Wieści z Innego Świata

Codzienna gazeta angielska Guardian opublikowała krótką notatkę. (skrót)

Za pozwoleniem arcybiskupa Walii w katedrze  ST. Asaph in Denbighshire odbędzie się światowa premiera filmu, który jest głęboko krytyczny jeśli chodzi o stosunek Kościoła do homoseksualności.

Jest to 12 minutowy dokument, który opowiada o histori dwóch (już) byłych zakonnic, które się w sobie zakochały i które zostały potępione i wykluczone z kościoła po tym jak ich związek został odkryty.

Arcybiskup, DR Barry Morgan, powiedział; „Ten film nie będzie łatwy do oglądania przez członków kościoła ponieważ przypomina nam, że niektórzy z pośród nas są wykluczani i szykanowani z powodu ich odmiennej seksualności.

„Poprzez podzielenie się osobistymi historiami ludzi, którzy byli krzywdzeni i cierpieli, mam nadzieje, że ten mocny film uświadomi wszystkim skalę dokonanego zniszczenia i tym samym pozwoli zmienić nastawienia w obrębie samego kościoła.”

Przed nami daleka droga ale nie traćmy nadzieji, że dojdziemy.

Reklamy

ALERT

Drodzy Przyjaciele i Sojusznicy

Drodzy Nieprzyjaciele

Mówimy w imieniu matek i ojców, w imieniu rodzin osób LGBTQiA. Jesteśmy tu w imię  naszych dzieci, bo głęboko wierzymy w równość wszystkich ludzi,  bez żadnych względów. Wierzymy, że nasze dorosłe i niedorosłe  dzieci  powinny w sferze prawnej korzystać, ze wszystkich praw obywatelskich. Chcemy przypominać, chcemy głośno mówić, że prawa obywatelskie są dla wszystkich obywateli.

My rodzice i nasze dzieci  jesteśmy obywatelami tego kraju.

Nie utrwalamy stereotypów, że matki zniosą wszystko a ojcowie muszą wychować synów na prawdziwych mężczyzn, bo inaczej wszyscy poniosą klęskę. To nieprawda! Stawiamy naszym dzieciom wysokie wymagania. A prawda brzmi tak!

Mamy dobre, mądre, homoseksualne dzieci.

Dlatego paradujemy wraz z naszymi dziećmi, ich przyjaciółmi ich partnerami i partnerkami. Idziemy i krzyczymy głośno słowa niezgody, bo w sferze obyczajowej  przeciwstawiamy się ośmieszaniu, lekceważeniu i mowie nienawiści.

Zwracamy się także do Was – Drodzy Przeciwnicy

My już wychowaliśmy nasze dzieci i zderzyliśmy się nie raz  z życiem. Wiemy, że siłą, arogancją i brutalnością nie zmienimy świata.

Idziemy w tym marszu, żeby pokazać, że rodzina jest tam, gdzie jest miłość, lojalność, zrozumienie, wsparcie i rozmowa.

Drodzy Przeciwnicy! Nie definiujcie naszych rodzin.

Nie wyznaczajcie nam wartości!

Zwracamy się również do tych z Państwa, którzy jeszcze nic nie wiedzą o osobach LGBT!

Zdobywajmy wiedzę, wraz z nią przychodzi zrozumienie,  sprawiedliwość i równość.

Chodźcie z nami poznawać różnorodny świat.

 

 

 

 

Historia tęczowej parasolki

Zaczęła się zupełnie niewinnie. Dwa dni przed marszem My, Naród (27-02-2016 ) niespodziewanie znalazłam się w Toruniu w grupie osób, które mogły na spotkaniu poznać się osobiście z Mateuszem Kijowskim , liderem ruchu KOD. W trakcie rozmowy o przyszłym marszu opowiadaliśmy, jak my jako region jesteśmy przygotowani do tej manifestacji. Wspomniałam, że mając swój osobisty cel ( bo jestem matką lesbijki) będę niosła tęczowy parasol. Mateusz stwierdził, że On też by chętnie poniósł taką parasol. Odruchowo powiedziałam, że przywiozę dla niego tęczowy parasol na marsz do Warszawy.

Pomysł był szalony. Tęczowy parasol na początku manifestacji. To byłby piękny sygnał dla społeczeństwa. Dla środowiska LGBT, że jest tu również ich miejsce. Dla rodziców osób LGBT, że trzeba stanąć ramię w ramię ze swoimi dziećmi. Dla wszystkich, że mniejszości i to wszystkie mają też swoje miejsce w społeczeństwie.

