Pożegnanie Pana Władysława Kowalskiego

Pan Władysław Kowalski zmarł 29. października 2017 roku w Warszawie. Ciepłe wspomnienie o Nim pozostanie w  naszej pamięci.

Poniżej za zgodą zamieszczamy tekst pożegnania wygłoszony na pogrzebie przez Katarzynę Remin, Członkinię Zarządu Kampanii Przeciw Homofobii:

Moja osobista znajomość z panem Władysławem ograniczała się do kilku zaledwie spotkań, ich sednem był pewien plakat, o którym chciałabym Państwu przypomnieć.

Mam na myśli plakat, na którym pan Władysław stanął u boku swego syna Kuby w ramach kampanii społecznej „Rodzice odważcie się mówić”. Wymyśliliśmy tę akcję w Kampanii Przeciw Homofobii by wzmocnić rodziców gejów i lesbijek, by zaapelować do tych, którzy swoje dzieci kochają, wspierają i szanują, żeby mówili o tym głośno i otwarcie, żeby przestali się skrywać, w obawie przed reakcją otoczenia. Był rok 2013, nikt w Polsce nie słyszał głosu rodziców osób LGBT i nazwa Odważcie się mówić! trafnie oddawała stan rzeczywisty.

Pan Władysław zgodził się położyć na szali swoją popularność, dobrze wiedząc, że znajdzie się w centrum uwagi mediów wszelkiej maści, czym nam bardzo pomoże się przebić, siebie samego może natomiast narazić na niewybredne komentarze.

Wiem, że podjęcie tej decyzji nie przyszło mu łatwo. Pierwsze spotkanie zawdzięczałam powołaniu się na znajomość z Kubą, ale kiedy opisałam z czym przychodzę, bez wahania odpowiedział NIE. Ponieważ jego domeną i środkiem wyrazu jest sztuka, a nie działalność społeczna.

Ale kawa została zamówiona, trzeba było ją wypić, więc zmieniliśmy temat i zaczęli rozmawiać. O wspólnych znajomych operatorach i reżyserach, o obejrzanym niedawno filmie „Pokłosie”, o Zagładzie, o jego dojmujących wspomnieniach z czasów wojny, kiedy jako sześcioletni chłopiec widział żydowskie dzieci zbiegłe z pobliskiego obozu śmierci, i ojca swego kolegi, który nazajutrz odprowadził dwóch chłopców z powrotem do obozu.

Pod koniec spotkania pan Władysław zmienił zdanie. Równie spokojnie jak przedtem NIE, teraz oświadczył TAK, ZGADZAM SIĘ. Wybrał nawet hasło na plakat –  „Mój syn nauczył mnie, jak ważne jest być sobą”.  W podpisie miało widnieć  „Władysław, ojciec geja”.

Dzięki Jego i Twojej Kuba obecności na plakacie przez Polskę przetoczyła się ogromna fala dyskusji. Trafiliśmy z przesłaniem do polskich domów, do rodzin. Swoje własne doświadczenie pan Władysław opisał w jednym jedynym wywiadzie dopiero po kilku miesiącach.

„Zdecydowałem się wyzwolić z tego obsesyjnego myślenia, sieci podejrzliwości. Wiedzą? Nie wiedzą? Udają, że nie wiedzą? A może szepczą za moimi plecami? Kombinowałem, co zrobię, jeśli po nagraniu w radiu albo po próbie w teatrze temat rozmowy zejdzie na przykład na związki partnerskie. Albo jeśli ktoś użyje przy mnie słowa „pedał”. Dam w mordę? Teraz – kiedy Kampania rozwiesiła plakaty z naszym wspólnym zdjęciem – sprawa jest jasna: Władysław Kowalski ma syna geja i jest z niego dumny.”

Panie Władysławie, wyzwalając siebie, pomógł Pan wyzwolić się innym. Rodzice gejów i lesbijek dobrze o tym pamiętają. Pisali do nas na wieść o Pańskim odejściu. Pomógł Pan również dzieciom.

Przedwczoraj w biurze Kampanii Przeciw Homofobii osoby wspominały tę kampanię jako przełom w relacjach z własnymi rodzicami. Ja sama będę pamiętać ciepło, niemalże czułość, z jaką żegnał się Pan ze mną w ostatniej rozmowie telefonicznej, mówiąc mi, że odchodzi. To wtedy dotarło do mnie, jak ważny ów plakat był również dla Pana. Za to wspólne doświadczenie jestem wdzięczna.

