Moja Wigilia…..

choinki

Każda matka ma plany dotyczące swojego dziecka.
Mój syn jak się urodził był taki śliczny, zawsze uśmiechnięty i wszędzie było go pełno.

Ja byłam taka szczęśliwa,że go mam.
Wyobrażałam sobie, że jak już dorośnie, skończy studia, to któregoś dnia przyjdzie do mnie i powie, że się zakochał . Potem będzie oczywiście ślub
a po ślubie jak to zazwyczaj bywa po jakimś czasie zostanę babcią.

Mój syn obecnie jest na studiach. Wszystko toczy się swoim trybem,
tylko ja mam już inne marzenia.

6 lat temu jak co roku zasiadłam do wigilijnego stołu z moja najbliższą rodziną, synem,siostrą i jej dziećmi oraz naszą mamą. Znalazło się również miejsce dla znajomego, który nie miał z kim spędzić Wigilii.
W trakcie kolacji, a w tamtym roku udało mi się przygotować 12 tradycyjnych potraw, mój syn skierował do obecnych przy stole pytanie:

– A co zrobilibyście jakbym powiedział Wam,że jestem gejem? –

całe szczęście ,że nie jadłam w tym momencie karpia!
Świat mi zawirował, straciłam słuch, bo nic do mnie nie docierało,
nie do końca rozumiałam o co pyta moje dziecko. Przez moment czułam się tak, jakbym tylko ja siedziała przy stole. Widziałam tylko biały obrus przed sobą.
Nie potrafiłam nic mu odpowiedzieć. Kołatała mi po głowie jedna myśl :
jak to, to ja nie będę miała wnuków?!

Z zamyślenia wyrwał mnie głos mojej mamy, który przerwał ciszę jaka zapadła przy stole:

– Nieważne co powiesz, zrobisz, bez względu na wszystko, ja zawsze będę Cie kochała….
– myśl jak błyskawica przeszyła moją głowę:  TO POWINNY BYĆ MOJE SŁOWA, TO JA TO POWINNAM TO  POWIEDZIEĆ, a zrobiła to babcia.
A ja cóż, zadałam pytanie w stylu: „ czy jesteś pewien,że jesteś gejem? Tylko na to wtedy było mnie stać.

Do dzisiaj nie mogę sobie darować, że mój ukochany syn nie usłyszał wtedy ode mnie, że go kocham mimo i ponad wszystko, że nic nie jest ważniejsze od tego, że jest moim dzieckiem, i że chcę aby był szczęśliwy.

Ja chcę aby był szczęśliwy, nawet wtedy kiedy jego wybory są inne od moich marzeń i oczekiwań. Ma do tego prawo.

Tak, mój syn jest gejem, nie ma ogona i rogów. Jest świetnym facetem.
Jest kochany i szczęśliwy.
Skąd to wiem?, powiedział mi o tym.
Ja również często mu mówię o tym, że bardzo go kocham.

A moje marzenia?
Marzę teraz  aby  był szczęśliwy ze swoim partnerem, nigdy nie doświadczył przemocy i nietolerancji, aby mógł żyć w świecie wolnym od uprzedzeń
i nienawiści.

Wigilię w tym roku również spędzimy razem.
Żałuje tylko, że nie będzie z nami jego partnera.

Napisałam to wszystko po to, aby nikt, jeśli przydarzy mu się podobna sytuacja niczego potem nie żałował.
Takich Wigilii jest dużo, bo przecież mój syn nie jest jedynym gejem
w Polsce.

 

Reklamy

Córko, kim jesteś?

Było to 8 lat temu, jak Pati wyszła z tej szafy. Ale wcześniej przez 4-5 lat miała pod górkę. Kiedy Patrycja dorastała i coraz bardziej zdawała sobie sprawę z tego, kim jest ja byłam akurat na odwrotnym etapie. Coraz bardziej nienawidziłam gejów. I to taką nienawiścią otwartą. Często o tym rozmawialiśmy z moimi dziećmi. Tak więc Patrycja widziała we mnie pokłady nienawiści do osób homoseksualnych. Stawała się coraz bardziej zamknięta w sobie. Coraz częściej unikała kontaktu ze mną. A przecież to było gimnazjum, potem liceum. Chłopcy ją nie interesowali. Chociaż miała adoratorów. Ale skutecznie ich zniechęcała. Włosy, wtedy jeszcze długie, wiecznie były związane w kitek i ukryte pod czapką. A zgrabna figura  ukryta w szerokie spodnie i zbyt duże koszule i bluzy. Nie trzymała się z dziewczynami. W liceum sprytnie ukryła się w męskiej orkiestrze dętej. No i grała na trąbce.

