Refleksje po wizycie w TVP2

Pewnie nigdy nie jest tak, jak człowiek to sobie wyobrazi. Znany jest temat, ale nie są znane dokładne pytania. Formuła programu jest taka, że nie  można się wypowiadać długo.  I w ogóle jest mało czasu.

Ja miałam poczucie MISJI, wiedziałam, ze idę tam w NASZEJ SPRAWIE. Wątek osobisty, że zobaczą mnie jacyś znajomi, którzy dawno mnie nie widzieli, czy dalsza rodzina  – odłożyłam na bok. W końcu znacznie większy ciężar w tej kwestii spoczywał na Stasiu.

Tylko przez okamgnienie przemknęła mi przez głowę myśl, że my –  osoby „z reala” –  spotykamy się z mamą geja „z serialu”. Jednakże tuż obok siedziała całkiem realna aktorka.

Powiedziałam prawdę i byłam sobą. Staś też.

Żałuję, że odpowiadając na ostatnie pytanie – o wnuki – nie zareagowałam „ w tempo” i nie powiedziałam np., że chciałabym, aby przynajmniej prawnie było to możliwe.

http://pytanienasniadanie.tvp.pl/19561314/moj-syn-jest-gejem-jak-spoleczenstwo-reaguje-na-os oby-homoseksualne

Odbiór pośród znajomych – w większości – pozytywny i bardzo pozytywny. Jedynie w jednym wypadku nasza wizyta została oceniona jako „niepotrzebna ostentacja” czy „parcie na szkło”.

I są jeszcze tacy, którzy się nie odezwali.

No cóż. To wolny kraj.

I jeszcze mam wrażenie, że niektórzy w klubie sportowym, gdzie ćwiczę, uśmiechają się do mnie szerzej.

Reklamy

Nie dziwię się, nie oburzam, staram się zrozumieć

Mój syn powiedział mi, że jest gejem przy kolacji wigilijnej, ale to będzie oddzielna historia.

Czego od tamtej pory mnie nauczył ?
Tolerancji w sensie dosłownym, przedtem tylko „byłam tolerancyjna”, bo przecież mnie to nie dotyczyło. Kiedy jednak zaczęło, pierwsze pytanie jakie sobie w duchu zadałam to dlaczego ja?, dlaczego mój syn?, niech sobie będą Ci geje i te lesbijki aby jak najdalej ode mnie. Kilka dobrych nocy przepłakałam. Nie będę babcią, nie będę teściową, mój jedynak, co on mi zrobił?, jak mógł ?
Do tej pory jest mi wstyd, że nie powiedziałam mu,że nie stanowi to dla mnie ŻADNEGO problemu, bo to, że go kocham
nie ulegało jakiejkolwiek wątpliwości.
Od tamtej pory minęło 5 lat, kocham moje dziecko niezmiennie i akceptuję. Jego orientacja nie jest dla mnie problemem, poznałam jego partnera, ba, nawet bardzo polubiłam, mam nadzieję, że z wzajemnością.
Teraz problemem dla mnie jest homofobia, brak wiedzy oraz obawa o bezpieczeństwo mojego dziecka.

To się zmieni, na pewno, ja w to wierzę.

Do poczytania

Kocham inaczej

Jestem mamą trzech synów.  W konsekwencji tego, że źle wybrałam im tatę i musiałam się z nim rozstać – od lat jestem z nimi sama. To bardzo szczególny układ sił, w newralgicznych momentach naszego życia – pełen szczególnych napięć.

Pamiętam taką chwilę, kiedy najmłodszego Stasia próbowałam po raz pierwszy nakarmić w domu. Rozsiadłam się z nim w wielkim fotelu, opierając jego głowę na lewym ramieniu. Starsi synowie próbowali wtłoczyć się na oparcia fotela po dwóch stronach i przyglądali się, jak Staś próbuje jeść. Nie umiał tego robić, bo kilkanaście dni spędził w inkubatorze – i dopiero uczył się ssać. Taka czynność wymagała ode mnie całkowitej koncentracji na osesku – ale nie mogłam pogonić starszych dzieci, bo też długo ich nie widziałam i nic by z tego nie zrozumieli.  I nagle najstarszy – Kamil –powiedział: ” Wiesz mamo, on myśli, że ty jesteś tylko JEGO mamą”.  „Bo tak jest” – odpowiedziałam całkiem poważnie. „Kiedy  mama nosi dzidziusia w brzuchu, rośnie jej nowe serce i kiedy już urodzi dzidziusia – ma on u mamy serce, które należy tylko do niego. Ja mam cztery serca – trzy należą do Was, a czwarte jest moje własne”.

