Marsz Tolerancji w Koninie

Przed majowym weekendem w III LO w Koninie dyrekcja szkoły odwołała konkurs plastyczny dla uczniów, który został ogłoszony z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii, przypadający 17 maja. Po ataku hejtu w internecie, telefonicznych, sms-owych gróźb karalnych, wycofała zgodę na konkurs. Akty nienawiści były autorstwa Młodzieży Wszechpolskiej i dotyczyły zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Szkołę odwiedziła ze wsparciem jedna z naszych mam. Młodzież z liceum nr 2 i 3 na 18-go maja planuje w Koninie Marsz Tolerancji. Wspieramy tę inicjatywę całym sercem.

Do szkoły wysłaliśmy list poparcia o następującej treści:

My, Rodzice – Stowarzyszenie matek, ojców i sojuszników osób LGBTQIA

Solec 30A

00-403 Warszawa

tel.: 572 163 635

e-mail: info@myrodzice.org

http://www.myrodzice.org

http://www.facebook.com/myrodziceosobLGBTQIA

Pani Bożena Pyzder

Dyrektor

III Liceum Ogólnokształcącego

62 -510 Konin ul. Szymanowskiego 5

 

Szanowna Pani Dyrektor,

jesteśmy rodzicami osób LGBTQIA i szczerze doceniamy Państwa pomysł na konkurs plastyczny, który ma wesprzeć tolerancję i włącza się w świętowanie Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. Taka forma wsparcia jest nam, rodzicom i naszym dzieciom, bardzo potrzebna i cieszymy się, że Waszych młodych wychowanków uczycie otwartości na różnorodność, której nie należy traktować jako tabu i ani zagrożenia dla heteronormatywnej większości.

Wycofanie się dyrekcji państwowej szkoły z realizacji  konkursu o tolerancji z okazji obchodów powyższego dnia, bo organizacje o poglądach skrajnie odmiennych się na to nie zgadzają (nie wymieniamy ich nazwy, żeby nie zapadły nam w pamięć), przyjęliśmy z rozgoryczeniem, a nawet gniewem, ale staramy się zrozumieć Państwa argumentację, przedstawioną nam przez naszą koleżankę ze stowarzyszenia My,Rodzice, która Państwa odwiedziła, żeby okazać nasze wsparcie. Nadal mocno Wam kibicujemy.

Jako rodzice osób LGBTQIA mamy wiele złych doświadczeń instytucjonalnych, także ze szkołami. Wiemy również jak trudno jest pogodzić racje wszystkich. Jesteście Państwo, Pani i młodzi organizatorzy bez wątpienia w bardzo trudnej sytuacji.

Jednak państwowa szkoła w Polsce jako główną zasadę powinna przyjmować równość wszystkich wobec prawa. Wykluczanie z powodu przynależności do społeczności LGBTQIA nie jest rozmową o racjach. Organizacje, które wywarły na Państwa i mieszkańców Konina presję, nie chciały rozmawiać o prawach tylko chciały wyrazić brak akceptacji. Głośno, niegrzecznie, z nienawiścią. Udało im się.

Szanowni Państwo, wycofać się można prawie ze wszystkiego, zerwać umowę, ponieść konsekwencje prawne, finansowe i wszystkie inne.

Z siebie się nie wycofamy. Dlatego ten Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii a także zainicjowany przez uczniów konińskiej szkoły konkurs trzeba traktować z radością, jako dowód, że świat idzie do przodu, że zaczyna rozumieć swoją różnorodność, która mu jest dana, jak dar.

Rozumiemy Pani niewygodną sytuację. Zaczynają się egzaminy, Pani zadaniem jest utrzymanie szkoły w „trybie maturalnym” i zapewnienie abiturientom i pozostałym uczniom komfortu nauki.

Pani Dyrektor, Organizatorzy, mieszkańcy Konina.

Tolerancja to odwaga, to siła.

Jako rodzice osób LGBTQIA czerpiemy z tolerancji i otwartości chęć do działania.