slider-11

Reklamy

Żywa Biblioteka w Łodzi

Piękny listopadowy dzień! Brzmi jak oksymoron? Otóż nieprawda, to nie jest oksymoron. 5 listopada w Łodzi był piękny, bo była piękna pogoda i przepiękny, bo w Centrum Dialogu odbyła się Żywa Biblioteka po raz piąty. Żywa Biblioteka niesie ze sobą SŁOWO. Ale słowa są różne. Każdy z czytelników i czytelniczek wymagał innych słów. Byli cudzoziemcy, którzy próbowali zrozumieć Polskę. Byli ciekawi świata ludzie, których interesuje inny punkt widzenia. Byli tacy, którzy mieli obawy, bo pierwszy raz słyszeli, że ktoś jest gejem, lesbijką, alkoholikiem, pastorem, imamem i opowie swoją historię. Motywacji czytelników oceniać nie będę, natomiast moja motywacja jest niezbyt skomplikowana. Jako książka – matka homoseksualnego dziecka- chcę głośno mówić, że warto być odważnym, cywilnie odważnym. Odwaga mówienia daje szansę na zmiany. Rozmawiałam przede wszystkim z młodymi ludźmi, którzy zmagają się ze sobą, swoimi rodzinami, szukają wizji przyszłości, której nie ma. Pytali mnie czytelnicy, co zmieniło się w moim życiu po coming oucie dziecka. Jestem odważniejsza i bardziej wymagająca. Stawiam pytania i szukam na listach wyborczych ludzi, którzy konsekwentnie, bez koniunkturalnych wahań, walczą o prawa równościowe. Szukam na listach wyborczych ludzi, którzy rozumieją, czym jest równość, a politykami zostali dlatego, że dostaną narzędzia pozwalające tworzyć równe państwo. Wiem , żyłam w PRL, miałam ekonomię polityczną na studiach i stan wojenny i ze stoickim spokojem przyjmę żarciki, że komunizm już był. Był, był i eksploatował słowo sprawiedliwość, ale z założenia wykluczał. Zastosuję odniesienie do prostych zależności. Jeśli system państwowy uznaje, że coś jest nielegalne i niedozwolone, to większość niezainteresowanych uzna to za oczywiste i wspólnie napiętnować będzie to, co nie jest zgodne z prawem. Jeśli państwo polskie uzna prawa do równości, to większość ludzi zacznie uważać je za fundamentalne. Ogromny byłby to skok systemowy i mentalny. Zbudujmy sobie mądrzejsze państwo, bo musimy w nim żyć z wyborcami konserwatywnej Polski.

Rozmawiałam z czytelnikami o moich przemyśleniach i o ich oczekiwaniach wobec życia.

Wierzcie mi, że być Książką i przegadać całą niedzielę – bezcenne.

DORLLE

Goeteborg – wystąpienie o nas i o Polsce

Szanowni Państwo, dziękujemy bardzo w imieniu własnym i naszych koleżanek i kolegów z Polski,  za zaproszenie na spotkanie rodziców.

Udział w spotkaniu w Goeteborgu daje nam, rodzicom dzieci LGBT… szansę opowiedzenia o naszym kraju a także wielką szansę spojrzenia na siebie z dystansu.  Każda matka i każdy ojciec musi się indywidualnie zmierzyć ze swoją historią. Kiedy mija ten  czas próby i rozumienia, część z nas, rodziców, zaczyna myśleć w kategoriach aktywności społecznej i podejmuje działania.

Od dwóch lat sytuacja społeczno- polityczna w Polsce bardzo się skomplikowała i zwrot w stronę konserwatyzmu i bezrefleksyjnego katolicyzmu spowodował, że możliwości dialogu i działania zostały ograniczone. Do głosu dochodzą i są wysłuchiwane środowiska jawnie głoszące rasizm, homo, bi i trans- fobię. Nawołują do przemocy i wykluczania.  Coraz częściej pozostają bezkarne.  Można przyjąć tę rzeczywistość i oswoić się z narzuconymi kryteriami lub temu przeciwdziałać.

Od paru lat kilkudziesięcioosobowa grupa rodziców działa dosyć aktywnie, m.in. korzystając z okazji i zaproszeń takich jak spotkanie w Goeteborgu, żeby pokazać jaką drogą idziemy teraz, choć wiemy, że podążamy ku niepewnej przyszłości.

Kierują nami podstawowe zasady – bezpieczeństwo naszych dzieci i przestrzeganie ich równych praw, w każdej dziedzinie życia.

Sytuacja osób LGBT w Polsce na tle innych krajów Europy (zwłaszcza Zachodniej) jest skomplikowana i niekorzystna. Mogę oczywiście przywołać wiele negatywnych przykładów łamania praw, odrzucenia, ośmieszania itp. Ale niezależnie od indywidualnych historii warto nazwać podstawowe zjawiska, które tę sytuację czynią trudną.

  • Brak ochrony prawnej (tylko Kodeks pracy zawiera prawo antydyskryminacyjne ze względu na orientację seksualną)
  • Nie ma ustawy o związkach partnerskich i ustawy o małżeństwach
  • Procesy sądowe w sprawach tranzycji wymagają udziału rodziców osób trans płciowych
  • Zaświadczenia o stanie cywilnym nie są wydawane osobom, które chcą zawrzeć związki partnerskie/małżeńskie za granicą
  • Powszechna homo, bi i transfobia, w tym w polskich szkołach wszystkich poziomów
  • Brak rzetelnej edukacji biologicznej i seksualnej
  • Brak rzetelnej edukacji w zakresie asymilacji wszystkich grup wykluczonych
  • Przyzwolenie władz państwowych na mowę nienawiści
  • Dyskryminacja w służbie zdrowia
  • Powolna izolacja Polski na arenie międzynarodowej
  • Brak gestów dyplomatycznych ze strony władz wskazujących np. solidarność Polski z grupami dyskryminowanymi np. w Czeczenii czy w Iranie
  • Haniebny stosunek władz państwowych do „obcych”, manipulacja danymi i informacjami o uchodźcach
  • Wycofywanie państwowych subwencji dla aktywności równościowej instytucji państwowych i organizacji pozarządowych (np. Centrum Praw Kobiet, Telefon Zaufania dla Nieletnich)

17 maja 2017 roku ogłoszone zostały wyniki raportu o sytuacji osób LGBT i Polska znalazła się jednym z ostatnich miejsc w Europie. Przeraża nas to, ale nie zniechęca do działań.

