Puk-Puk

Puk-puk.

?

To ja, matka. Nie Rodzic, matka. Rodzica jakoś nie czuję, a Matkę tak , każdym porem mojego ciała.

To ja Matka, która was lulała do snu jak byliście mali, przytulała i pocieszała, jak kwoka rozpościerała nad wami skrzydła by tylko nic złego się wam nie stało.

To ja Matka, która krzyczała, napominała, zaganiała do lekcji, kazała wynosić śmiecie, nie puszczała na nocne czy wieczorne hulanki.

To ja Matka, która nieproszona właziła do waszego pokoju, kazała sprzątać, podglądała czy nie palicie lub zażywacie.

To ja matka – ta okropna zołza, która zatruwała wasze nastoletnie życie.

I to właśnie do mnie najczęściej kierujecie swoje kroki by uwolnić się od tej strasznej tajemnicy, którą nosicie w sobie – Mamo jestem gejem, lesbijką……………..

Nie stanę na wysokości zadania, o nie.

Homoseksualiści mogą sobie być, dlaczego nie, ale żeby Moje Dziecko?!

A jednak jestem tu z wami, widzicie mnie na paradach w telewizji, w KPH.

Jestem by popierać, bronić walczyć o przynależne Wam prawa.

Jestem by stanąć pomiędzy niedouczonymi posłami, klerykami i powiedzieć – Wara od mojego dziecka!

Jestem bo każda Matka –tak mi się przynajmniej wydaje – ma gdzieś w głębi serca dzikie zwierzę. Ten odwieczny pierwotny instynkt bronienia swojego potomstwa. I to dzikie zwierzę we mnie wydrapie oczy każdemu kto ośmieli się podnieść rękę na moje dziecko.

Więc jeżeli wasz „coming out” był niewypałem, jeśli jeszcze jest to przed wami – nie opuszczajcie rąk, dajcie czas Rodzicom, a potem szukajcie w ich sercach tego pierwotnego instynktu, tego dzikiego zwierza, które broni swoich małych.

Margo

Reklamy

Szamani na eksport

Informacja o głosowaniu na początku marca naszych polskich eurodeputowanych między innymi nad zakazem tak zwanych terapii konwersyjnych wprowadziła mnie w osłupienie.

Początkowo 25 europarlamentarzystów było przeciw zakazowi, trzech dokonało korekty głosowania i przeprosiło. Pozostało zatem 22 na 42 głosujących, to ponad 52 %. Czułam jak rośnie mój gniew. Jednocześnie nie mogłam pojąć, że europarlamentarzyści z jakiejkolwiek opcji politycznej mogą tak głosować w takiej sprawie.

A potem……..przypomniałam sobie, jak to w zeszłym roku gościł ze swoimi wykładami w wielu polskich miastach jeden z naczelnych homofobów współczesnego świata, wyrzucony dawno ze wszystkich przyzwoitych stowarzyszeń i gremiów medycznych,
Dr Paul Cameron, jak to zaproszono go do Polskiego Parlamentu.

Nie powinno dziwić, że 79% badanych Polaków uważa homoseksualność za przypadłość wymagającą leczenia.

Dziś również można być szamanem, ale nie można wówczas jednocześnie twierdzić, ze się jest lekarzem i posiada się wiedzę medyczną – zwłaszcza, że nie poświęca się jej żadnego zainteresowania i uwagi.

Jednakże od Europarlamentarzystów, nawet tych, na których nie głosowałam – wymagam więcej.

Chciałabym zapytać tych dwadzieścia dwoje – czego świadectwo daliście w Europarlamencie? Jak Wam się zdaje? Hę?

Na pewno nie poglądów, bo żeby mieć pogląd, trzeba poświęcić swoją uwagę danemu tematowi, dowiedzieć się czegoś, przemyśleć i wyrobić sobie własną opinię.

Jeśli się jest zbyt leniwym i nie ma się chęci i zainteresowania, żeby dowiedzieć się czegoś na rozważany temat – trudno, ale wówczas podczas głosowania trzeba się powstrzymać od głosu. Podejrzenia, wyobrażenia i wiara nie mogą być fundamentem poglądów, zgodnie z którymi głosujecie w imieniu Polaków.

Jeśli nie ma się chęci pochylania nad każdym tematem, który jest do przegłosowania – nie powinno się być parlamentarzystą jakiegokolwiek parlamentu i powinno się samemu zrezygnować z bycia posłem.

Rezygnacja z mandatu to nie wstyd, a Wasze głosowanie – i owszem. Wstyd na całą Europę.