My, rodzice, przeżywaliśmy jej ukryte emocje. Martwiliśmy się o brak towarzystwa i  brak chłopaka. Wyczuwaliśmy, że coś poważnego ją gryzie. Baliśmy się, by sobie nie zrobiła krzywdy. Tak dobrnęła do matury. I pytanie : co dalej? Pozwoliliśmy jej wyjechać do Warszawy do studium fotograficznego. Mimo oddalenia zaczęło się pojawiać coraz więcej sygnałów. A to jakaś gazetka, a to rozmowa przez telefon z niedomówieniami. A to opowiadanie o spotkaniu osób homoseksualnych.

Zaczęliśmy w domu analizować pewne zdarzenia, sytuacje, rozmowy. Nagle – olśnienie. Czy Pati jest lesbijką? No tak, ale Ona nic nie mówi. I na pewno nie powie sama, po tym, jak przez wiele lat słyszała ode mnie złe wypowiedzi o gejach. Nie pozostaje nic innego, jak samemu zapytać. No i padło to pytanie z mojej strony. Córka rozpłakała się a ja przytuliłam ją mocno. Zrozumiałam w jednej chwili – moja córka jest lesbijką. Kochałam ją nadal, może jeszcze bardziej , niż przed chwilą. Ale świat mi się przewrócił do góry nogami. Jak to? Skąd to się wzięło? Co ja zrobiłam nie tak? Jak Ona będzie żyła?  I jeszcze wiele innych pytań kłębiło się w mojej głowie.

No i córka wyszła z szafy. Ja ją zaakceptowałam taką, jaką jest i zapewniałam, że nadal kocham.  Jednak równocześnie wlazłam do szafy i zatrzasnęłam drzwi za sobą. Było mi tak wygodnie. Pati w Warszawie, ja w domu. Kocham ją tak samo mocno, jak dawniej.  Nic nikomu nie muszę opowiadać.

Zabrałam się za przeszukiwanie internetu i czytanie. Chciałam zrozumieć. Nie chciałam myśleć stereotypowo.  Uczyłam  się tego, co powinna była dać nam szkoła a nie dała. Jeszcze trzeba było się zmierzyć z bzdurami i homofobiami wszelkiego rodzaju szerzącymi się w internecie. Ale to nie było takie łatwe : odsiać ziarno od plew.  I tak powoli oswajaliśmy to tęczowe życie mojej Pati. Córka tłumaczyła nam wiele rzeczy. Poprawiała nasze wypowiedzi. Uczyłam się poprawnego wyrażania. Panowałam nad złymi emocjami, które przecież nie od razu wygasły. Ale to już opowiem innym razem

Dana

RODZICE WYJDŹCIE Z SZAFY!

Na Gali RAMIĘ W RAMIĘ PO RÓWNOŚĆ Rodzice z Akceptacji wręczyli mi książkę „Rodzice wyjdźcie z szafy!”

Książka powstała z potrzeby pomocy jak największej liczbie rodziców osób LGBT będących na początku drogi ku pełnej akceptacji swoich dzieci.

Składają się na nią rozmowy Wiktorii Beczek z akceptującymi i kochającymi rodzicami osób LGBT. Rodzice opowiadają o coming out’ach swoich dzieci i własnych – wobec dalszej rodziny i znajomych. Dla jednych przyjęcie do wiadomości homoseksualności własnego dziecka nie było żadnym problemem, inni musieli z tym trochę pożyć, a jeszcze inni – przyswoić wiedzę, która była zaprzeczeniem dotychczasowej. Często też oboje rodzice różnili się poziomem akceptacji.

Dziś przedstawiając swoje historie – wszyscy są Rodzicami-Sojusznikami – wspierającymi środowisko LGBT.

