Pożegnanie Pana Władysława Kowalskiego

Pan Władysław Kowalski zmarł 29. października 2017 roku w Warszawie. Ciepłe wspomnienie o Nim pozostanie w  naszej pamięci.

Poniżej za zgodą zamieszczamy tekst pożegnania wygłoszony na pogrzebie przez Katarzynę Remin, Członkinię Zarządu Kampanii Przeciw Homofobii:

Moja osobista znajomość z panem Władysławem ograniczała się do kilku zaledwie spotkań, ich sednem był pewien plakat, o którym chciałabym Państwu przypomnieć.

Mam na myśli plakat, na którym pan Władysław stanął u boku swego syna Kuby w ramach kampanii społecznej „Rodzice odważcie się mówić”. Wymyśliliśmy tę akcję w Kampanii Przeciw Homofobii by wzmocnić rodziców gejów i lesbijek, by zaapelować do tych, którzy swoje dzieci kochają, wspierają i szanują, żeby mówili o tym głośno i otwarcie, żeby przestali się skrywać, w obawie przed reakcją otoczenia. Był rok 2013, nikt w Polsce nie słyszał głosu rodziców osób LGBT i nazwa Odważcie się mówić! trafnie oddawała stan rzeczywisty.

Pan Władysław zgodził się położyć na szali swoją popularność, dobrze wiedząc, że znajdzie się w centrum uwagi mediów wszelkiej maści, czym nam bardzo pomoże się przebić, siebie samego może natomiast narazić na niewybredne komentarze.

Wiem, że podjęcie tej decyzji nie przyszło mu łatwo. Pierwsze spotkanie zawdzięczałam powołaniu się na znajomość z Kubą, ale kiedy opisałam z czym przychodzę, bez wahania odpowiedział NIE. Ponieważ jego domeną i środkiem wyrazu jest sztuka, a nie działalność społeczna.

Ale kawa została zamówiona, trzeba było ją wypić, więc zmieniliśmy temat i zaczęli rozmawiać. O wspólnych znajomych operatorach i reżyserach, o obejrzanym niedawno filmie „Pokłosie”, o Zagładzie, o jego dojmujących wspomnieniach z czasów wojny, kiedy jako sześcioletni chłopiec widział żydowskie dzieci zbiegłe z pobliskiego obozu śmierci, i ojca swego kolegi, który nazajutrz odprowadził dwóch chłopców z powrotem do obozu.

Pod koniec spotkania pan Władysław zmienił zdanie. Równie spokojnie jak przedtem NIE, teraz oświadczył TAK, ZGADZAM SIĘ. Wybrał nawet hasło na plakat –  „Mój syn nauczył mnie, jak ważne jest być sobą”.  W podpisie miało widnieć  „Władysław, ojciec geja”.

Dzięki Jego i Twojej Kuba obecności na plakacie przez Polskę przetoczyła się ogromna fala dyskusji. Trafiliśmy z przesłaniem do polskich domów, do rodzin. Swoje własne doświadczenie pan Władysław opisał w jednym jedynym wywiadzie dopiero po kilku miesiącach.

„Zdecydowałem się wyzwolić z tego obsesyjnego myślenia, sieci podejrzliwości. Wiedzą? Nie wiedzą? Udają, że nie wiedzą? A może szepczą za moimi plecami? Kombinowałem, co zrobię, jeśli po nagraniu w radiu albo po próbie w teatrze temat rozmowy zejdzie na przykład na związki partnerskie. Albo jeśli ktoś użyje przy mnie słowa „pedał”. Dam w mordę? Teraz – kiedy Kampania rozwiesiła plakaty z naszym wspólnym zdjęciem – sprawa jest jasna: Władysław Kowalski ma syna geja i jest z niego dumny.”

Panie Władysławie, wyzwalając siebie, pomógł Pan wyzwolić się innym. Rodzice gejów i lesbijek dobrze o tym pamiętają. Pisali do nas na wieść o Pańskim odejściu. Pomógł Pan również dzieciom.

Przedwczoraj w biurze Kampanii Przeciw Homofobii osoby wspominały tę kampanię jako przełom w relacjach z własnymi rodzicami. Ja sama będę pamiętać ciepło, niemalże czułość, z jaką żegnał się Pan ze mną w ostatniej rozmowie telefonicznej, mówiąc mi, że odchodzi. To wtedy dotarło do mnie, jak ważny ów plakat był również dla Pana. Za to wspólne doświadczenie jestem wdzięczna.

slider-11

Reklamy

RODZICE WYJDŹCIE Z SZAFY!