Chciałabym przedstawić kilka obszarów w jakich możemy i chcemy działać. Jednak na początku warto wspomnieć, że do życia powołała nas Kampania Przeciw Homofobii, jako jedną z grup docelowych swoich działań edukacyjnych. Pierwsze spotkania  rodziców miały miejsce osiem lat temu. Nie byliśmy  grupą  powstałą oddolnie i samoorganizującą się. Raczej zgłosiliśmy się po wsparcie i wiedzę, a dzisiejsza aktywność jest konsekwencją kilkumiesięcznych szkoleń, spotkań z psychologami, socjologami i edukatorami zajmującymi się problematyka LGBT na różnych płaszczyznach. Ale po kilku latach możemy już mówić pewnej samodzielności zarówno organizacyjnej, jak i merytorycznej.

Zatem warto określić obszary naszych działań:

  • MEDIA – staramy się być widoczni w mediach. Podział mediów w Polsce przebiega zgodnie z podziałem politycznym, zatem tylko liberalna prasa i telewizja, portale internetowe są zainteresowane tematyką równościową
  • UDZIAŁ w strukturach organizacji równościowych ILGA ( EPN- Europejska Sieć Rodziców) – staramy się działać i mieć przedstawicieli w międzynarodowych sieciach, brać udział w spotkaniach i konferencjach
  • PRACA w środowiskach lokalnych – mamy kontaktowe numery telefonów, adresy emailowe, dzięki którym można spotkać się np. z osobą potrzebującą rozmowy, rodzicem lub dzieckiem. Samoorganizacja w środowiskach lokalnych, np. wspólne wywiady, wspólne marsze równościowe, funkcjonowanie na poziomie pomocowo -towarzyskim. Większa grupa, nawet nieformalna, ale z jasno określonym celem projektu może ubiegać się w swoim mieście o środki finansowe, patronaty czy wsparcie rzeczowe.
  • UDZIAŁ w żywych bibliotekach – działania edukacyjne poprzez rozmowę i przykład, uwrażliwianie na wszelkie przejawy wykluczenia
  • UDZIAŁ w aktywności społecznej innych grup wykluczonych – ruchy kobiece, ruchy osób niepełnosprawnych itp.
  • UDZIAŁ w debacie publicznej – spotkania z politykami, lobbing na rzecz równych praw, zmian w prawodawstwie, reagowanie na działania niezgodne z prawem, koniunkturalne, manipulacyjne
  • WSPIERANIE kultury LGBT – twórców LGBT i twórców, którzy poruszają tę tematykę w różnych kontekstach, promowanie problematyki jako równouprawnionej sztuki

 

Mamy świadomość , że zmiany w sferze mentalnej i obyczajowej są najtrudniejsze i zachodzą bardzo powoli. Pamiętamy, że dopiero 27 lat temu wykreślono homoseksualność ze światowej klasyfikacji chorób. Te 27 lat nauki równości osób  homoseksualnych w różnych krajach przebiegały  z różną intensywnością.  Równość  była poniekąd oczywista dla krajów Europy Zachodniej, w krajach w okresie transformacji takich jak Polska, początkowo wydawała się mało ważna i nie była hasłem głównego nurtu przemian. Środowiska opozycyjne, które doszły do władzy marginalizowały zagadnienia równości , niekiedy  czyniąc z praw osób LGBT  przetargowy element polityczny. Natomiast środowiska konserwatywne umacniały się na swoich nieprzejednanych pozycjach obrony tradycyjnego modelu rodziny, nie wykazując chęci do dialogu, a tym bardziej wprowadzania zmian.

Wiemy, że to jest zadanie dla wielu pokoleń i że jesteśmy na początku drogi, dlatego nasz udział w spotkaniu w Szwecji, w Goeteborgu jest dla nas bardzo ważny i chciałybyśmy, żeby zaowocował nawiązaniem nowych kontaktów, podejmowaniem wspólnych inicjatyw, budowaniem sieci rodziców osób LGBT w Europie i na świecie.

Wystąpienie po angielsku:

Dear organizers parents and friends, I would like to thank you very much for inviting us to this conference and all the events going on around your LGBTiQ parade.

Participating in this meeting in Geteborg gives us, parents of LGBTiQ children a chance to speak about our country. For the past 2 years, the situation in Poland has become very complex. The country’s turn towards conservatism and non-reflective Catholicism has greatly limited the opportunity for dialogue and any constructive action. The elements of society promoting racism, homo-, bi-, and trans-phobia are becoming more open and vocal, and they are finding an audience in our society. They call for violence and exclusion. They are increasingly unpunished, and they seem to have the blessing and acceptance of our government. One can accept this as the reality we live in, or one can try to counteract.

For several years now, a few dozen people – parents, friends, allies have been actively involved in this matter. We are guided by the basic principle – the safety of our children, their well being and the respect of their equal rights in every area of life.

The situation of LGBTiQ people in Poland, compared against other, especially Western European countries, is complicated and unfavourable. As a mother, I could give you many examples of breaking laws or discrimination but regardless of individual history it is worth to list the basic factors that make their life difficult;

First of all -Lack of any legal protection –only Labor Code provides some protection against discrimination for sexual orientation and that is not really being implemented,

There is no partnership/union law and no marriage equality law – people living in same sex relationships are in all aspects of life treated as two strangers.

Transgender people who want their gender recognized are required to fill a court case against their parents for wrongly registering their sex at the birth

The LGBTiQ people wanting to enter into partnership/civil union or marriages abroad are refused civil status certificate needed for the occasion.