Ludzie wierzą w różne rzeczy, a ja wierzę ( nieskromnie), że jestem mamą o czterech sercach. Najczęściej brakowało mi sił(ale zęby mam zdrowe i umiem zaciskać), niewiele rzadziej –mimo dobrej pensji i dodatkowych prac – pieniędzy. Poza tym – jak wszyscy – mam inne własne ograniczenia; niektóre granice przesunęłam, inne są nie do ruszenia.  Starałam się, żeby – poza słodyczami na deser – nic nie było pod sznurek i po równo. Starałam się, aby każdy czuł, że ma moją uwagę, że jest dla mnie ważny, żeby czuł się w pełni akceptowany i kochany.

Może inne mamy potrafią kochać mocniej i piękniej, może lepiej niż ja to okazują. Nie, nie kocham moich synów tak samo. Każdy z nich jest zupełnie inny – jakżebym mogła kochać ich tak samo?

Każdego kocham inaczej. I choć już dziś wiem, że moi synowie mogą zauważać, czuć, rozumieć i myśleć o tym całkowicie inaczej niż ja – postanowiłam się tego trzymać. Bo choć każdego kocham inaczej – to przecież każdy ma moje serce na wyłączność.

Tak mam i miałam na długo przed tym, zanim dowiedziałam się, że dwaj młodsi synowie są gejami.

Czym jest homoseksualizm dziecka?

Nie mam tu zamiaru wymądrzać się czy też samodzielnie wymyślać kolejnych definicji. Na początek powtórzę za wieloma autorytetami, że osobą homoseksualną (ale też bi – czy też transseksualną) człowiek NIE staje się pod wpływem czynników środowiskowych, czy też na skutek kontaktów z innymi osobami o podobnej orientacji. Dzisiaj większość badaczy zgadza się co do tego, że nasza orientacja seksualna kształtuje się prawdopodobnie w okresie płodowym (więcej:  http://www.focus.pl/czlowiek/tajemniczy-homoseksualizm-11562?strona=1 ). Wniosek z tego też taki, że orientacji seksualnej nie można zmienić. Inny fakt, niestety często podważany, to że homoseksualizm NIE JEST chorobą – więc się go nie leczy!  Jeśli spotkałeś się z informacjami pochodzącymi z lat 70-tych lub wcześniejszymi, to tam mogłeś czytać o „homoseksualnej chorobie”, ale  Światowa Organizacja Zdrowia już dawno wycofała się z tych „chorobowych” klasyfikacji  (więcej: http://pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm#.C5.9Aredniowiecze_i_czasy_nowo.C5.BCytne )

Ale czym jest homoseksualizm ukochanego dziecka dla matki lub ojca? Na początku to w wielu przypadkach spory problem z przyjęciem tego faktu do wiadomości. Przecież w bajkach i serialach księżniczka zawsze znajduje swojego księcia, a  nie drugą księżniczkę, Romeo kocha Julię a nie np.Tristana, chłopcy bawią się samochodami, a nie lalkami. Synom wmawiamy od najmłodszych lat, że kiedyś się ożenią i będą mieli dzieci, a córki słyszą że muszą być odporne na knowania przyszłych teściowych, które zawsze wybierają dobro swoich synów. Dziewczynka musi być przygotowana do roli matki, a syn kiedyś będzie mężem i ojcem… To wmawiają nam filmy, książki, bajki, reklamy, wiersze i piosenki.  I nagle pewnego dnia dowiadujesz się, że te wszystkie „oczywiste oczywistości” są nic nie warte. Twój syn nigdy nie będzie szukał  żony, Ty nie będziesz miał wnuków,  a w pracy nie będziesz mógł pochwalić się synową. Jeśli uważasz, że ujawnienie się Twojego syna to wszystko burzy i masz do niego o to pretensje, no to masz problem. Masz problem z sobą, nie z synem. Brutalne? Ale prawdziwe. Chyba nie uważasz, że syn będzie robił coś dla pozorów lub dla spełnienia Twoich lub otoczenia oczekiwań? Jeśli uważasz inaczej, to właśnie możesz wchodzić na drogę do utraty swojego dziecka. Przepraszam za szczerość…