Spodziewaliśmy się wielu tysięcy ludzi na tym marszu. Ja jednak wszystko sobie obmyśliłam. Nasza grupa stała na początku marszu. Widziałam wokół ogromne rzesze ludzi . Postanowiłam dobrnąć jak najbliżej do czoła marszu. Tam gdzie był transparent My, Naród ! Dobrze się stało. Właśnie skończyły się przemówienia i ,…. przyszli na czoło. Przyszedł również Mateusz Kijowski. Niestety ochrona nie chciała mnie przepuścić. Błyskawiczna myśl, że przecież dwa dni temu poznaliśmy się osobiście. I krzyknęłam : Mateusz ! Mateusz ! Obejrzał się , zobaczył mnie z rozłożonym parasolem i od razu zostałam przepuszczona . Przywitaliśmy się serdecznie. Zapytałam, czy może dla naszych tęczowych dzieci chociaż prze chwilę ponieść ten parasol rozłożony. Wyraził zgodę. I tak się stało.

Mateusz Kijowski niósł nad sobą tęczowy parasol ze wspaniałym uśmiechem, a nawet powiedziałabym, że z dumą.

Czemu mi tak na tym drobiazgu zależało? Otóż środowisko LGBT to nasze dzieci, córki i synowie. Jedni otwarcie przyznają się do swojej orientacji. Inni głęboko skrywają, obawiając się nietolerancji swojego otoczenia. Ale środowisko LGBT to również, rodziny osób homoseksualnych. To są rodzice, którzy niejednokrotnie toczą trudną walkę ze sobą . To są dziadkowie. To jest rodzeństwo. To jest również wujostwo i kuzynostwo. Wszystkich nas dotyczy. Jednak najczęściej udajemy, że w społeczeństwie nie ma gejów i lesbijek. Spychamy ich na margines. Uważamy, że powinni siedzieć cicho. Nie powinni się afiszować. A sprawy prawne załatwiać przez notariusza. No i żeby nie przynosili wstydu rodzinie. Nikt się nie zastanawia, jakie traumy przeżywają osoby LGBT i ich najbliższa rodzina przez taki ostracyzm. Dlaczego jednym ludziom wolno żyć normalnie, a inni muszą się ukrywać.

Okazuje się, że my, społeczeństwo uświadamiamy sobie nagle, że zaczyna mam się odbierać nasze podstawowe prawa i wolności. I uważam, że jest to najlepszy, właściwy moment, aby zaakcentować, że te prawa i wolności należą się również osobom LGBT. Poparcie wyrażone przez liderów KOD oraz działaczy daje nam sygnał,że mamy miejsce w społeczeństwie i jesteśmy równo traktowani. Tęczowe parasole oraz flagi niesione na marszu My, Naród ! Dają sygnał tym wszystkim dzieciom, ich rodzicom i rodzinom : Nie bójcie się, jesteśmy w społeczeństwie i mamy prawo być sobą ! Mamy prawo walczyć o naszą Konstytucję ! Tęczowe dzieci wychodźcie z ukrycia, zrzućcie z siebie to pasmo rozgoryczenia i frustracji ! Tęczowi rodzice, stańcie ramię w ramię ze swoimi dziećmi ! I bądźcie z nich dumni ! Bo to tak samo mądrzy i wartościowi ludzie, jak reszta społeczeństwa. I nie ma potrzeby wstydzić się, obwiniać czy ukrywać. Homoseksualność to nie jest nic złego. Taka sama orientacja, jak heteroseksualność. Tylko jest mniejszością.

Ktoś pięknie powiedział, że Konstytucja powstała właśnie po to , by chronić praw mniejszości przed większością. A nasza Konstytucja chroni mniejszości. Dlatego stańmy z jednym rzędzie z naszymi dziećmi. Bądźmy dla nich takim tęczowym parasolem. Właśnie my – rodzice ! I nie bójmy się, ze społeczeństwo nas zobaczy.

Udowodnijmy, że jesteśmy razem uczestnicząc w Paradzie Równości 11 czerwca w Warszawie. Zaprośmy nasze rodziny i naszych sympatyków. Niech wszyscy pójdą razem z nami ! W kolorowym , radosnym marszu ! Ku wolności !