Nim przyjdzie wiosna…

Dawno, dawno temu, kiedy mój Gej Młodszy był właśnie świeżo upieczonym wolontariuszem w KPH, siedzieliśmy w domu przy stole, każde zajęte swoimi sprawami, ale w międzyczasie prowadziliśmy międzypokoleniowy dialog o obowiązkach, prawach i ich braku.

W którymś momencie Staś powiedział – „Bo wiesz mamo, geje chcieliby walczyć o to, aby ich związki podlegały temu samemu prawu rodzinnemu, co związki hetero”.

Ja zaczęłam się śmiać do rozpuku. Syn bardzo spoważniał (może powinnam napisać: „Smyk wytrzeszczył oczy modre!”) i przyglądał mi się z niedowierzaniem, bo chyba się nie spodziewał takiej reakcji.

Widząc to powiedziałam: ”Prawu rodzinnemu? Temu samemu, któremu ja podlegałam i podlegam jako samotna matka trzech synów? Wiesz, nie jestem pewna, czy to taki cymes. Bo to jest zbieranina rozmaitych przepisów, scheda po zaborcach, kawałek Drugiej RP, kawałek komuny i dodatki o przemocy…”

Dziś myślę, ze może nawet nie jest z tym prawem tak najgorzej – ale ciągle pozwala ono na powoływanie się na paragrafy znakomicie wpisujące się w patriarchalny system wartości.

W ostatnią niedzielę miałam przyjemność wysłuchać wykładu Pani Profesor Moniki Płatek:

Dlaczego powinniśmy bronić prawa do równości – manipulacja w interpretacji praw równościowych i ich marginalizacja w mainstreamie.

Dziękuję za ten wykład, bo dzięki niemu spostrzegłam, że już w tej dawnej rozmowie kołatało mi się po głowie to, co bez ogródek potrafię nazwać dopiero teraz:

 

BEZ PEŁNEJ EMANCYPACJI KOBIET CZARNO WIDZĘ EMANCYPACJĘ ŚRODOWISK LGBTQIA

Stan chyba pojął to dużo wcześniej niż ja, bo od dawna chodzi na marcowe manify – i nie tylko.

Wpisem tym zachęcam do refleksji jeszcze przed 4. marca, kiedy to w Warszawie ruszy tegoroczna Manifa.

Ola chodziła struta

Ola chodziła struta już dobry rok. My, jej rodzice, nie bardzo wiedzieliśmy, co jest grane.

Postanowiliśmy uczcić nasze wspólne imieniny (mamy tego samego dnia) kilkudniową wycieczką do Londynu we dwójkę.

Już wybiegamy do taksówki na lotnisko, a tu na klamce prezencik (o, jak miło!) i list z instrukcją obsługi na kopercie: „otwórzcie, jak będziecie mogli spokojnie przeczytać”. Jesteśmy normalni, przeczytaliśmy natychmiast.

A tam, wyznanie, jestem lesbijką, dochodziłam do wiedzy o tym długo, mam nadzieję, że to przyjmiecie. Przyjęliśmy jeszcze na tych schodach, potem już z Londynu zadzwoniliśmy do Oli, że wszystko OK.

Po kilku latach, wysłuchaniu dziesiątków relacji o coming outach, wielu rozmowach, głównie z rodzicami (zaangażowaliśmy się w ruch rodziców osób LGBT), dotarło do nas, że nasza reakcja nie była typowa.

Próbowałem zrozumieć, dlaczego nie przeżyłem dramatu i wymyśliłem trzy rzeczy:

Po pierwsze: nigdy nie miałem pomysłu, że któreś z moich dzieci ma realizować jakieś życiowe zadanie, które powstało w mojej głowie. Czyli: zostać pianistą, tancerką figurową, profesorem- fizykiem teoretycznym, matką 3 par bliźniaków, czy górnikiem dołowym. To jest ich życie!

Po drugie: oboje byliśmy wychowani w rodzinach ateistycznych. W okresie naszej młodości Kościół był instytucją znacznie sympatyczniejszą niż dziś, byliśmy oboje związani z Klubem Inteligencji Katolickiej a potem z Przymierzem Rodzin, ale nikt tam od nas nie wymagał wiary. Swoją drogą, naszym dzieciom daliśmy możliwość uzyskania formacji katolickiej, w dwóch trzecich przypadków, z sukcesem. Jednakże problem wejścia albo nie-wejścia kogokolwiek do królestwa niebieskiego jak do tej pory mnie nie nurtował ani trochę. Czyli, nie wchodziłem w życie dorosłe z worem homofobii, tylko z takim małym woreczkiem związanym ze śmianiem się z dowcipów o homosiach.

