żebyś sam sobie wszystko poukładał w głowie.  Nam dużo dały rozmowy z przyjaciółmi. Mamy takich kilkoro z bardzo otwartymi głowami. Bardzo im wszystkim dziękuję za słuchanie i akceptację. To jest bardzo ważne i budujące, jeśli nie zostajesz odrzucony przez najbliższych. A z dalszą rodziną i znajomymi? Tu było trochę obaw, bo nie znasz tych ludzi dokładnie i nie wiesz, czy nie trafisz na jakiś zakuty łeb. Ale zauważyłem, że trzeba być podczas takiej rozmowy w dobrej formie, pewnym siebie, zadbać, żeby chwila sprzyjała. I tu też dobre wspomnienia, bo nikt nie potępił nas, żadnej agresji. Ważne, żeby nic nie ukrywać, przecież rozmawiamy o dziecku, które Ci ludzie znają od wielu lat. Wiedzą kim jest. I cały czas mówić z podniesioną głową, być pewnym swoich słów, cały czas mówić o wspieraniu syna.

Zauważyłem, że w publicznych wystąpieniach często zdarza się potępianie „tych homoseksualistów”. Ale czy na takim samym forum spotkaliście się z potępieniem konkretnego geja lub lesbijki? Raczej nie. Bo łatwo potępiać jakąś bliżej nieokreśloną grupę. Ale jak już kogoś znasz, to reagujesz inaczej.

Więc pomimo tego, że często jestem świadkiem homofobicznej mowy w tzw. publicznych dyskusjach, to mnie jako ojca geja nic takiego nie spotkało. Mieszkam w małej miejscowości. Wyoutowaliśmy się tylko przed najbliższymi, bo jakoś nie wyobrażam sobie, żebym po ulicach chodził w koszulce z napisem „mój syn jest gejem”. Dzisiaj minęło już kilka lat i wszyscy znajomi, z którymi często się kontaktujemy wiedzą o orientacji Michała. Nie mieliśmy z tego powodu żadnych przykrości, ale co ważne, to chyba przekazaliśmy kilku osobom spory pierwiastek tolerancji, bo zauważyłem, że „przed” zdarzały się niektórym osobom homofobiczne teksty, ale po naszym wyoutowaniu już nie.

Spotkałem radosnych chrześcijan

Kilka dni temu spotkała mnie miła niespodzianka. Wziąłem udział w spotkaniu  zorganizowanym w Olsztynie przez młodych ludzi  z katolickiego środowiska „Wiara i Tęcza”. Od kilku lat nie jestem osoba praktykującą, więc z pewną rezerwą przekroczyłem próg klimatycznego klubu nieopodal 600-letniej katedry. Słyszałem wiele dobrego o środowisku „Wiary i tęczy”, poznałem kilku jej reprezentantów, ale ciekawy byłem co słychać wśród jej sympatyków na Warmii i Mazurach.

Spotkanie zorganizował Marek, który stara się aktywnie włączyć w działania WiT-u i pobudzić do pewnej aktywności „mniejszość w mniejszości” , bo tak sami siebie określają członkowie i sympatycy „Wiary i Tęczy”. Czemu tak? Wiele osób homoseksualnych z ogromną rezerwą podchodzi do instytucji polskiego Kościoła. Trudno  u nas spotkać osoby LGBT, które spodziewają się pomocy, wsparcia czy chociażby zrozumienia wśród najstarszej organizacji świata, która na sztandarach wypisane ma miłosierdzie i miłość bliźniego.  Zamiast miłosierdzia spotyka ich pogarda, zamiast miłości – odrzucenie, zamiast wsparcia – społeczny ostracyzm. W najlepszym przypadku od duchownych otrzymują propozycję ukrywania się lub tzw. ”leczenia”. Nie dziwi więc fakt, że trudno w Polsce spotkać geja lub lesbijkę, akceptujących swoją homoseksualność  i pozostających w katolickiej wspólnocie. Jeśli już tacy się spotkają , to w środowiskach LGBT stanowią mniejszość i  liczebny margines. Dlatego też niezmiernie ciekawy byłem kto przyjdzie na spotkanie.

Tłumów na pierwszym spotkaniu nie było, ale było ciepło, przyjaźnie i miło. Spotkali  się  otwarci ludzie, znajdujący radość w wierze i we wspólnocie, osoby homo- i heteroseksualne, rodziny i przyjaciele. Moje postrzeganie polskich katolików, z pewnością spaczone przez obraz radiomaryjnych szwadronów, panów Oko i Terlikowskiego i temu podobne klimaty, dalekie jest od radości, afirmacji i miłości bliźniego. Tymczasem widziałem w Olsztynie radosnych chrześcijan, którzy żyją w zgodzie z duchem ewangelii. Stanął mi przed oczami obraz spotkania pierwszych chrześcijan w katakumbach naszkicowany przez mistrza Sienkiewicza w „Quo Vadis”, gdzie ludzie, którzy na co dzień nie mogli otwarcie być sobą, dopiero w tajemnej wspólnocie cieszą się z tego w co wierzą i z przejęciem dyskutują o naukach Najwyższego.