Jednak większość z nas tradycyjnie oczekuje, żeby  syn znalazł sobie dziewczynę, stanął z nią przed ołtarzem, żeby potem było wesele, grała orkiestra, a goście wołali „gorzko, gorzko”? Potem chrzciny, komunia i wszystkie te „tradycyjne obrzędy”. Jeśli tego i Ty oczekiwałeś, to jesteś całkowicie normalny, przecież całe otoczenie tego wymaga! Przecież wychowałeś się w Polsce, pewnie nie było wokół Ciebie żadnych homoseksualnych par, więc większość społeczeństwa wpisuje się w tą tradycję. Ale czy wszyscy? Pewnie znasz niejednego faceta, który od wielu lat żyje sam. Stary kawaler? Nie zawsze… A samotne kobiety, wiecznie w spodniach i z męskim wyglądem (tu przepraszam niektóre lesbijki za przywoływanie stereotypu). A nie było w Twoim otoczeniu żadnej dziewczyny, która po kilku latach okazała się chłopakiem (lub na odwrót)? Wokół nas i wśród nas wiele jest gejów, lesbijek i transów. Nie ma o nich wierszy, piosenek, filmów czy lektur szkolnych, Dlatego najczęściej ich nie zauważamy (lub nie chcemy zauważać). Dlatego też powszechne są tradycyjne oczekiwania, o których pisałem powyżej, ale dlatego też tak trudno przyjąć nam do wiadomości, że nasze dziecko nie wpisuje się w normę!

Kim więc jest Twój syn-gej? Nie chcę uogólniać i powtarzać stereotypów. Ale spróbuję opowiedzieć, czego ja się dowiedziałem o moim synu. Być może z Twoim dzieckiem jest podobnie?  Mój syn już na początku szkoły zauważył, że nie interesuje go większość z tych rzeczy, którymi interesowali się jego koledzy, a wręcz czasem odczuwa dziwny lęk w ich otoczeniu. Lepiej niż jego koledzy dogaduje się z koleżankami, a do tego zauważył, że odczuwa niezwykłe emocje w stosunku do niektórych kolegów. Nie rozumie dlaczego jego kolegów tak podniecają zdjęcia nagich kobiet, bo on odczuwa dziwne mrowienie przy wizerunkach mężczyzn! Pewnego dnia usłyszał, że na świecie są geje, a po jakimś czasie z przerażeniem odkrył, że on jest jednym z nich! Długo się z tym ukrywał, bo przecież w międzyczasie wielokroć słyszał, że „pedały to zboczeńcy”.  W międzyczasie zaczęły się problemy ze szkołą. Przecież koledzy i nauczyciele często szydzą z „pedałów”. Na religii ksiądz opowiadał  o „homoseksualnych zagrożeniach”. Na języku polskim omawiał lektury, w których Tadeusz kocha Zosię, Romeo umiera w niespełnionej miłości do Julii, a na koniec musiał pisać o tym wypracowanie i wyrazić zachwyt nad romantyczną miłością młodzieńca do dziewczyny!  Do tego nauczycielka polskiego wspomniała, że Oskar Wilde „chorował na homoseksualizm”. Przysposobienie do życia w rodzinie to kolejna trauma – od początku dzieci słyszą o żonie, mężu i tradycyjnej rodzinie. Co prawda nauczycielka jest odważna, więc była lekcja  o rozpoczęciu współżycia i antykoncepcji.  Ale na kolejnej lekcji opowiadała o dewiacjach i zboczeniach, wśród których najstraszniejszy jest homoseksualizm. Czy to dziwne, że w szkole w pewnym momencie zaczęły się wagary, syn coraz częściej choruje na grypę i bóle brzucha, zaczyna izolować się od rówieśników? Zamyka się godzinami w swoim pokoju, czasem nawet nie wychodzi z niego cały weekend. Ja oczywiście na początku nic nie zauważam. Jeśli nie mogę dogadać się z synem, lub zdarzają mu się dni bez kontaktu z otoczeniem, to ja tłumaczę to dojrzewaniem i burzą hormonów. Ale jeśli te objawy (wagary, objawy depresji, izolowanie się otoczenia) nasilają się? Nie będę dalej rozwijał tego czarnego scenariusza, bo po pierwsze dla mnie to bardzo bolesne i świeże jeszcze wspomnienia, a po drugie jest jakieś 20-30 % szans , że w przypadku Twojego dziecka ten scenariusz nie będzie miał miejsca. Skąd te liczby? Spotkałem się z tezą, że ok.70-80% osób homoseksualnych przechodziło przez różne objawy depresji, czytaj też np., http://wiadomosci.onet.pl/prasa/depresja-geja/yrdt8 ).

Sporo czasu trwało zanim dowiedziałem się tego, co wiem dzisiaj. Jeśli Twoje dziecko wyoutowało się przed Tobą w miarę wcześnie (czyli w okresie nastoletnim), to bardzo dobrze, bo w miarę szybko możesz zacząć rozumieć jego postępowanie. Postaraj się czasem spojrzeć na świat oczami geja/lesbijki. To nie jest takie trudne, jak się na początku wydaje.