Po trzecie: rodzeństwo Oli dorobiło się potomstwa – czyli naszych wnuków w liczbie ośmiu (stan na dziś). Oczywiście, dziecko nie jest realizatorem programu swoich rodziców tylko odrębnym, niezależnym człowiekiem (patrz punkt pierwszy). Ale miło odnaleźć swoje geny w kilku mądrych i fajnych młodych ludziach.

Szczególnie punkt trzeci jest potwornie ważny dla innych rodziców. Związek jednopłciowy i wynikające z tego nieposiadanie (POSIADANIE !!!! – ten język!!!) dzieci to zbrodnia, za którą rodzice często wyrzucają z domu. Myślę, że bym to wytrzymał lepiej od przeciętnej, ale nie żałuję, że Bóg niewierzących nie postawił mnie przed tą próbą.

Marek Błaszczyk

Mamy w DDTVN

W sobotę 27.01 rano razem z Małgosią Swierszcz gościłyśmy w programie Dzień Dobry TVN.

https://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/rodzice-dzieci-lgbt-przeciw-homofobii-w-szkolach,251429.html

W imieniu powstającego właśnie stowarzyszenia rodziców i sojuszników osób LGBTQI mówiłyśmy o problemie homofobii w szkole. W zeszłym tygodniu jako stowarzyszenie złożyliśmy list otwarty do Minister Anny Zalewskiej, w którym zawarliśmy oczekiwanie rzetelnej edukacji  antydyskryminacyjnej w polskich szkołach.

Odpowiedź mamy otrzymać w terminie urzędowym, tj. 30 dni. Czekamy z nadzieją, że MEN potraktuje poważnie nasze rodziny i naszą troskę o dzieci.
Ewa Miastkowska

 

List rodziców do MEN

17.01. dostarczyliśmy list Grupy Rodziców osób LGBT do MEN. Oto on:

17 stycznia 2018 r.

Nieformalna grupa rodziców

i sojuszników osób LGBT

 

 

 

Pani Anna Zalewska

Minister Edukacji Narodowej

J. Ch. Szucha 25

00-918 Warszawa

 

 

 

Szanowna Pani Minister,

jesteśmy obywatelami Polski. Wykonujemy różne zawody. Mamy różne wykształcenie. Jesteśmy zwolennikami różnych partii politycznych. Są wśród nas osoby wierzące i niewierzące. Łączy nas jedna wspólna cecha. Jesteśmy rodzicami osób LGBT i postanowiliśmy nie zwlekać dłużej z zabraniem głosu w sprawie edukacji.

Jak wynika ze statystyk, w każdej klasie polskiej szkoły kształci się jedna lub dwie osoby homoseksualne lub transpłciowe. System oświaty ich nie dostrzega, a dla nas, rodziców, to najważniejsze osoby na świecie. Są naszymi dziećmi, które codziennie doświadczają w szkole różnego rodzaju agresji psychicznej, fizycznej, upokorzeń i wykluczenia.

Niestety polskie szkoły w większości posługują się stereotypami i uprzedzeniami, a nie aktualną wiedzą na temat seksualności człowieka. To szczególnie przykre, bo dotyczy instytucji, która w założeniu ma zachęcać do otwartości poznawczej. Jest to również niebezpieczne, bo promując stereotypy zamiast nauki, szkoła przyczynia się do eskalacji nienawiści i wzmacnia pogardliwy stosunek do naszych dzieci, czego niestety jesteśmy świadkami i na co nie wyrażamy zgody.

Po samobójczej śmierci Dominika z Bieżunia i Kacpra z Gorczyna, ostatnie dni przyniosły kolejne wstrząsające wyznania homoseksualnej osoby wtłoczonej w system polskiego szkolnictwa. Jakub Lendzion był poddawany prześladowaniom bardziej przypominającym obyczaje panujące w zakładach karnych niż w placówce oświatowej mającej zapewnić wychowanie w duchu akceptacji i szacunku dla drugiego człowieka oraz kształtowania postawy otwartości. Co więcej, prześladowania i znęcanie trwały przez cały rok szkolny i nie doczekały się reakcji ze strony grona pedagogicznego. Dyrekcja nie zrobiła nic, żeby zapanować nad uczniami, nie przeszkoliła kadry nauczycielskiej w celu wdrożenia mechanizmów zapobiegania zachowaniom homofobicznym, a przeprosiny młody człowiek uzyskał dopiero po wygraniu sprawy sądowej. To odpowiedni moment na zadanie pytania, jak wygląda życie osób LGBT w szkołach? Czy polska szkoła to codzienna walka o przetrwanie? Jak w tej rzeczywistości wygląda możliwość indywidualnego rozwoju?