Pewnie nie wpłyniemy na decyzję w sprawie konkursu, ale piszemy list otwarty, żeby podkreślić, jak bardzo warto świętować, że zmądrzeliśmy jako społeczeństwa i w systemach prawnych chcemy przeciwdziałać dyskryminacji.

Trzymamy kciuki za szkołę, i za Konin i wierzymy, że będziecie odważni.

 

Zarząd, członkinie i członkowie stowarzyszenia i sojusznicy

Reklamy

Nielegalni

lodz

To dla nas szczególny moment, po raz pierwszy wystąpiliśmy pod szyldem stowarzyszenia. Nasz głos na 8 Marszu Równości w Łodzi:

Jako grupa rodziców, przyjaciół i sojuszników osób LGBTQIA jesteśmy w bardzo szczęśliwej sytuacji – nikt nam nic do tej pory nie obiecywał. Nikt nie mówił, że będzie lepiej i nas zawiódł. Dotychczas bez entuzjazmu przyjmowano postulaty legalizacji związków partnerskich i małżeńskich. A obecnie nas straszą. Straszą nas nie od dziś i jeszcze długo będą straszyć. Mam poczucie, że jesteśmy w tym kraju nielegalnie, że jesteśmy, że istniejemy tu niepotrzebnie i to słyszymy codziennie. System opresji słownej i prawnej wyrzuca swoich obywateli i obywatelki. Wyrzuca na margines, wyrzuca za granicę, obudowuje nas szczelnie stereotypami, których nikt nie chce przezwyciężyć. Naszym dzieciom i przyjaciołom przysługują takie same prawa jak innym ludziom w tym kraju. My, jako obywatele rodzice spełniliśmy swój obowiązek wobec państwa, wychowaliśmy i wykształciliśmy swoje dzieci. Odpowiedzialnie przyjęliśmy coming outy. Nadal chronimy nasze dzieci i chcemy wspierać inne dzieci. Także ich rodziny i przyjaciół. Wywiązujemy się wobec państwa polskiego z naszych obowiązków i dajemy szansę na rewanż. Oczekujemy od polskiej szkoły edukacji, różnorodności i szacunku , od służby zdrowia opieki i zrozumienia , od kościołów i związków wyznaniowych oczekujemy rozmowy o człowieku. Nasze obywatelstwo to także prawo naszych dzieci homo, bi trans inter dzieci i przyjaciół do korzystania ze wszystkich praw obywatelskich w Polsce. Nikt nam nie mówi skoro jesteś LGBTQIA to nie płać podatków jak inni obywatele. Bo my Cię wykluczamy. Płać, ale tylko my będziemy z tego korzystać. My też płacimy podatki na tę samą szkołę i szpital. Otóż, chciałam powiedzieć , że jesteśmy tu legalnie, absolutnie legalnie. Szanujmy różnorodność naszych dusz i ciał i kochajmy swoje polskie kolorowe ptaki.

Dorlle

 

Skąd przychodzimy?

Złożone zostały właśnie papiery rejestracyjne organizacji My Rodzice – Stowarzyszenie Matek, Ojców i Sojuszników Osób LGBTQIA. Złożone, to znaczy , że sądy pochylą się nad rejestracją, to znaczy również, że chcemy być widoczni. Chcemy być legalni, działać zgodnie  z prawem i pokazywać drogi, dzięki którym nasze dzieci mogą egzekwować swoje pełne obywatelstwo.

Państwo nie chce widzieć naszych dzieci. Jeśli Europa o nie pyta, rząd polski i europosłanki i europosłowie, w jakiejś części, mówią dużo o wartościach i rodzinie, ale o swojej. Nadal nie widzą naszych rodzin, bo je wykluczają. Wykluczają nas a’priori.

Bez argumentów, dyskusji, praw. Klasyfikują moralnie. Piętnują.

Stowarzyszenie My Rodzice tworzy grupa ludzi, która ma za sobą coming outy swoich dzieci i innych członków rodziny, przyjaciół. To wszystko składa się na całkiem spory zbiór różnych historii, z których płynie jedna, solidarnościowa idea, że rodzina jest najważniejszym środowiskiem dającym siłę i poczucie wartości.