Na Gali RAMIĘ W RAMIĘ PO RÓWNOŚĆ Rodzice z Akceptacji wręczyli mi książkę „Rodzice wyjdźcie z szafy!”

Książka powstała z potrzeby pomocy jak największej liczbie rodziców osób LGBT będących na początku drogi ku pełnej akceptacji swoich dzieci.

Składają się na nią rozmowy Wiktorii Beczek z akceptującymi i kochającymi rodzicami osób LGBT. Rodzice opowiadają o coming out’ach swoich dzieci i własnych – wobec dalszej rodziny i znajomych. Dla jednych przyjęcie do wiadomości homoseksualności własnego dziecka nie było żadnym problemem, inni musieli z tym trochę pożyć, a jeszcze inni – przyswoić wiedzę, która była zaprzeczeniem dotychczasowej. Często też oboje rodzice różnili się poziomem akceptacji.

Dziś przedstawiając swoje historie – wszyscy są Rodzicami-Sojusznikami – wspierającymi środowisko LGBT.

Każda z przedstawionych historii jest inna i każda jest wzruszająca. Rodzice poza własną historią dzielą się cennymi uwagami i przemyśleniami.

Zachęcam do lektury nie tylko rodziców.

Niestety nie znalazłam miejsca, w którym książka byłaby dostępna w formie elektronicznej – póki co zatem trzeba zwrócić się po nią do Stowarzyszenia Akceptacja.

Gala KPH Ramię w ramię po równość

10 września miała miejsce Gala KPH Ramię w ramię po równość koronując kolejny rok akcji Sojuszników osób LGBT pod tym tytułem. Jednocześnie na Gali przeprowadzono inną akcję – zbiórkę funduszy dla uchodźców.

Galę poprowadziła Paulina Młynarska.

Na oprawę muzyczną złożyły się występy chwytającego za serce chóru LGBTQ Voces Gaudiae, zniewalającej urokiem grupy smyczkowej Ladies String Quartet oraz Małgorzaty Ostrowskiej – Lady o niespożytych siłach.

Tradycyjnie już wystąpili Goście z ruchu sojuszniczego w Nederlandach i Flandrii, którym ciągle jeszcze możemy zazdrościć.

Na sali poza członkami i sympatykami KPH oraz członkami organizacji zaprzyjaźnionych można było spotkać wielu znamienitych gości.

Przyznawaną po raz pierwszy nagrodę Sojusznika Roku otrzymał mocny Facet o czułym sercu Dariusz Michalczewski.

Licznie przybyli rodzice LGBT zajęli pierwsze ławki tuż przy scenie.

Panel dyskusyjny poprowadził Tomasz Raczek, a wzięli w nim udział Dorota Zawadzka, Michał Piróg, Czesław Mozil i ja. Rozmówcy próbowali odpowiedzieć na pytanie, co można zrobić, aby lepiej przysłużyć się środowisku LGBTQI.

To mój drugi udział w Gali. Początkowo zaskoczyło mnie, że mimo wystąpienia na żywo z osobami obytymi z mikrofonem i sceną w ogóle nie odczuwam tremy. I zdałam sobie sprawę, ze po prostu dobrze się czuję – w tym miejscu i pośród tylu znajomych i życzliwych osób, że czuję się na miejscu.

Zdałam też sobie sprawę, że zarówno osoby LGBTQI, jak i Sojusznicy mają odmienne odczucia odnośnie gradacji problemów, które należy rozwiązać, a także metod, których należy w tym celu użyć. I że nie ma w tym nic dziwnego.

Niech każdy robi swoje. Niech się dzieje. Nadchodzą być może trudniejsze czasy, w których opór przed zmianami polskiej materii będzie większy. Trudno. Jednakże kierunek jest wytyczony jasno i trzeba w nim zmierzać wszystkim możliwymi drogami.

Na Gali byli też Rodzice ze Stowarzyszenia Akceptacja i wręczyli mi książkę, o której napiszę następnym razem.

Całe życie w 2 sekundy

„Mamo- jestem gejem”. „Tato- jestem lesbijką”.

Spróbuj to powiedzieć głośno. A potem weź stoper i postaraj się zmierzyć ile czasu trwa to zdanie.  2 sekundy?