Dana Zarzeczna

2016-06-08

wp_mateusz_kijowski_parasolka_kod_625

Sojusze i malowanie świata

31 stycznia 2016 r. odbyło się w Łodzi spotkanie sojuszników osób LGBT. Impreza miała charakter poniekąd pionierski, bo ludzie, którzy się tam spotkali „nie przenikają się” na innych płaszczyznach. Nie umiem nazwać „grupy docelowej” sojuszników, skąd się biorą, dlaczego przychodzą na spotkanie z młodzieżą z Fabryki Równości i z rodzicami dzieci LGBT. Nikt ich nie wymyślił, nikt ich nie definiuje, są naszymi przyjaciółmi, rodziną, kolegami z pracy. Uczą się sojusznictwa, wchodzą z nami w alianse emocjonalne. Na spotkanie w Łodzi przyszło ok. 50 osób i żadna z nich nie zrobiła tego z obowiązku. Przyszli z miłości i z przyjaźni. Opowiedzieliśmy kilka swoich historii, wylaliśmy trochę łez, zatrzymaliśmy się chwilę przy pewnych myślach. Pojawiła się refleksja nad prawdą o naszym życiu i relacjach z innymi ludźmi, którzy prawdy znać nie chcą. Mówiliśmy o języku jakim my się posługujemy i jaki język czeka nas na zewnątrz. Z definicji wynika, że sojusznicy wspólnie dążą do celu, idą ramię w ramię, jak trafnie nazwała swoją inicjatywę Kampania Przeciw Homofobii.

Chcieliśmy prosić naszych sojuszników, żeby nie pozwalali w swoim otoczeniu na pogardę, nienawiść i wykluczenie.

Prosimy o reagowanie na nieprawdę.

Mili Sojusznicy! Dzięki takiej postawie robicie miejsce na świecie między innymi dla nas dla naszych dzieci i dla nas.

W niedzielny styczniowy poranek zjedliśmy zbyt dużo ciasta, ale mieliśmy pełną salę życzliwych ludzi. Coś za coś.

DORLLE

Rodzice gdzie jesteście?

Po raz kolejny Kampania Przeciwko Homofobii organizuje Akademię Zaangażowanego Rodzica. AZR jest to cykl warsztatów, wykładów poszerzających wiedzę dotyczącą osób homoseksualnych, to nabywanie umiejętności rozmawiania na temat homoseksualizmu, zrozumienie problemów z jakimi boryka się nasze homoseksualne dziecko jak również aktywizowanie Rodziców by włączali się w działania na rzecz poprawy sytuacji osób homoseksualnych – LGBT w Polsce.
Jestem jedną z tych osób, które nigdy by się nie zgłosiły gdyby nie wyraźne życzenie syna geja. Tak naprawdę są to sprawy, które nie leżą w obszarze moich zainteresowań. Odmienność seksualną syna zaakceptowałam bezwzględnie bo jest to coś co jest od niego niezależne. Ale… no własnie – ta sytuacja wywróciła moje życie do góry nogami. W wieku 50 paru lat musiałam je organizować na nowo. A to nie jest takie łatwe. Dziecko to droga do powiększenia Rodziny, do wnuków, to ktoś komu przekażemy „dorobek” życia, historię Rodziny. Dziecko to ciągłość naszego istnienia. I z tym musiałam się w jakiś tam sposób pożegnać. Zostałam sama i bez perspektyw z ładunkiem tego co chciałam przekazać przyszłemu pokoleniu. W ciągłym strachu i niepewności o jutro mojego dziecka. Tyle, że jest to dorosły mężczyzna i to jest jego życie. Ja matka jestem gdzieś obok jako koło ratunkowe a nie jako wspólnik tego życia. W tej sytuacji muszę zadbać o siebie, o swoją rónowagę psychiczną, o to co mi jeszcze z tego życia zostało. I to nie jest działanie dla kogoś – sprawy osób LGBT – to jest działani nakierowane na mnie. No i jest jeszcze „problem” przemeblowania życia towarzyskiego, społecznego, rodzinnego z uwzględnieniem potomka LGBT.
Jest tego dużo. Radzimy sobie z tym lepiej lub gorzej a czasami wcale. Ale jest AZR, są inni rodzice, którzy już wyszli na prostą, tworzy się społeczność może jeszcze mała ale na pewno rozwojowa. Czekamy na ciebie.
Jestem absolwentką 2 edycji AZR, która jak napisałam na początku do niczego nie była mi potrzebna a która dała tak wiele, że trudno byłoby to tu opisać.

Żywa biblioteka

Byłam w ostatni piątek książką w Żywej Bibliotece. Biblioteka otworzyła swoje podwoje w mieście powiatowym na Dolnym Śląsku, w Zespole Szkół Ogólnokształcących.  Zacznę może od końca. Pani Dyrektor wręczając nam na zakończenie pięknie wydrukowane podziękowania była lekko zielona. Bo jeszcze nie zdążyliśmy opuścić murów szacownej instytucji oświatowej a już się w mieście „gotowało”.

– Co to za ludzi wpuszczono do szkoły!!!!!!!!!!!!!!!

Więc teraz ja – co to za człowiek! – ( sprawdziłam rogów i ogona nie mam) powiem wam jak było.