Jakie wzorce postaw obywatelskich i jakie przygotowanie do pełnienia funkcji rodzinnych wynoszą ze szkoły nasze dzieci? Czego uczy obojętność lub wręcz niechęć, jaką prezentuje część nauczycieli?

Młody człowiek dojrzewając odkrywa swoją orientację psychoseksualną. Nie jest ona kwestią wyboru. Jest pewną prawdą o sobie i integralną cechą osobowości. Jest cechą nie podlegającą zmianie czy terapii. Oprócz zwykłych problemów wieku dojrzewania, nieukształtowana jeszcze osoba musi stawić czoła problemom wynikającym z braku akceptacji i wykluczenia. Zdarza się, że bez wsparcia są to zadania ponad siły. Szkoła powinna być środowiskiem przyjaznym, włączającym wszystkich w życie społeczności, uczącym akceptacji i otwartości. Powinna również pomóc w zrozumieniu problemów dziecka homoseksualnego w rodzinie, bo nie wszyscy rodzice są przygotowani do stawienia czoła wyzwaniu społecznej homofobii.

Nasze rodziny spełniają swoje funkcje opiekuńczo-wychowawcze. Przekazujemy naszym dzieciom uniwersalne wartości, uczymy empatii, szacunku dla człowieka i prawdy. Ciężko pracujemy, żeby wychować je na osoby świadome swojej wartości, godności i na dobrych obywateli. Nasze dzieci nie potrzebują specjalnych praw. Potrzebują szacunku i równego traktowania. Oczekujemy, że przestaną być niewidoczne w systemie oświaty. Każde dziecko jest ważne i wartościowe. Nie możemy się zgodzić na zachowania kształtujące w naszych dzieciach poczucie niższości lub odbierające im godność.

Oczekujemy, że jeszcze w tym roku szkolnym zostanie opracowany program rzetelnej edukacji dotyczącej tożsamości płciowej oraz orientacji seksualnej w oparciu o wytyczne Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Do czasu wprowadzenia rozwiązań systemowych, liczymy na działania doraźne, wychodzące naprzeciw potrzebom uczniów LGBT w danej społeczności. Oferujemy swoją pomoc w tworzeniu programów edukacyjno-informacyjnych dla uczniów, nauczycieli i rodziców.

Mamy nadzieję, że Pani Minister podziela naszą opinię, że homofobia jest groźnym problemem społecznym. Społeczeństwo oparte na nienawiści jest dysfunkcyjne. Jedyna droga do trwałej zmiany postaw społecznych prowadzi przez właściwą edukację. Kacper i Dominik byli ofiarami nienawiści, Jakub znalazł w sobie siłę, aby stawić jej czoła. Nie możemy się zgodzić, żeby nasze dzieci musiały toczyć ogromną walkę o godność, przy braku działań ze strony MEN. Dlatego tak wielkie nadzieje pokładamy w zrozumieniu wagi problemu i w odpowiedniej współpracy ze środowiskami LGBT.

 

 

Z wyrazami szacunku,

Rodzice i sojusznicy osób LGBT

Niektórzy wybierają Święta

Życzenia dla Rodziców, którzy jeszcze nie wiedzą a w Święta się dowiedzą, dla Rodziców, którzy się domyślają, a w Święta dzieci to potwierdzą.

I WTEDY DZIECI MÓWIĄ: JESTEM OSOBĄ HOMOSEKSUALNĄ, TRANSPŁCIOWĄ…

Niektórzy wybierają Święta. Jak rodzinnie, to rodzinnie. Dziewczyna przyprowadzi dziewczynę, chłopak chłopaka a inne dziecko chce skorygować płeć.

I co? I nic! Zostajemy na zawsze z tą świąteczną wiadomością.  Niektóre matki coś podejrzewały, teraz milczą, ojcowie nieraz zamierają w bezruchu.

A Święta się kończą i niekiedy myślimy, że wraz z nimi skończyło się wszystko.

Ale się nie skończyło. Czeka Was walka o dzieci, o siebie.

Wtedy przychodzi WIELKA SIŁA, która pozwala podjąć tę walkę.

Trzeba tylko na nią chwilę poczekać.

Nikt inny tej siły nie dostanie.

Życzenia od Rodziców, którzy wiedzą – dla Rodziców, którzy się dowiedzą .

Niektórzy wybierają Święta.