Masz kilkanaście lub 20-kilka lat? Jesteś lesbijką lub gejem? Nie wiem czy akceptujesz swoją orientację, czy nie, ale  jej odkrywanie trwało u Ciebie kilka lat. Potem jeszcze oswajałeś się z tym odkryciem. Przypomnij sobie- ile ten cały proces trwał w Twoim przypadku?

Mój syn powiedział zdanie „rodzice – jestem gejem”  7 lat temu. Życie naszej rodziny zmieniło się w 2 sekundy…

Dziękuję Ci Michale za to zdanie… Dziękuję za zaufanie, które wtedy nam okazałeś…

Dziękuję za zmianę mojego świata. Za jego pokolorowanie. Za to, że odkryłem jak piękna jest tęcza…

Czym jest homoseksualizm dziecka?

Nie mam tu zamiaru wymądrzać się czy też samodzielnie wymyślać kolejnych definicji. Na początek powtórzę za wieloma autorytetami, że osobą homoseksualną (ale też bi – czy też transseksualną) człowiek NIE staje się pod wpływem czynników środowiskowych, czy też na skutek kontaktów z innymi osobami o podobnej orientacji. Dzisiaj większość badaczy zgadza się co do tego, że nasza orientacja seksualna kształtuje się prawdopodobnie w okresie płodowym (więcej:  http://www.focus.pl/czlowiek/tajemniczy-homoseksualizm-11562?strona=1 ). Wniosek z tego też taki, że orientacji seksualnej nie można zmienić. Inny fakt, niestety często podważany, to że homoseksualizm NIE JEST chorobą – więc się go nie leczy!  Jeśli spotkałeś się z informacjami pochodzącymi z lat 70-tych lub wcześniejszymi, to tam mogłeś czytać o „homoseksualnej chorobie”, ale  Światowa Organizacja Zdrowia już dawno wycofała się z tych „chorobowych” klasyfikacji  (więcej: http://pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm#.C5.9Aredniowiecze_i_czasy_nowo.C5.BCytne )

Ale czym jest homoseksualizm ukochanego dziecka dla matki lub ojca? Na początku to w wielu przypadkach spory problem z przyjęciem tego faktu do wiadomości. Przecież w bajkach i serialach księżniczka zawsze znajduje swojego księcia, a  nie drugą księżniczkę, Romeo kocha Julię a nie np.Tristana, chłopcy bawią się samochodami, a nie lalkami. Synom wmawiamy od najmłodszych lat, że kiedyś się ożenią i będą mieli dzieci, a córki słyszą że muszą być odporne na knowania przyszłych teściowych, które zawsze wybierają dobro swoich synów. Dziewczynka musi być przygotowana do roli matki, a syn kiedyś będzie mężem i ojcem… To wmawiają nam filmy, książki, bajki, reklamy, wiersze i piosenki.  I nagle pewnego dnia dowiadujesz się, że te wszystkie „oczywiste oczywistości” są nic nie warte. Twój syn nigdy nie będzie szukał  żony, Ty nie będziesz miał wnuków,  a w pracy nie będziesz mógł pochwalić się synową. Jeśli uważasz, że ujawnienie się Twojego syna to wszystko burzy i masz do niego o to pretensje, no to masz problem. Masz problem z sobą, nie z synem. Brutalne? Ale prawdziwe. Chyba nie uważasz, że syn będzie robił coś dla pozorów lub dla spełnienia Twoich lub otoczenia oczekiwań? Jeśli uważasz inaczej, to właśnie możesz wchodzić na drogę do utraty swojego dziecka. Przepraszam za szczerość…