Byłam książką pod mało orginalnym  tytułem „matka geja”. Młodzież była w wieku 17-18 lat i przysiadała się grupowo po 3-5 osób. Niewiele osób miało pytania. Siadali i patrzyli. Ciężar komunikacji spoczywał na mnie. Ponieważ nie wiedzieli od czego zacząć ja zaczynałam standartowo od pytania – czy wiedzą jaki jest procent osób homoseksualnych w społeczeństwie? I to nie tylko w Polsce ale ogólnie bo rasa, religia, czy narodowość nie ma na to wpływu. Statystyka wykazała mam, że w każdej klasie musi być co najmniej 1 osoba homoseksualna ale oni nikogo takiego nie znali. Dlaczego? To było ciągnięcie za język, żeby móc pomówić o przyczynach ukrywania się osób LGBT.

Padło oczywiście pytanie o moją reakcję na wiadomość, że syn jest gejem, o to czy znam partnera i lekkie zdziwienie na wiadomość, że mieszkaliśmy troje pod jednym dachem. Zapytano mnie również czy nie kocham teraz syna mniej – jak już wiem, że jest gejem. Muszę powiedzieć, że dopiero  Jaś- mój prywatny gej psycholog – uświadomił mi jak ważne było to pytanie. Ja zareagowałam na nie zupełnie odruchowo zdziwieniem i pytaniem -jak to, co ona przez to rozumie. No czy nie kocham syna mniej!!! Odpowiedż na to – nie kocham w moim dziecku jego preferencji seksualnych tyko jego osobowość, to kim jest. I jestem z niego bardzo dumna. Przerobiliśmy jeszcze t.z. „afiszowanie” się osób LGBT ale to na pewno powinnyśmy jeszcze dopracować. Miałam ze sobą nasze ulotki i trochę książek ale nikt nic nie chciał wziąć. W sumie czułam się bardziej jakbym prowadziła przyspieszony kurs wiadomości o osobach homoseksualnych niż jako matka , która dzieli się swoimi doświadczeniami z posiadania dziecka geja.

Brudny róż

Przedwczoraj kurier dostarczył mi przesyłkę z księgarni. Byłam chora, ale postanowiłam rzucić okiem na tekst. Wzięłam książkę do ręki i odłożyłam ją …, kiedy skończyłam czytać. Pochłonęłam zawartość jednym tchem. Już dawno mi się coś takiego nie zdarzyło.

Minęły dwa dni, a ja wciąż jestem w tamtym świecie.

Wyznania transseksualnej dziewczyny porażają swoją autentycznością. Każda chwila z przeżyć dziecka, które uświadamia sobie, że coś tu nie gra, że jest inaczej, jak ona czuje, jej ból i samotność – o tym opowiada Kinga w swoich najwcześniejszych wspomnieniach. Cały okres szkoły podstawowej i jej życie w cielesnej powłoce chłopca jest jednym wielkim cierpieniem. Cierpieniem w samotności. Bo nikt jej nie rozumie, nikt nie wie, co ona czuje, co przeżywa. Nawet rodzice długo nie orientują się w jakiej trudnej sytuacji jest ich dziecko.

Czytam i przeżywam z Kingą każdą chwilę jej cierpienia. Brak tolerancji, poniżenie, wyszydzanie, ośmieszanie, brak koleżeństwa, upokorzenia – to wszystko działo się w środowisku takim, jak nasze. Nikt tego nie zauważał, nikt się nie przeciwstawiał. Nagle zdaję sobie sprawę z tego,że nigdy nie będę w stanie wyobrazić sobie tego, co Ona przeżyła. Mogę tylko przypuszczać, jakie to piekło.

To opowiadanie nie zostało wymyślone. To dzieje się naprawdę. To jest prawdziwe życie młodego człowieka. Prawdziwe do bólu. To może się zdarzyć w każdym środowisku, każdej szkole podstawowej i gimnazjalnej.

W moim odczuciu lektura tej książki przez studentów pedagogiki, przyszłych nauczycieli, wychowawców uchroniłaby niejedno dziecko przed traumą, a nawet tragedią. Ale i rodzicom małych dzieci przydałoby się poznanie świata wewnętrznego dorastającego dziecka. Wzbogaciłoby to świadomość, że to może się przytrafić każdemu dziecku . Ich własnemu też.

Ta książka zachęca do głębokiej refleksji nad człowiekiem i jego ułomnościami, nad brutalnością świata, podłością zachowań ludzkich w stosunku do drugiego człowieka.

Jestem pełna podziwu dla autorki za jej odwagę. Bo wiele trzeba odwagi by wpuścić innych ludzi w swoje najintymniejsze miejsca ciała i duszy.

I trzeba talentu, by zrobić to tak prosto, uczuciowo i emocjonalnie jak zrobiła to Kinga.

Kingo, jesteś wielka !

Tutaj można kupić tę książkę : BONITO

Tutaj jedna z recenzji tej książki.

http://news.o.pl/2015/11/09/kinga-kosinska-brudny-roz-wydawnictwo-nisza/#/