Każda z przedstawionych historii jest inna i każda jest wzruszająca. Rodzice poza własną historią dzielą się cennymi uwagami i przemyśleniami.

Zachęcam do lektury nie tylko rodziców.

Niestety nie znalazłam miejsca, w którym książka byłaby dostępna w formie elektronicznej – póki co zatem trzeba zwrócić się po nią do Stowarzyszenia Akceptacja.

Gala KPH Ramię w ramię po równość

10 września miała miejsce Gala KPH Ramię w ramię po równość koronując kolejny rok akcji Sojuszników osób LGBT pod tym tytułem. Jednocześnie na Gali przeprowadzono inną akcję – zbiórkę funduszy dla uchodźców.

Galę poprowadziła Paulina Młynarska.

Na oprawę muzyczną złożyły się występy chwytającego za serce chóru LGBTQ Voces Gaudiae, zniewalającej urokiem grupy smyczkowej Ladies String Quartet oraz Małgorzaty Ostrowskiej – Lady o niespożytych siłach.

Tradycyjnie już wystąpili Goście z ruchu sojuszniczego w Nederlandach i Flandrii, którym ciągle jeszcze możemy zazdrościć.

Na sali poza członkami i sympatykami KPH oraz członkami organizacji zaprzyjaźnionych można było spotkać wielu znamienitych gości.

Przyznawaną po raz pierwszy nagrodę Sojusznika Roku otrzymał mocny Facet o czułym sercu Dariusz Michalczewski.

Licznie przybyli rodzice LGBT zajęli pierwsze ławki tuż przy scenie.

Panel dyskusyjny poprowadził Tomasz Raczek, a wzięli w nim udział Dorota Zawadzka, Michał Piróg, Czesław Mozil i ja. Rozmówcy próbowali odpowiedzieć na pytanie, co można zrobić, aby lepiej przysłużyć się środowisku LGBTQI.

To mój drugi udział w Gali. Początkowo zaskoczyło mnie, że mimo wystąpienia na żywo z osobami obytymi z mikrofonem i sceną w ogóle nie odczuwam tremy. I zdałam sobie sprawę, ze po prostu dobrze się czuję – w tym miejscu i pośród tylu znajomych i życzliwych osób, że czuję się na miejscu.

Zdałam też sobie sprawę, że zarówno osoby LGBTQI, jak i Sojusznicy mają odmienne odczucia odnośnie gradacji problemów, które należy rozwiązać, a także metod, których należy w tym celu użyć. I że nie ma w tym nic dziwnego.

Niech każdy robi swoje. Niech się dzieje. Nadchodzą być może trudniejsze czasy, w których opór przed zmianami polskiej materii będzie większy. Trudno. Jednakże kierunek jest wytyczony jasno i trzeba w nim zmierzać wszystkim możliwymi drogami.

Na Gali byli też Rodzice ze Stowarzyszenia Akceptacja i wręczyli mi książkę, o której napiszę następnym razem.