Jednak większość z nas tradycyjnie oczekuje, żeby  syn znalazł sobie dziewczynę, stanął z nią przed ołtarzem, żeby potem było wesele, grała orkiestra, a goście wołali „gorzko, gorzko”? Potem chrzciny, komunia i wszystkie te „tradycyjne obrzędy”. Jeśli tego i Ty oczekiwałeś, to jesteś całkowicie normalny, przecież całe otoczenie tego wymaga! Przecież wychowałeś się w Polsce, pewnie nie było wokół Ciebie żadnych homoseksualnych par, więc większość społeczeństwa wpisuje się w tą tradycję. Ale czy wszyscy? Pewnie znasz niejednego faceta, który od wielu lat żyje sam. Stary kawaler? Nie zawsze… A samotne kobiety, wiecznie w spodniach i z męskim wyglądem (tu przepraszam niektóre lesbijki za przywoływanie stereotypu). A nie było w Twoim otoczeniu żadnej dziewczyny, która po kilku latach okazała się chłopakiem (lub na odwrót)? Wokół nas i wśród nas wiele jest gejów, lesbijek i transów. Nie ma o nich wierszy, piosenek, filmów czy lektur szkolnych, Dlatego najczęściej ich nie zauważamy (lub nie chcemy zauważać). Dlatego też powszechne są tradycyjne oczekiwania, o których pisałem powyżej, ale dlatego też tak trudno przyjąć nam do wiadomości, że nasze dziecko nie wpisuje się w normę!

Kim więc jest Twój syn-gej? Nie chcę uogólniać i powtarzać stereotypów. Ale spróbuję opowiedzieć, czego ja się dowiedziałem o moim synu. Być może z Twoim dzieckiem jest podobnie?  Mój syn już na początku szkoły zauważył, że nie interesuje go większość z tych rzeczy, którymi interesowali się jego koledzy, a wręcz czasem odczuwa dziwny lęk w ich otoczeniu. Lepiej niż jego koledzy dogaduje się z koleżankami, a do tego zauważył, że odczuwa niezwykłe emocje w stosunku do niektórych kolegów. Nie rozumie dlaczego jego kolegów tak podniecają zdjęcia nagich kobiet, bo on odczuwa dziwne mrowienie przy wizerunkach mężczyzn! Pewnego dnia usłyszał, że na świecie są geje, a po jakimś czasie z przerażeniem odkrył, że on jest jednym z nich! Długo się z tym ukrywał, bo przecież w międzyczasie wielokroć słyszał, że „pedały to zboczeńcy”.  W międzyczasie zaczęły się problemy ze szkołą. Przecież koledzy i nauczyciele często szydzą z „pedałów”. Na religii ksiądz opowiadał  o „homoseksualnych zagrożeniach”. Na języku polskim omawiał lektury, w których Tadeusz kocha Zosię, Romeo umiera w niespełnionej miłości do Julii, a na koniec musiał pisać o tym wypracowanie i wyrazić zachwyt nad romantyczną miłością młodzieńca do dziewczyny!  Do tego nauczycielka polskiego wspomniała, że Oskar Wilde „chorował na homoseksualizm”. Przysposobienie do życia w rodzinie to kolejna trauma – od początku dzieci słyszą o żonie, mężu i tradycyjnej rodzinie. Co prawda nauczycielka jest odważna, więc była lekcja  o rozpoczęciu współżycia i antykoncepcji.  Ale na kolejnej lekcji opowiadała o dewiacjach i zboczeniach, wśród których najstraszniejszy jest homoseksualizm. Czy to dziwne, że w szkole w pewnym momencie zaczęły się wagary, syn coraz częściej choruje na grypę i bóle brzucha, zaczyna izolować się od rówieśników? Zamyka się godzinami w swoim pokoju, czasem nawet nie wychodzi z niego cały weekend. Ja oczywiście na początku nic nie zauważam. Jeśli nie mogę dogadać się z synem, lub zdarzają mu się dni bez kontaktu z otoczeniem, to ja tłumaczę to dojrzewaniem i burzą hormonów. Ale jeśli te objawy (wagary, objawy depresji, izolowanie się otoczenia) nasilają się? Nie będę dalej rozwijał tego czarnego scenariusza, bo po pierwsze dla mnie to bardzo bolesne i świeże jeszcze wspomnienia, a po drugie jest jakieś 20-30 % szans , że w przypadku Twojego dziecka ten scenariusz nie będzie miał miejsca. Skąd te liczby? Spotkałem się z tezą, że ok.70-80% osób homoseksualnych przechodziło przez różne objawy depresji, czytaj też np., http://wiadomosci.onet.pl/prasa/depresja-geja/yrdt8 ).

Sporo czasu trwało zanim dowiedziałem się tego, co wiem dzisiaj. Jeśli Twoje dziecko wyoutowało się przed Tobą w miarę wcześnie (czyli w okresie nastoletnim), to bardzo dobrze, bo w miarę szybko możesz zacząć rozumieć jego postępowanie. Postaraj się czasem spojrzeć na świat oczami geja/lesbijki. To nie jest takie trudne, jak się na początku wydaje.