Po to jesteśmy, po to, bo chcemy być legalni, po to się instytucjonalizujemy, żeby być partnerem, bo nasze partnerstwo wynikać będzie z prawa.

Skąd przychodzimy? Zewsząd.

Każda osoba LGBTQIA, każdy rodzic, każda osoba z rodziny, może z nami porozmawiać, poznać nasze historie, włączyć się w działanie organizacyjne.

Skąd przychodzimy? Zawsze byliśmy.

A teraz jesteśmy głośniej i jesteśmy odważniej.

Dorlle

Szamani na eksport

Informacja o głosowaniu na początku marca naszych polskich eurodeputowanych między innymi nad zakazem tak zwanych terapii konwersyjnych wprowadziła mnie w osłupienie.

Początkowo 25 europarlamentarzystów było przeciw zakazowi, trzech dokonało korekty głosowania i przeprosiło. Pozostało zatem 22 na 42 głosujących, to ponad 52 %. Czułam jak rośnie mój gniew. Jednocześnie nie mogłam pojąć, że europarlamentarzyści z jakiejkolwiek opcji politycznej mogą tak głosować w takiej sprawie.

A potem……..przypomniałam sobie, jak to w zeszłym roku gościł ze swoimi wykładami w wielu polskich miastach jeden z naczelnych homofobów współczesnego świata, wyrzucony dawno ze wszystkich przyzwoitych stowarzyszeń i gremiów medycznych,
Dr Paul Cameron, jak to zaproszono go do Polskiego Parlamentu.

Nie powinno dziwić, że 79% badanych Polaków uważa homoseksualność za przypadłość wymagającą leczenia.

Dziś również można być szamanem, ale nie można wówczas jednocześnie twierdzić, ze się jest lekarzem i posiada się wiedzę medyczną – zwłaszcza, że nie poświęca się jej żadnego zainteresowania i uwagi.

Jednakże od Europarlamentarzystów, nawet tych, na których nie głosowałam – wymagam więcej.

Chciałabym zapytać tych dwadzieścia dwoje – czego świadectwo daliście w Europarlamencie? Jak Wam się zdaje? Hę?

Na pewno nie poglądów, bo żeby mieć pogląd, trzeba poświęcić swoją uwagę danemu tematowi, dowiedzieć się czegoś, przemyśleć i wyrobić sobie własną opinię.

Jeśli się jest zbyt leniwym i nie ma się chęci i zainteresowania, żeby dowiedzieć się czegoś na rozważany temat – trudno, ale wówczas podczas głosowania trzeba się powstrzymać od głosu. Podejrzenia, wyobrażenia i wiara nie mogą być fundamentem poglądów, zgodnie z którymi głosujecie w imieniu Polaków.

Jeśli nie ma się chęci pochylania nad każdym tematem, który jest do przegłosowania – nie powinno się być parlamentarzystą jakiegokolwiek parlamentu i powinno się samemu zrezygnować z bycia posłem.

Rezygnacja z mandatu to nie wstyd, a Wasze głosowanie – i owszem. Wstyd na całą Europę.

Mamy w DDTVN

W sobotę 27.01 rano razem z Małgosią Swierszcz gościłyśmy w programie Dzień Dobry TVN.

https://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/rodzice-dzieci-lgbt-przeciw-homofobii-w-szkolach,251429.html

W imieniu powstającego właśnie stowarzyszenia rodziców i sojuszników osób LGBTQI mówiłyśmy o problemie homofobii w szkole. W zeszłym tygodniu jako stowarzyszenie złożyliśmy list otwarty do Minister Anny Zalewskiej, w którym zawarliśmy oczekiwanie rzetelnej edukacji  antydyskryminacyjnej w polskich szkołach.

Odpowiedź mamy otrzymać w terminie urzędowym, tj. 30 dni. Czekamy z nadzieją, że MEN potraktuje poważnie nasze rodziny i naszą troskę o dzieci.
Ewa Miastkowska

 

List rodziców do MEN

17.01. dostarczyliśmy list Grupy Rodziców osób LGBT do MEN. Oto on:

17 stycznia 2018 r.