The sexual education in school curriculum is based on Catholic doctrine and not the scientific knowledge – the result of that is a whole generation indoctrinated with homo, bi- trans, and all the others phobias.

There is no law against hate speech so it is present in parts of the media and public life including even the Polish parliament.

Heath service has no regulations concerning LGBTiQ people so they are constantly discriminated by it.

There is a general shameful attitude of state authorities towards all the minorities –OTHERS- , including manipulation on data and information

The state has withdrawn funds for institutions and non-governmental organizations advocating equality and a wide spectrum of issues concerning all kinds of minority groups.

On May 17th 2017, the report on the situation of LGBTiQ people was released by ILGA-EUROPE. Poland was ranked as one of the worst places in Europe. We scored 18 points out of a 100

It does not discourage us from action. We try to be present in all areas to support the equal rights for our children. As a group we came to life thanks to the educational project of the leading polish LGBTiQ organization KPH – Campaign Against Homophobia. Our current activity is a result of several months of meetings with psychologists, sociologists and educators dealing with LGBTiQ issues on various levels. They gave us strength to do what we are doing now;

We try to be visible in the media taking part for example in talk shows on TV or radio, giving interviews to newspapers and magazines. We write a blog on our activities and experiences.

We participate in public debate- meeting with politicians, lobbying for equal rights and changes in legislation, and responding to illegal activities and manipulations.

We participate in activities of other excluded groups- such as women’s movements, disabled people movements, and others.

We work locally- having a helpline and email address for those wanting to contact us ,  joining local organizations, taking part in social activities, taking part in so called “living libraries”.- educational project where each person represents a book and can be lend out to talk to person to person on the subject it represents.

We support LGBTiQ artists and other artists who address this subject and promote LGBTiQ issues.

We participate in the structures of the European Parent Network

We are aware that change in mental and moral spheres is the most difficult and that it takes a long time. Only 27 years ago homosexuality was removed from the global classification of diseases. In Poland which was just then going through the transition the issue of equality was initially deem unimportant and was not included in a mainstream transformation. The liberal opposition that came to power after 1989 did not declare equality issues a priority. The conservatives on the other hand have strengthened they stance on the traditional model of family and have not been open to dialogue not to mention change.

Our participation in this meeting is very important to us, so we can exchange our experiences, make new contacts, take joint initiatives and build LGBTiQ parents movement in Europe.

Margo & Dorlle

LUDZIE , MANIFESTACJE I ODRZUCONE FLAGI

Od jakiegoś czasu już planowałam tę sobotę w Warszawie. 6 maja 2017 r. Chciałam być tylko na Marszu Wolności, bez innych zajęć i spotkań. Indywidualnie, bez autokarów i wspólnotowych uniesień.  Pogoda, swoją majową urodą i ociepleniem, zaskoczyła wszystkich.  Warszawianki i warszawianie w letnich strojach, przyjezdni ciągnęli za sobą swetry i zimowe kurtki z puszkiem. Jednak wiara w zmiany pozwoliła znieść trudy manifestowania w przygrubej odzieży.

„Przemówienia wstępne” znam z telewizji, bo daleko stałam, „przemówienia zstępne” chłonęłam na żywo. Niepierwsze to moje manifestacje, tak w Warszawie jak i w rodzinnym mieście, dlatego już mogę pokusić się o refleksję. Ubiegłoroczna majowa manifestacja warszawska była radosna, pełna nadziei,  niezachwianego poczucia przynależności do Europy. 6 maja 2017 r. w Warszawie szedł kilkudziesięciotysięczny pochód pięćdziesięciolatków, smutnych, zatrutych medialnymi jadem, tracących we własnych umysłach prawo do obrony.  Dlaczego? Bo chcemy wierzyć we wspólnoty, ale ich nie ma. Nie solidaryzują się z nami nawet własne dzieci.  Intencje, które nami kierują są dla nich anachroniczne i niewiarygodne. Dlaczego? Bo uśmiechamy się do działaczy ruchów LGBT…, ale nie żądamy od naszych liderów, aby uznali ruchy mniejszościowe za swoje priorytety. Skandaliczne zachowanie ochroniarzy, brak reakcji „polityków pierwszego szeregu” nie daje nadziei. Przeszłam całą trasę, flagi tęczowe były widoczne, dodawały kolorytu, ale na zakończenie nikt nie powiedział, że udział w manifestacji grup wykluczanych przez PiS, jest bezcenny.  Za to lider PSL-u zaintonował Rotę. Usłyszałam jęk młodych ludzi stojących z boku i komentarz „no to grubo”, a przed sobą widziałam scenę pełną przywódców partyjnych nieznających tekstu. I to był trochę szantaż, Panie Liderze PSL-u, bo ta wielotysięczna granda pięćdziesięcio- sześćdziesięciolatków nie umie nie śpiewać Roty. Śpiewaliśmy w PRL-u w różnych okolicznościach, śpiewaliśmy w Nowej Polsce w różnych okolicznościach, i jesteśmy zaprogramowani,  i symbol działa. My nie rzucimy ziemi, nie pogrzebiemy języka, bo słabo znamy inne, choć żal po dynastii Piasów, już trochę przygasł.