Jak zamieszkałem w szafie i powoli z niej wychodziłem?

No więc weszliśmy do szafy (razem z żoną) i dosyć mocno przestraszeni w niej siedzieliśmy. Kilka dni ? Kilka tygodni? Szczerze mówiąc nie bardzo pamiętam. Pierwsze dni nie były łatwe. Mnóstwo pytań. Na szczęście był już internet, więc najpierw poszukiwania stron z informacjami medycznymi. Przecież przez całe moje życie wmawiano mi, że homoseksualizm to choroba. Pamiętam nawet „poważne”  książki wydawane w latach 70-tych i 80-tych, gdzie umieszczano ten temat w działach „inne zboczenia seksualne”. Ale przecież wiem, że moje dziecko nie jest chore, nie jest „zboczeńcem”! Niestety wciąż w necie sporo jest stron, które podtrzymują te „mądrości”. I rozmowy z Michałem. Co czuje, co myśli, czego się obawia. Najpierw jak najwięcej słuchania, potem powolne przetrawianie tego w głowie. I znowu rozmowy. Powrót do netu. Na szczęście były już organizacje typu KPH czy Lambda, które sporo rzetelnej wiedzy przekazują. I ważna informacja, że homoseksualizmu się nie leczy, nie prostuje, nie nawraca. Tak jak nie leczysz koloru oczu albo zamiłowania do pierogów.

Na szczęście dosyć szybko zdecydowaliśmy się na rozmowy z rodziną. Co do najbliższych byliśmy pewni, że nie będzie wykluczania nas. Nie wiedzieliśmy jak zareaguje dalsza rodzina, te wszystkie ciotki, kuzyni itd. Na szczęście też nie było problemu. Oczywiście niektórzy nawet nie mrugnęli okiem, bo dla nich nie ma znaczenia jaką ktoś ma orientację, ale inni musieli to głębiej przerobić i zadawali dziwne pytania. Ale generalnie Michał dostał i dostaje mnóstwo wsparcia. Z dzisiejszej perspektywy cieszę się, że szybko wyoutowaliśmy się przed najbliższy otoczeniem. To jest cholernie ważne , żeby nie ukrywać się z tą informacją. Ukrywać można jakieś winy albo niecne uczynki, ale skoro my akceptujemy w pełni nasze dziecko, to niech ktoś z rodziny spróbuje mieć coś przeciw. Wyleci z hukiem spod naszego dachu.

Tak – to jest bardzo ważne, żeby w najbliższym otoczeniu nic nie ukrywać. Nie każdy ma ten luksus, niestety żyjemy w Polsce. Ważne jest to, żebyś sam sobie wszystko poukładał w głowie.  Nam dużo dały rozmowy z przyjaciółmi. Mamy takich kilkoro z bardzo otwartymi głowami. Bardzo im wszystkim dziękuję za słuchanie i akceptację. To jest bardzo ważne i budujące, jeśli nie zostajesz odrzucony przez najbliższych. A z dalszą rodziną i znajomymi? Tu było trochę obaw, bo nie znasz tych ludzi dokładnie i nie wiesz, czy nie trafisz na jakiś zakuty łeb. Ale zauważyłem, że trzeba być podczas takiej rozmowy w dobrej formie, pewnym siebie, zadbać, żeby chwila sprzyjała. I tu też dobre wspomnienia, bo nikt nie potępił nas, żadnej agresji. Ważne, żeby nic nie ukrywać, przecież rozmawiamy o dziecku, które Ci ludzie znają od wielu lat. Wiedzą kim jest. I cały czas mówić z podniesioną głową, być pewnym swoich słów, cały czas mówić o wspieraniu syna.

Zauważyłem, że w publicznych wystąpieniach często zdarza się potępianie „tych homoseksualistów”. Ale czy na takim samym forum spotkaliście się z potępieniem konkretnego geja lub lesbijki? Raczej nie. Bo łatwo potępiać jakąś bliżej nieokreśloną grupę. Ale jak już kogoś znasz, to reagujesz inaczej.