Nieformalna grupa rodziców

i sojuszników osób LGBT

 

 

 

Pani Anna Zalewska

Minister Edukacji Narodowej

J. Ch. Szucha 25

00-918 Warszawa

 

 

 

Szanowna Pani Minister,

jesteśmy obywatelami Polski. Wykonujemy różne zawody. Mamy różne wykształcenie. Jesteśmy zwolennikami różnych partii politycznych. Są wśród nas osoby wierzące i niewierzące. Łączy nas jedna wspólna cecha. Jesteśmy rodzicami osób LGBT i postanowiliśmy nie zwlekać dłużej z zabraniem głosu w sprawie edukacji.

Jak wynika ze statystyk, w każdej klasie polskiej szkoły kształci się jedna lub dwie osoby homoseksualne lub transpłciowe. System oświaty ich nie dostrzega, a dla nas, rodziców, to najważniejsze osoby na świecie. Są naszymi dziećmi, które codziennie doświadczają w szkole różnego rodzaju agresji psychicznej, fizycznej, upokorzeń i wykluczenia.

Niestety polskie szkoły w większości posługują się stereotypami i uprzedzeniami, a nie aktualną wiedzą na temat seksualności człowieka. To szczególnie przykre, bo dotyczy instytucji, która w założeniu ma zachęcać do otwartości poznawczej. Jest to również niebezpieczne, bo promując stereotypy zamiast nauki, szkoła przyczynia się do eskalacji nienawiści i wzmacnia pogardliwy stosunek do naszych dzieci, czego niestety jesteśmy świadkami i na co nie wyrażamy zgody.

Po samobójczej śmierci Dominika z Bieżunia i Kacpra z Gorczyna, ostatnie dni przyniosły kolejne wstrząsające wyznania homoseksualnej osoby wtłoczonej w system polskiego szkolnictwa. Jakub Lendzion był poddawany prześladowaniom bardziej przypominającym obyczaje panujące w zakładach karnych niż w placówce oświatowej mającej zapewnić wychowanie w duchu akceptacji i szacunku dla drugiego człowieka oraz kształtowania postawy otwartości. Co więcej, prześladowania i znęcanie trwały przez cały rok szkolny i nie doczekały się reakcji ze strony grona pedagogicznego. Dyrekcja nie zrobiła nic, żeby zapanować nad uczniami, nie przeszkoliła kadry nauczycielskiej w celu wdrożenia mechanizmów zapobiegania zachowaniom homofobicznym, a przeprosiny młody człowiek uzyskał dopiero po wygraniu sprawy sądowej. To odpowiedni moment na zadanie pytania, jak wygląda życie osób LGBT w szkołach? Czy polska szkoła to codzienna walka o przetrwanie? Jak w tej rzeczywistości wygląda możliwość indywidualnego rozwoju?

Jakie wzorce postaw obywatelskich i jakie przygotowanie do pełnienia funkcji rodzinnych wynoszą ze szkoły nasze dzieci? Czego uczy obojętność lub wręcz niechęć, jaką prezentuje część nauczycieli?

Młody człowiek dojrzewając odkrywa swoją orientację psychoseksualną. Nie jest ona kwestią wyboru. Jest pewną prawdą o sobie i integralną cechą osobowości. Jest cechą nie podlegającą zmianie czy terapii. Oprócz zwykłych problemów wieku dojrzewania, nieukształtowana jeszcze osoba musi stawić czoła problemom wynikającym z braku akceptacji i wykluczenia. Zdarza się, że bez wsparcia są to zadania ponad siły. Szkoła powinna być środowiskiem przyjaznym, włączającym wszystkich w życie społeczności, uczącym akceptacji i otwartości. Powinna również pomóc w zrozumieniu problemów dziecka homoseksualnego w rodzinie, bo nie wszyscy rodzice są przygotowani do stawienia czoła wyzwaniu społecznej homofobii.