Drodzy Państwo na Trybunach, myślcie o nas poważnie, nie szantażujcie nas wrogim obozem, zaproponujcie dyskusję o nowoczesnym świecie, w którym wspólnie się znaleźliśmy, choć wygodniej było w oswojonych grajdołach.  My już myślimy o sobie poważnie i wiemy, że nasz świat to RÓWNE PRAWA dla wszystkich i nieważne, że nikt wcześniej nas tego nie uczył. Dojrzałość tego wymaga. To już nie tylko światopogląd, to nasz obowiązek.

Szanowni Ludzie z Trybun!!! Ta grupa manifestujących  – nieważne 12 tys. czy 90 tys. – wielokrotnie na Was głosowała. Nie z powodu Państwa urody, bujnego życia prywatnego, czy niezwykłych dokonań np. sportowych. Kluczem są poglądy i odwaga cywilna. Przyznaję Państwu prawo błędu ,nie daję prawa do braku odwagi, do konformizmu.  Nie bójcie się tęczowej flagi, to także droga do młodych.

DORLLE

Łodzianka na 8 LGBT Film Festiwal 2017

W dniu 22 kwietnia 2017 roku w ramach 8 LGBT Film Festiwalu 2017 w Warszawie zaplanowano premierę filmu „Moje jest inne”, w którym miałam zaszczyt wystąpić.

W tym samym dniu w Łodzi zaplanowano Marsz Równości. Jestem Łodzianką i w łódzkich marszach biorę udział niemalże od początku ich istnienia.

Miałam dylemat, którą imprezę powinnam wybrać. Film wcześniej już widziałam więc postanowiłam, że dla Łodzianki marsz jest ważniejszy.

Marsz rozpoczął się o 13:00. Na Starym Rynku zbierali się ludzie. Koło mnie stały matki i ojcowie osób LGBT trzymający tęczowe parasolki i transparenty. Część transparentów robiliśmy sami. Wśród zebranych parę rodziców widziałam po raz pierwszy. Ucieszyłam się, że łódzka grupa powiększa się. Po przemówieniach przeszliśmy przez miasto w spokoju wykrzykując hasła równościowe. Było chłodno ale my tego nie czuliśmy. Ludzie zatrzymywali się zaciekawieni. Marsz zakończyliśmy przy OFF Piotrkowska. Potem cała grupa rodziców poszła na gorącą herbatę.

W miłej atmosferze pożegnałam się z rodzicami i przy uprzejmości Prezesa KPH i założycielki grupy rodziców, wraz z mamą z Warszawy pomknęłyśmy  autostradą do Warszawy, na premierę filmu. W taki o to sposób zaliczyłam obie imprezy.

Przed emisją filmu wraz z koleżanką mamą zostałyśmy przedstawione widzom. Były oklaski. Nawet nie czułam tremy. Widownia zapełniona była w połowie. W trakcie filmu słychać było śmiechy i komentarze ale odebrałam je pozytywnie. Wcale niełatwo jest oglądać siebie na ekranie. Od produkcji filmu do jego premiery minęło sporo czasu. Dziś jestem w zupełnie innym miejscu. Coming out mojej córki i mój własny nie wywołuje już u mnie takich emocji jak wtedy.

Po filmie odpowiadałyśmy chwilę na pytania. Wywiązała się krótka dyskusja.

W kawiarence obok kina czekał na nas mały poczęstunek. Były także zdjęcia i podziękowania całkiem obcych mi ludzi. Było bardzo miło.

Łódzki tydzień równości zakończyłam w Warszawie. Czeka na mnie jeszcze parę filmów do obejrzenia, które w ramach festiwalu wyświetlane są w całej Polsce.

W tym roku część grupy Rodziców przy KPH zdecydowała się wziąć udział w Marszu Równości w Krakowie. Oby tylko pogoda nam dopisała.

Ania

Mama lesbijki: „Moja córka nie jest chora, zła, zboczona”

– Jest mądra i kochana. Urodziła się z taką orientacją seksualną i nikt tego nie zmieni – mówi Anna, mama Beaty.

Rozmowa z Beatą, lesbijką, i Anną, jej mamą zaangażowaną w działalność Fabryki Równości w Łodzi i Kampanii Przeciw Homofobii w Warszawie.

Artykuł pochodzi z Gazeta Wyborcza Łódź

Estera Flieger: Wasza pierwsza rozmowa o tym, że Beata jest lesbijką. Pamiętacie ją?

Beata: Siedem lat temu, w tym mieszkaniu. Wyjeżdżałam do Warszawy. W piątek dostałam pracę, a w poniedziałek musiałam być już na miejscu. Wszystko potoczyło się bardzo szybko, był to stresujący moment. Po wszystkim poczułam ulgę. Zrzuciłam z siebie spory ciężar. Mama ucałowała mnie i powiedziała, że wszystko jest w porządku i bardzo mnie kocha. Nie wyrzuciła za drzwi. Zdarza się, zwłaszcza w stosunku do mężczyzn, że rodzina reaguje agresywnie. Wcześniej z rodziny wiedział tylko brat.

Anna: Kiedy studiowała, kręcili się jacyś chłopcy. Ale szybko znikali. Zastanawiałam się, dlaczego? Tego dnia przy obiedzie zaczęłam wiercić córce dziurę w brzuchu. Mówiłam, że warto mieć partnera i pomyśleć o dzieciach. Zaczęła płakać. Pomyślałam, że sprawiłam jej straszną przykrość. Przeprosiłam. Płakała dalej. Przeprosiłam więc po raz drugi. Usłyszałam, że nic nie rozumiem. Przytuliłam córkę. Wtedy mi powiedziała. I wyszła. Zaczęłam szukać informacji w internecie. Czytałam różne rzeczy. Sporo hejtu. I tragiczne historie. Nie rozmawiałyśmy przez kilka dni. Nie wyobrażałam sobie, jak to będzie. Umówiłam się na wizytę u psychologa polecanego przez ówczesny łódzki oddział Kampanii Przeciw Homofobii.