Więc pomimo tego, że często jestem świadkiem homofobicznej mowy w tzw. publicznych dyskusjach, to mnie jako ojca geja nic takiego nie spotkało. Mieszkam w małej miejscowości. Wyoutowaliśmy się tylko przed najbliższymi, bo jakoś nie wyobrażam sobie, żebym po ulicach chodził w koszulce z napisem „mój syn jest gejem”. Dzisiaj minęło już kilka lat i wszyscy znajomi, z którymi często się kontaktujemy wiedzą o orientacji Michała. Nie mieliśmy z tego powodu żadnych przykrości, ale co ważne, to chyba przekazaliśmy kilku osobom spory pierwiastek tolerancji, bo zauważyłem, że „przed” zdarzały się niektórym osobom homofobiczne teksty, ale po naszym wyoutowaniu już nie.

Krzysztof – na początek – dlaczego jestem na tym blogu?

Dzień dobry, witam wszystkich, którzy trafili na ten blog. Na początku krótko przedstawię się.

Mam na imię Krzysztof, jestem ojcem dwójki dzieci. Mój w miarę uporządkowany świat dosyć mocno się zmienił, gdy pewnego dnia nasz wówczas  16-letni syn powiedział, że jest gejem. To się mocno kłóciło z moim wyimaginowanym obrazem chłopca, którego wychowywałem w małomiasteczkowym i katolickim otoczeniu.

Skoro to czytasz, to prawdopodobnie jakiś czas temu też podobne słowa usłyszałeś/-aś od swojego dziecka. I co wtedy? Na początek prawdopodobnie mnóstwo pytań, a może nawet szok. Chyba nie ma sensu opisywać tego co czułem wtedy, bo Ty pewnie czułeś, a może i nadal czujesz  to samo.

Co czuję dzisiaj tzn. po ok. 6 latach od tego pamiętnego dnia? No cóż – mój świat bardzo mocno się zmienił. Jest bardziej kolorowy, ma więcej odczuć , smaków  i wrażeń niż dawniej. Dzisiaj jestem w pełni akceptującym i wspierającym Michała ojcem. Jak zawsze kochającym. Ale jestem też innym człowiekiem, bo Michał i osoby ze środowiska LGBT wiele mnie nauczyli. Ale może po kolei.

Ten blog nie jest dla mnie, ale dla tych którzy pewnego dnia odkryli/ dowiedzieli się/ usłyszeli , że jego dziecko jest gejem, lesbijką lub osobą transseksualną lub też ma inną nieheteroseksualną tożsamość. Jeżeli tu jakoś trafiłeś, to znaczy że prawdopodobnie chcesz znaleźć odpowiedzi na pytania. Jeżeli czytasz ten tekst dalej to prawdopodobnie w Twojej głowie jest niezły mętlik, Twój świat stanął na głowie i nie wiesz co się dzieje. Też to miałem. To jest całkowicie normalne uczucie. Ale jeśli doszedłeś do tego miejsca, to znaczy że kochasz swoje dziecko, bo chcesz je zrozumieć. Mam nadzieję że będę mógł Tobie pomóc w odpowiedzi na te pytania. Oczywiście pytań jest mnóstwo , ale po kolei. Jeśli Twój problem jest bardzo palący, bo np. Twoje dziecko jest w depresji lub po próbie samobójczej to nie ma na co czekać. Pisz do mnie maila: kkaps@poczta.onet.pl lub do mojej żony: juka890@gmail.com. Postaramy się jakoś pomóc.

Pamiętaj –nie ma głupich i wstydliwych pytań. Najważniejsze jest dobro Twojego dziecka, które ma problem ze zrozumieniem siebie. Twoje problemy mogą chwilę poczekać.

I jeszcze chwilę o tym dlaczego prowadzę ten blog? Kilka miesięcy temu moje życie stało na krawędzi przepaści. Mój ukochany syn był w depresji, żona na skraju załamania nerwowego, a rodzina na skraju rozpadu. Wyłem z rozpaczy i bezsilności. Na szczęście znaleźli się ludzie, którzy wtedy nam pomogli i dzisiaj jest już lepiej, ale wtedy obiecałem sobie, że muszę spłacić ten dług, który zaciągnąłem, poprzez pomaganie innym. Mam pewne przemyślenia na temat przyczyn tych kłopotów,  ale o tym później. Wierzę , że poprzez pomoc innym, pomogę też sobie i Michałowi. Tylko poprzez edukację, odkłamywanie wyobrażeń o gejach i lesbijkach można doprowadzić do takiej zmiany w społeczeństwie, dzięki której nasze dzieci i my nie będziemy bali się kochać i okazywać naszych uczuć.