Trzymam kciuki za braci i siostry z „Wiary i Tęczy”. Jeśli jeszcze kiedyś szczerze pomodlę się, to jedna z pierwszych moich modlitw będzie za to, aby geje i lesbijki byli otwarcie przyjmowani w największej europejskiej wspólnocie katolickiej. By nie musieli zasilać angielskich, kanadyjskich czy hiszpańskich wspólnot. By tu w Polsce mogli przyjmować sakramenty, by nie musieli ukrywać się pomiędzy swoimi hetero-braćmi w wierze i wstydzić się za homofobicznych „pasterzy”. Trzymam też kciuki za to, że katolicy z „Wiary i Tęczy” zmienią polski kościół. Nie stanie się to ani za tydzień, ani za rok, ale kiedyś na pewno się stanie…

Moje dziecko wychodzi z szafy

Jak się dowiedziałem, że Michał jest gejem? To było już kilka lat temu, ale pamiętam te chwile jakby to było tydzień temu. Dni poprzedzające coming-out Michała to jedno wielkie napięcie i utarczki słowne z synem. Dzisiaj wiem, że wtedy nosił się z myślą o ujawnieniu się już od jakiegoś czasu i stąd napięta atmosfera tamtych dni. Wiem jak bardzo to przeżywał i jak bardzo się tej chwili obawiał. A ja to wtedy interpretowałem, jako typowe objawy buntu młodzieńczego, burzę hormonów, nieszczęśliwe zakochanie czy coś podobnego.

Do pomocy wziął starszą siostrę, która dowiedziała się od niego o wszystkim kilka dni wcześniej. Jeszcze wcześniej dowiedziała się wąska grupka przyjaciół Michała, więc ja z żoną byliśmy w „trzeciej turze”. Zostaliśmy poproszeni o chwilę rozmowy i uwagi i wtedy usłyszeliśmy: „rodzice – jestem gejem”. Szczerze mówiąc, to trochę Michał mnie do tego przygotował, bo wcześniej wypuszczał kilka „próbnych balonów”, których my z żoną nie bardzo umieliśmy odczytać. Ze dwa razy w komputerze (wtedy mieliśmy jeden wspólny na całą rodzinę) natrafiłem na ślady homo-pornografii. Trochę mi to dało do myślenia, nawet spytałem Michała, czy to jego ślady aktywności, ale on się wyparł. Po kilkunastu dniach jednak wszystko wyjaśniło się.

Pierwsza myśl po ujawnieniu się? Cholera- będzie miał trudno w życiu. On i cała rodzina, bo nasze polskie otoczenie niespecjalnie kocha gejów. Będą głupie pytania, docinki, być może ukrywanie się itd.

Druga myśl?  „ O cholera – ale ulga”. Pewnie dziwisz się o jakiej uldze mówię? Otóż dzisiaj uważam, że pierwsze oznaki orientacji homoseksualnej  u Michała pojawiły się już we wczesnym dzieciństwie. Jakie oznaki? Brak było u niego chłopięcej łobuzerii, chęci męskiej  rywalizacji, czy chociażby minimalnego zainteresowania sportem. Ja tego kompletnie nie umiałem sobie wytłumaczyć. Podobno część chłopców, którzy rodzą się gejami, bawi się lalkami, przebywa z dziewczętami, czy przebiera się w damskie ciuchy. U Michała tego nie było! Ale brak było też tych „testosteronowych zachowań” i to mnie dziwiło. Nie biegał do upadłego z bandą chłopaków za piłką, nie włóczył się z nimi i  nie łaził po drzewach. Pamiętam, jak w okolicach 10-tych urodzin Michała przeprowadziliśmy się na nowe miejsce. W otoczeniu, na nowej ulicy, było kilku chłopców i tylko jedna dziewczynka. Michał kompletnie nie chciał bawić się z tymi chłopcami. Więcej – on ich unikał, pomimo, że nie przejawiali wobec niego żadnej agresji. Tego nie rozumiałem, szalenie mnie to martwiło, myślałem, że to może jakieś objawy choroby. Gdybyśmy żyli w normalnym, akceptującym i genderowym świecie, to prawdopodobnie wiedziałbym jak odczytać te wczesne oznaki. Może spotkałbym kogoś, kto wyjaśniłby mi, że chłopak niekoniecznie musi być wychowywany do życia z dziewczyną. Nie byłoby moich głupich tekstów i odzywek, którymi nieświadomie, ale jednak raniłem mojego syna. Gdybym mógł cofnąć czas, to dzień po tym jak zostałem ojcem, przeczytałbym np. „Tęczowy elementarz”. Jakże inaczej wyglądałoby dzieciństwo i lata nastoletnie Michała? Iluż ciosów by nie otrzymał od najbliższego otoczenia, które żyło sobie w błogiej nieświadomości, raniąc go nieświadomie i niezasłużenie?