Nasze rodziny spełniają swoje funkcje opiekuńczo-wychowawcze. Przekazujemy naszym dzieciom uniwersalne wartości, uczymy empatii, szacunku dla człowieka i prawdy. Ciężko pracujemy, żeby wychować je na osoby świadome swojej wartości, godności i na dobrych obywateli. Nasze dzieci nie potrzebują specjalnych praw. Potrzebują szacunku i równego traktowania. Oczekujemy, że przestaną być niewidoczne w systemie oświaty. Każde dziecko jest ważne i wartościowe. Nie możemy się zgodzić na zachowania kształtujące w naszych dzieciach poczucie niższości lub odbierające im godność.

Oczekujemy, że jeszcze w tym roku szkolnym zostanie opracowany program rzetelnej edukacji dotyczącej tożsamości płciowej oraz orientacji seksualnej w oparciu o wytyczne Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Do czasu wprowadzenia rozwiązań systemowych, liczymy na działania doraźne, wychodzące naprzeciw potrzebom uczniów LGBT w danej społeczności. Oferujemy swoją pomoc w tworzeniu programów edukacyjno-informacyjnych dla uczniów, nauczycieli i rodziców.

Mamy nadzieję, że Pani Minister podziela naszą opinię, że homofobia jest groźnym problemem społecznym. Społeczeństwo oparte na nienawiści jest dysfunkcyjne. Jedyna droga do trwałej zmiany postaw społecznych prowadzi przez właściwą edukację. Kacper i Dominik byli ofiarami nienawiści, Jakub znalazł w sobie siłę, aby stawić jej czoła. Nie możemy się zgodzić, żeby nasze dzieci musiały toczyć ogromną walkę o godność, przy braku działań ze strony MEN. Dlatego tak wielkie nadzieje pokładamy w zrozumieniu wagi problemu i w odpowiedniej współpracy ze środowiskami LGBT.

 

 

Z wyrazami szacunku,

Rodzice i sojusznicy osób LGBT

MOJE OBYWATELSTWO

Bardzo czekałam na to sobotnie przedpołudnie. Zanim pojawiło się oficjalne zaproszenie, miałam przecieki, że „coś” będzie. I się odbyło. Uczestniczyłam w kameralnym spotkaniu z Robertem Biedroniem. Grupą, z którą się spotkał byli rodzice osób LGBTQIA… i niektóre nasze dzieci ze swoimi partnerkami i partnerami.

W dużej części jesteśmy starsi o pokolenie lub pół od Bohatera spotkania. Doświadczenie, które mamy jest doświadczeniem heteroseksualnych rodziców z tłem dorastania w socjalizmie i prowincjonalnych, purytańskich postaw, często identycznych u pryncypialnych towarzyszy z powiatu jak i miejscowych proboszczów. Różne mamy rozeznanie w środowiskach LGBT.., bywa , że pierwszą osobą spoza heteroseksualnej normy, jest nasze własne dziecko. Z takim oto bagażem wchodziliśmy na spotkanie. Część z nas już przeczytała biograficzną książkę Roberta Biedronia, część przeszukiwała Internet, składając w całość, obecny tamże, chaos informacyjny. Wsłuchiwałam się uważnie w opowieść i usłyszałam jedno przesłanie – twórzcie społeczeństwo obywatelskie. Trochę zawstydzona jestem własną odpowiedzią na pytanie:  kiedy byłam na spotkaniu z radnym lub posłem, którego wybrałam? Otóż nie byłam. A to znaczy, że „mój wybraniec lub wybranka” mogą robić co chcą, nie realizować programu, z którym szli do wyborów. Polityk, który decyduje o dobrostanie moim i mojej rodziny, nie widzi potrzeby liczenia się z moim zdaniem, bo mnie nie widzi.

Robert Biedroń ma rację, że emancypacja cały czas postępuje. Wolno, boleśnie, często bez klasy, ale wyzwala kolejne grupy.

Spotkanie to wyzwoliło u mnie znów refleksję nad wolnością wyboru, budową własnej postawy, skalą i rolą medialnej manipulacji.

A osobiście, najważniejsze jest wrażenie, że spotkałam odważnego człowieka, tak po prostu CYWILNIE ODWAŻNEGO. Bardzo to jest trudna postawa. W każdych czasach.

Dorlle