Jak wyglądała wizyta?

Anna: Trzeba było na nią czekać trzy tygodnie. Do tego czasu uspokoiłam się. Poszłam do psychologa tylko po to, żeby potwierdził to, co już sama dobrze wiedziałam. Moja córka nie jest zła, chora, zboczona i przeklęta, ale jest mądra i kochana. Urodziła się z taką orientacją seksualną i nikt tego nie zmieni. Zaraz po tym, w internecie, znalazłam list innej matki z Łodzi, w którym zapraszała rodziców gejów i lesbijek na spotkanie. Pierwsze tego typu wydarzenie w Polsce. Zdecydowałam się. Okazało się, że wzięła w nim udział psycholożka, która znała moją córkę. Beata już wcześniej działała w KPH. Nie mówiła wiele o sobie. Nie znałam więc mojego dziecka. Okres od końca liceum do końca studiów to wyrwa. Nie wiem, czy córka pamięta ten moment, w którym po raz kolejny ją przeprosiłam. Za wypowiedzi, które mogły ją w przeszłości urazić. Nie byłam homofobem. Jestem dobrze nastawiona do ludzi. Ale mogłam kiedyś powiedzieć coś przykrego.

Beata: Nigdy nie czułam urazy. Mama nie miała kontaktu z osobami homoseksualnymi. Opierała się na przekazie medialnym lub plotkach. Mogło to opóźnić mój coming out.

Wróćmy jeszcze do tego momentu. Czy planowałaś powiedzieć mamie wcześniej?

Beata: Nie planowałam tego. Wahałam się. Trudniej było, mieszkając z mamą. Pożegnanie przed wyjazdem było mobilizujące. Nie chciałam też niczego mówić, dopóki kogoś nie poznam. Na studiach dopiero poznawałam siebie. Był okres, kiedy uważałam się za osobę biseksualną. Kiedy dojrzewałam, mało było miejsc, gdzie osoby homoseksualne mogły się spotkać. Może dwa kluby. Miałam tolerancyjne koleżanki, z którymi bardzo dobrze się tam bawiłam. Wśród nich jedną lesbijkę, o czym długo nie wiedziałam. Wyoutowałyśmy się sobie nawzajem, pijąc piwo. Potem zaangażowałam się w działalność KPH.

I mniej więcej wtedy poznałaś Ulę. Opowiedzcie o dniu, w którym przedstawiłaś partnerkę mamie.

Beata: To był kolejny etap. Stresowałam się bardziej od Uli. Ale rozmowa była na luzie.

Anna: Byłyśmy gdzieś na mieście. Chyba na jakimś spotkaniu. Kolejny raz Ula odwiedziła mnie już w domu. Dostałam fiołka, który rośnie do dziś. Dziewczyny mieszkały już wtedy razem. Początkowo nie traktowałam ich jak partnerki, ale trochę jak koleżanki. Szanuję wybory dzieci. Ula jest bardzo fajna, myślę, że się dogadują. O jej mamie mówię, że to teściowa Beaty. Ludzie często pytają mnie o to, która jaką rolę pełni w związku.

I co pani mówi, kiedy pytają o rolę w związku córki?

Anna: Tu nie ma podziału na role. Dziewczyny wstają rano i robią wspólnie śniadanie. Wszystko zresztą robią razem. Zauważyłam, że w takim pytaniu bardzo często chodzi o seks. Zwłaszcza w kontekście związków gejowskich. Ludzie, którzy nie mają kontaktu z osobami homoseksualnymi, tym interesują się najbardziej, szukają „pikantnych szczegółów”. Przeważnie nie obchodzi ich to, jak ktoś naprawdę żyje. To przykre.

Beata: Partnerzy, również w związkach heteroseksualnych, powinni być równi. Nadal przyjmuje się, że mężczyzna zarabia pieniądze, a kobieta siedzi z dziećmi lub że po pracy tylko ona zajmuje się domem. Obserwując związki jednopłciowe, można więc zastanowić się, czy w heteroseksualnych kobieta nie dźwiga zbyt dużego bagażu.

Czy kiedykolwiek towarzyszyła wam myśl „A co ludzie powiedzą”?

Anna: Na początku zastanawiałam się nad tym. Ale dziś mało już mnie to obchodzi. Homofobia siedzi głęboko w nas. Mało jest ludzi całkowicie jej wyzbytych. Nawet część osób homoseksualnych ma ją w sobie.

Jak to?

Anna: To wynika z braku akceptacji własnej orientacji seksualnej, co jest spowodowane homofobiczną reakcją społeczeństwa.

Beata: To autohomofobia. Niektórzy latami nie są w stanie z tym sobie poradzić. Są też tacy, którzy nigdy nie wyjdą z szafy i będą zagłuszać emocje. Największym wyzwaniem jest przyznanie się rodzinie i współpracownikom, bo znajomych zawsze można poznać nowych.

Co przykrego was spotyka na co dzień?

Anna: Wsłuchiwanie się w to, co ludzie mówią na temat osób homoseksualnych. Chodzi przecież o moje dziecko. To, jak mówią, często rani mnie. Dlatego zdecydowałam się na mój coming out w pracy.

Przygotowywała się pani do tego?