I oto w dzień „wyjścia z szafy”  wszystko w sekundę stało się jasne! Mój syn jest zdrowy! Wszystkie wątpliwości i moje znaki zapytania wyjaśniły się! Oczywiście prawda nie była przyjęta z radością, bo przeważał strach o dziecko. Nie pamiętam już teraz jak wtedy zareagowałem i co powiedziałem. Ale pamiętam tą ulgę w głowie, że w końcu wszystko się wyjaśniło!

Co było potem? Oczywiście zamknął się pewien etap w życiu całej rodziny i rozpoczął się kolejny. To był chyba jeden z najważniejszych dni mojego życia, bo nic już nie jest takie samo. Wszystko jest tęczowe, bo dzień, w którym Twoje dziecko wychodzi z szafy, to dzień, w którym większość rodziców do tej szafy wchodzi. Ze mną było tak samo…

Krzysztof – na początek – dlaczego jestem na tym blogu?

Dzień dobry, witam wszystkich, którzy trafili na ten blog. Na początku krótko przedstawię się.

Mam na imię Krzysztof, jestem ojcem dwójki dzieci. Mój w miarę uporządkowany świat dosyć mocno się zmienił, gdy pewnego dnia nasz wówczas  16-letni syn powiedział, że jest gejem. To się mocno kłóciło z moim wyimaginowanym obrazem chłopca, którego wychowywałem w małomiasteczkowym i katolickim otoczeniu.

Skoro to czytasz, to prawdopodobnie jakiś czas temu też podobne słowa usłyszałeś/-aś od swojego dziecka. I co wtedy? Na początek prawdopodobnie mnóstwo pytań, a może nawet szok. Chyba nie ma sensu opisywać tego co czułem wtedy, bo Ty pewnie czułeś, a może i nadal czujesz  to samo.

Co czuję dzisiaj tzn. po ok. 6 latach od tego pamiętnego dnia? No cóż – mój świat bardzo mocno się zmienił. Jest bardziej kolorowy, ma więcej odczuć , smaków  i wrażeń niż dawniej. Dzisiaj jestem w pełni akceptującym i wspierającym Michała ojcem. Jak zawsze kochającym. Ale jestem też innym człowiekiem, bo Michał i osoby ze środowiska LGBT wiele mnie nauczyli. Ale może po kolei.

Ten blog nie jest dla mnie, ale dla tych którzy pewnego dnia odkryli/ dowiedzieli się/ usłyszeli , że jego dziecko jest gejem, lesbijką lub osobą transseksualną lub też ma inną nieheteroseksualną tożsamość. Jeżeli tu jakoś trafiłeś, to znaczy że prawdopodobnie chcesz znaleźć odpowiedzi na pytania. Jeżeli czytasz ten tekst dalej to prawdopodobnie w Twojej głowie jest niezły mętlik, Twój świat stanął na głowie i nie wiesz co się dzieje. Też to miałem. To jest całkowicie normalne uczucie. Ale jeśli doszedłeś do tego miejsca, to znaczy że kochasz swoje dziecko, bo chcesz je zrozumieć. Mam nadzieję że będę mógł Tobie pomóc w odpowiedzi na te pytania. Oczywiście pytań jest mnóstwo , ale po kolei. Jeśli Twój problem jest bardzo palący, bo np. Twoje dziecko jest w depresji lub po próbie samobójczej to nie ma na co czekać. Pisz do mnie maila: kkaps@poczta.onet.pl lub do mojej żony: juka890@gmail.com. Postaramy się jakoś pomóc.

Pamiętaj –nie ma głupich i wstydliwych pytań. Najważniejsze jest dobro Twojego dziecka, które ma problem ze zrozumieniem siebie. Twoje problemy mogą chwilę poczekać.

I jeszcze chwilę o tym dlaczego prowadzę ten blog? Kilka miesięcy temu moje życie stało na krawędzi przepaści. Mój ukochany syn był w depresji, żona na skraju załamania nerwowego, a rodzina na skraju rozpadu. Wyłem z rozpaczy i bezsilności. Na szczęście znaleźli się ludzie, którzy wtedy nam pomogli i dzisiaj jest już lepiej, ale wtedy obiecałem sobie, że muszę spłacić ten dług, który zaciągnąłem, poprzez pomaganie innym. Mam pewne przemyślenia na temat przyczyn tych kłopotów,  ale o tym później. Wierzę , że poprzez pomoc innym, pomogę też sobie i Michałowi. Tylko poprzez edukację, odkłamywanie wyobrażeń o gejach i lesbijkach można doprowadzić do takiej zmiany w społeczeństwie, dzięki której nasze dzieci i my nie będziemy bali się kochać i okazywać naszych uczuć.