PARADA 2015

PARADOWALIŚMY
Po co rodzice chodzą na parady równości? Przecież zawsze są ubrani, pióra nie wystają z gołych części ciała, czyli nie odpowiadają na żadne oczekiwania przeciwników parad. Społeczeństwo przecież nie odczuwa takiej potrzeby, żeby ich oglądać. Powinni siedzieć w domu i cichutko się wstydzić. Ale my rodzice LGB, zapomnieliśmy o naszych powinnościach wobec „normalnego społeczeństwa” i kupiliśmy sobie kapelusze identyfikacyjne z tęczowymi wstążeczkami, zamówiliśmy baner i przepychaliśmy się między sobą, kto go będzie niósł, bo każdy chciał. Nic nas nie zraziło. Ani rozpływający się pod stopami asfalt, ani rosnąca temperatura, ani przeciwnicy, nielicznie zgromadzeni wzdłuż trasy marszu. Młodsi „prawdziwi” poszli na mecz, a starsi „prawdziwi” źle znoszą upały. Jednym słowem żwawo przemierzaliśmy Warszawę w sobotnie popołudnie z poczuciem przynależności do tej radosnej kompanii. Byli z nami rodzice z innych krajów, z Ukrainy, Rosji, Mołdowy, Litwy, Łotwy i Malty. Przedstawicielki i przedstawiciele krajów postradzieckich nie mają u siebie możliwości organizacji tak licznych marszów (o spotkaniu z nimi napiszę w innym tekście). Znaczna większość mieszkańców Warszawy i turystów pozdrawiała nas bardzo serdecznie. Napis na banerze „równe prawa naszym dzieciom” budził duże zainteresowanie i uświadamiał łączność pokoleniową, uświadamiał także, że ci młodzi ludzie, idący przed nami mają zaplecze generacyjne. Nie wszyscy mają ojców na motorach, ojców z chorągwiami, banerami i roztańczone matki, ale my chcemy wspierać wszystkie dzieci.
Po co rodzice chodzą na parady równości? Odpowiadam. Właśnie po to, by pani wykrzykująca o pedofilach skonfrontowała się z nami. Żeby młody, dorodny kibic o wysokim poczuciu przynależności narodowej skonfrontował się z nami. Jesteśmy tam również dlatego, żeby zaakcentować równe prawa. Równe prawa dla wszystkich istot. Nam zależy na związkach partnerskich, na małżeństwach jednopłciowych. Chcielibyśmy być na ślubach naszych dzieci. My się nie wstydzimy. Dlatego tam byliśmy.
W przyszłym roku zafundujemy sobie platformę. Będziemy bardziej widoczni!
DORLLE

Całe życie w 2 sekundy

„Mamo- jestem gejem”. „Tato- jestem lesbijką”.

Spróbuj to powiedzieć głośno. A potem weź stoper i postaraj się zmierzyć ile czasu trwa to zdanie.  2 sekundy?

Masz kilkanaście lub 20-kilka lat? Jesteś lesbijką lub gejem? Nie wiem czy akceptujesz swoją orientację, czy nie, ale  jej odkrywanie trwało u Ciebie kilka lat. Potem jeszcze oswajałeś się z tym odkryciem. Przypomnij sobie- ile ten cały proces trwał w Twoim przypadku?

Mój syn powiedział zdanie „rodzice – jestem gejem”  7 lat temu. Życie naszej rodziny zmieniło się w 2 sekundy…

Dziękuję Ci Michale za to zdanie… Dziękuję za zaufanie, które wtedy nam okazałeś…

Dziękuję za zmianę mojego świata. Za jego pokolorowanie. Za to, że odkryłem jak piękna jest tęcza…

Refleksje po wizycie w TVP2

Pewnie nigdy nie jest tak, jak człowiek to sobie wyobrazi. Znany jest temat, ale nie są znane dokładne pytania. Formuła programu jest taka, że nie  można się wypowiadać długo.  I w ogóle jest mało czasu.

Ja miałam poczucie MISJI, wiedziałam, ze idę tam w NASZEJ SPRAWIE. Wątek osobisty, że zobaczą mnie jacyś znajomi, którzy dawno mnie nie widzieli, czy dalsza rodzina  – odłożyłam na bok. W końcu znacznie większy ciężar w tej kwestii spoczywał na Stasiu.

Tylko przez okamgnienie przemknęła mi przez głowę myśl, że my –  osoby „z reala” –  spotykamy się z mamą geja „z serialu”. Jednakże tuż obok siedziała całkiem realna aktorka.

Powiedziałam prawdę i byłam sobą. Staś też.

Żałuję, że odpowiadając na ostatnie pytanie – o wnuki – nie zareagowałam „ w tempo” i nie powiedziałam np., że chciałabym, aby przynajmniej prawnie było to możliwe.

http://pytanienasniadanie.tvp.pl/19561314/moj-syn-jest-gejem-jak-spoleczenstwo-reaguje-na-os oby-homoseksualne

Odbiór pośród znajomych – w większości – pozytywny i bardzo pozytywny. Jedynie w jednym wypadku nasza wizyta została oceniona jako „niepotrzebna ostentacja” czy „parcie na szkło”.

I są jeszcze tacy, którzy się nie odezwali.

No cóż. To wolny kraj.

I jeszcze mam wrażenie, że niektórzy w klubie sportowym, gdzie ćwiczę, uśmiechają się do mnie szerzej.