Anna: Koordynatorzy KPH w Warszawie zainteresowali się spotkaniami rodziców w Łodzi. Przyjechali do nas i zachęcili do wzięcia udziału w ogólnopolskiej akcji społecznej „Rodzice, odważcie się mówić”. Potem była Akademia Zaangażowanego Rodzica. Jestem tam już od sześciu lat. Świetne zajęcia, dużo się dowiedziałam. I poznałam rodziców, którzy mają te same problemy. Bo kiedy dziecko wychodzi z szafy, to rodzice do niej wchodzą. Muszą to przerobić. Jedni robią to szybko, inni długo.

Pani szybko wyszła z szafy?

Anna: W czym moje dziecko jest gorsze? Na studia dostała się z najlepszym wynikiem. Dobrze ją wychowałam, choć czasem się kłócimy.

Beata: Mama szła jak burza. Nie miałam okazji porozmawiać z rodziną, bo mieszkałam poza Łodzią i nie widywałam się z nią bardzo często. Zrobiła to za mnie. I dobrze wyszło. Kiedy przyjeżdżam na święta, jest czas na odpoczynek, a nie poważne rozmowy przy stole.

Anna: Mamy małą rodzinę. Nie wyobrażałam sobie, że na imieninach czy urodzinach córka miałaby kręcić, kiedy ktoś ją zapyta o życie osobiste. Chciałam uniknąć krępujących sytuacji. Ale najpierw spytałam Beatę o zdanie. Bo wtedy uważała, że osoba homoseksualna nie musi nic o sobie mówić. Dałam jej do zrozumienia, że rodzinie jednak warto powiedzieć.

Jak wyglądały rozmowy z rodziną?

Anna: Umawiałam się na spotkanie. Zawsze byłam przygotowana. Miałam przy sobie materiały, zostawiałam coś do poczytania. Podkreślałam, że orientacja seksualna nie jest kwestią wyboru. Nie spotkałam się z żadną negatywną reakcją. Nie usłyszałam niczego złego. Choć ktoś mi powiedział, że skoro Beata jest lesbijką, to już nic z tym nie zrobię.

Beata: Okazało się też, że w rodzinie były osoby, które znały lesbijki czy gejów, co ułatwiło sprawę. Nikt wcześniej tym się nie chwalił.

Rodzic osoby homoseksualnej ma więc swój coming out. Również w pracy.

Anna: Porównuje się go do żałoby. Bo umiera nasze wyobrażenie o dziecku. Że weźmie ślub i że pojawią się wnuki. Moja pierwsza rozmowa odbyła się miesiąc po coming oucie Beaty. Musiałam to komuś powiedzieć. Wylałam tyle łez. Minął rok, zanim powiedziałam rodzinie i współpracowniczkom. Akurat był to okres, w którym dużo rozmawiało się o Annie Grodzkiej, bo dostała się do Sejmu. Nasłuchałam się. Broniłam jej, jak mogłam i umiałam. Pomyślałam wtedy, że muszą dowiedzieć się o Beacie. Nie obyło się bez łez. Jedna koleżanka przyznała, że otworzyłam jej oczy i nawet stara się przekazywać podstawowe informacje dalej. Bardzo chciałabym, żeby wszyscy rodzice mogli powiedzieć: „Mam dziecko homoseksualne. Jestem z tego dumna”. Wiele by się zmieniło. W bloku obok, w szkole, kościele, są przecież osoby homoseksualne lub ich rodzice.

Jak to jest być osobą homoseksualną i mamą osoby homoseksualnej w Polsce?

Beata: Nie jest lekko. Boję się przede wszystkim przemocy, choć już mniej niż kiedyś. W zeszłym roku na Paradzie Równości w Warszawie obsługiwałam nawet platformę. Mniej przejmuję się hejtem. Ale polityka i Kościół wciąż źle nastawiają ludzi. Brakuje regulacji prawnych. Nie mogę się czuć w stu procentach bezpieczna i wolna. Trwa wykluczenie. Dlatego z tyłu głowy mam wyjazd za granicę. Nawet na krótko. Właśnie wróciłam z Holandii. Byłam na weselu. Muzułmanie, katolicy i pary homoseksualne bawiły się razem. Wszyscy potrafili ze sobą spokojnie rozmawiać. A co zrobić w Polsce, kiedy jest się zaproszoną na ślub? Pójść z partnerką?

Anna: Poznałam matkę geja z małej miejscowości. Powiedział, że nie będzie w niej mieszkał. Szkołę wybrał w dużym mieście. I już zapowiada, że na studia przeniesie się do większego.

Często się słyszy, że osoby homoseksualne prowadzą nieustabilizowane życie.

Beata: Jesteśmy z Ulą razem siedem lat. W Wielkiej Brytanii wprowadzenie związków partnerskich postulowały partie konserwatywne, dla których uregulowanie tych spraw było równoznaczne ze wzmocnieniem statusu rodziny. U nas wciąż jest to „zagrożenie dla rodziny”.

Anna: Osobom homoseksualnym najczęściej zarzuca się, niesłusznie zresztą, rozwiązłość. Związki partnerskie wiele mogłyby zmienić. Ułatwiłyby parom życie, a antagonistom zamknęłyby usta.

Dlaczego zdecydowały się panie na tę rozmowę?

Anna: Dzięki temu wywiadowi ktoś dowie się, że między innymi w Łodzi spotykają się rodzice osób homoseksualnych. Udzielają wsparcia nowym rodzicom i osobom LGBT. Jest w nas również chęć „adopcji”. Może z nami porozmawiać osoba homoseksualna, która nie ma dobrego kontaktu z rodzicem lub jest przed coming outem. Jest pomoc i wsparcie. Liczę na edukację. Chcę zmieniać sposób myślenia i wykreślić z języka polskiego słowa „skłonności” i „preferencje” w stosunku od osób LGBT. Pierwsze kojarzy się ze skłonnością do słodyczy, alkoholu itp. A drugie sugeruje, że jest jakiś wybór. Słyszy się, że osoby homoseksualne się afiszują. Mówili tak między innymi Ryszard Petru i Lech Wałęsa. Za pieniądze podatników niedawno został zaproszony do Sejmu psycholog, który twierdzi, że homoseksualistów należy leczyć, choć Światowe Towarzystwo Psychologiczne negatywnie opiniuje jego tezy. W Akademii Zaangażowanego Rodzica są osoby, które szybko reagują na takie wypowiedzi czy podobne zdarzenia, pisząc pisma i oświadczenia. Aktywnie angażujemy się we wszystkie działania mające pomóc osobom LGBT.

Beata: – Parę lat temu zastanawiałabym się. Ale jestem w takim momencie, że udzielenie wywiadu nie jest już dla mnie problemem. Może pomogę osobom, które są głęboko w szafie. Zarówno rodzicom, jak i ich dzieciom.

Gdzie szukać wsparcia?

Rodzice osób homoseksualnych mogą skorzystać z pomocy psychologa i skontaktować się z innymi rodzicami, dzwoniąc pod numer 48 669 499 750 lub pisząc pod jeden z adresów mailowych: rodzice@fabrykarownosci.com i rodzice@kph.org.pl. Więcej dowiedzieć mogą się, odwiedzając strony rodzicelgbt.blox.pl i rodzicelgb.wordpress.com.

….

 

List otwarty Grupy Rodziców Osób LGBT przy KPH w sprawie głosowania rezolucji „Równość kobiet i mężczyzn w UE w latach 2014-2015”

Szanowni Państwo,

 Posłanki i Posłowie do Parlamentu Europejskiego, którzy wstrzymali się od głosu!

Z przykrością przeczytaliśmy pierwsze wyniki głosowania nad rezolucją „O równości kobiet i mężczyzn w UE w latach 2014-2015, które odbyło się 14 marca 2017 r. w Brukseli. Państwa postawa wobec praw człowieka rozczarowuje. Z pewnością wiedzą Państwo, że opinia publiczna w Polsce nie czyta szczegółowo wszystkich aktów prawnych przygotowanych, dyskutowanych i głosowanych w Europarlamencie. To wyniki głosowań są dowodem Państwa postaw i opinii. Jako wyborcy oddawaliśmy na Państwa nasze głosy z nadzieją, że każdemu działaniu, będą przyświecały absolutnie podstawowe wartości czyli prawa człowieka. Zdumieni, czytaliśmy komentarze po głosowaniu. Pani Posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz mówi o niedostatecznym wykorzystaniu zasady pomocniczości państwa, Pani Róża Tuhn mówi, że Parlament Europejski nie ma kompetencji i państwa członkowskie powinny zajmować się własnymi problemami, Pan Poseł Michał Boni mówi o chaosie formalnym w rezolucji, a Pani Danuta Huebner nic nie mówi, ale zmienia zdanie, tłumacząc to pomyłką. Szanujemy decyzje o zmianie zdania Pani Huebner i Pana Boniego, jednak pierwsze wrażenia to niedowierzanie, rozczarowanie a potem wściekłość.  Teoretycznie Pani Posłanka Róża Tuhn może mieć rację, że to polski parlament powinien rozstrzygać w kwestiach obyczajowych. Teoretycznie Pani Posłanka Kozłowska –Rajewicz może mieć rację krytykując zbyt lekkie traktowanie zasady subsydiarności.

Ale polski parlament niczego nie rozstrzygnie, nawet się tym nie zajmie, chyba że mógłby zwiększyć opresyjność systemu.

Może nie łączy nas wspólnota doświadczeń bycia rodzicem homoseksualnych i transseksualnych dzieci, ale łączy nas pokoleniowa wspólnota PRL-u i transformacji. Wiemy bardzo dobrze, że do rozumienia świata się dochodzi dekadami, a w międzyczasie trzeba było chodzić do pracy i wychowywać dzieci. Wierzcie nam Państwo, że zmaganie się z homofobią i wykluczeniem, także we własnej świadomości, w naszej sytuacji nie jest proste.

Jesteśmy grupą rodziców w Polsce, która wybrała aktywne działanie.

Oburzyło nas Państwa postępowanie.

Powinniście Państwo wiedzieć, przewidywać, że z Brukseli do kraju, w najlepszym wypadku dociera sygnał, że są to sprawy nieważne. W tym wypadku rozstrzyganie formalnych stron rezolucji jest chybione. Subsydiarność, implementacja, niespójność lub ich brak, nie dadzą siły matce i ojcu, żeby nadal mocno kochali i byli po prostu odważni.

Natomiast Państwa postawa mogłaby ich wzmocnić.

Przeciwnik jest drapieżny i bezwzględny.

Prawa kobiet, mężczyzn, dzieci to prawa człowieka, a wszyscy się w tym pojęciu mieścimy.

 

Grupa Rodziców Osób LGBT przy Kampanii przeciw Homofobii

Cała Polska, 23 marca 2017 r