Żywa Biblioteka w Łodzi

W dniu 13 listopada br. w Łodzi w Centrum Dialogu im. M. Edelmana odbyła się Żywa Biblioteka. Zostałam poproszona o wzięcie udziału jako żywa książka pt. „Matka lesbijki” wraz z moją koleżanką z Akademii Zaangażowanego Rodzica.

Dla mnie  była to już czwarta ŻB, ale druga w Centrum Dialogu im. M. Edelmana.

Po każdej mam inne wrażenia, ale jedno łączy ŻB – jest to bardzo szlachetna i niezwykle ważna inicjatywa społeczna, a my książki jesteśmy potrzebni. Chcę podkreślić, że organizacja ŻB była doskonała (organizatorami była Fabryka Równości i Centrum Dialogu). Każdego roku mamy  więcej książek (28 osób i ok. 300 wypożyczeń – o ile się nie pomyliłam). Część całkiem nowych „pozycji”, nawet takie, o których wcześniej nie miałam pojęcia, że są w kręgu osób wykluczonych. Szkoda, że jako książki nie mogliśmy z  kilkoma wymienić się wiedzą i wrażeniami. Ja miałam łącznie 5 spotkań (rano było trochę mniej osób). Na początku były dwie 17 letnie dziewczyny  (każda osobno). Były przed coming outem. Obawiały się, chciały wiedzieć jak to było z moją córką i jak ja to przyjęłam.

Następnie do mojego stolika podeszły dwie nauczycielki w średnim wieku (takim jak ja). Jedna z nich uczyła przedmiotu „Przygotowanie do życia w rodzinie” lub jakoś tak podobnie. Uczyła na tych lekcjach między innymi o homoseksualizmie, ale  nigdy przez myśl jej nie przeszło, że jej córka jest lesbijką. Dowiedziała się od niej tak około 5 lat temu. Od tej chwili cały czas jest  w „szafie” (poza obecną przy rozmowie przyjaciółką). Pani co chwilę popłakiwała. Przyznała, że jej córka chce zalegalizować swój związek za granicą i być może pojedzie na ten ślub. Chyba była tym faktem podekscytowana i  szczęśliwa. I tu zdała sobie sprawę, że to szczęście jest tylko połowiczne, bo jak to nazwać, jak się nie można z nikim podzielić radością?

Chyba mi „zazdrościła” takiej otwartości i dumy z własnego dziecka. Smutno mi się zrobiło. Zaprosiłam ją na prywatną rozmowę. Nie wiem, czy się jeszcze odważy?

Późnej miałam młodą parę narzeczeńską (hetero). Przyszli na ŻB przygotowani. Ciekawi byli, jaki mam stosunek do związków partnerskich, do wychowywania dzieci, pytali o prawo, o dyskryminację, o relacje w rodzinie i byli ciekawi codziennego życia. Mimo że jak wspomniałam byli przygotowani do rozmowy, to wiele spraw ich zaskoczyło, parę razy przełamałam stereotypy. Spotkanie było interesujące. Na koniec przyszła do mnie młoda dziewczyna (tak ok. 25 lat) z małej miejscowości spod Częstochowy. Nie wiem, kim była (w sensie czy hetero czy homo), ale na wiele spraw otworzyłam jej oczy. Bardzo dziękowała za rozmowę.

Po zakończeniu  ŻB odbyło się małe spotkanie książek (choć już nie wszystkich). Wszyscy  byli bardzo zmęczeni ale bardzo, bardzo zadowoleni.

„Matka lesbijki” – Ania

Reklamy

Życzenia urodzinowe

Siedziałam na babskim spotkaniu i właśnie omawiałyśmy co kogo i gdzie strzyka jak zadzwonił telefon. Odruchowo odebrałam choć zwykle sprawdzam czy znajomy numer. No nie był znajomy więc głosem zołzy – specjalnie zarezerwowanym dla telemarkietingowców potwierdziłam , że ja to ja. Ale kto mówi?!
Z jednej strony klekoczą koleżanki emerytki z drugiej jestem głucha a w słuchawce szumy. Przyjaciel?, jaki przyjaciel? Jasia?
Nie znam przyjaciół Jasia, ukrywa ich przedemną, Krzyś- jaki Krzyś?
Byłeś u mnie w domu?, no nareszcie wiem kto zacz i szybko zmieniam ton na bardzo uprzejmy. W słuchawce szumi, on coś mówi, wydaje mi się, że nie rozumiem. Powtórz! powiedz to jeszcze raz, mów, mów, mów. – Dziękuje pani za urodzenie i wychowanie tak wspaniałego syna (to był dzień jego urodzin), jest wspaniałym przyjacielem i człowiekiem.- czy ja naprawdę dobrze słyszę?
To ja stara cholera powiedziałam mojemu kochanemu dziecku, że mi zrujnował życie jak mi oświadczył, że jest gejem a tu takie życzenia.
Worek pokutny na głowę i żebrać o przebaczenie!

Druga Malta

Pod koniec kwietnia byłam na lokalnym Marszu Równości w Łodzi. Uczestniczyło w nim prawie dwukrotnie więcej osób niż w zeszłym roku. Przyszli też nowi Zaangażowani Rodzice osób LGBT oraz inni Sprzymierzeńcy. Jedna z łódzkich mam przygotowała Alert w naszym imieniu, a druga go  wygłosiła, a był on o tym, dlaczego tu jesteśmy i czemu się sprzeciwiamy.

Dziś podobny marsz ma miejsce w Trójmieście. I w nim biorą udział między innymi rodzice osób LGBT. Się dzieje. Ale do sukcesów ciągle daleko.

W tęczowym rankingu ILGA-Europe analizującym poziom równouprawnienia osób LGBTI w Europie Polska ze swoimi 17 punktami na 100 zajęła przedostatnie miejsce. Nie, nie wydarzyło się w Polsce nic strasznego, że spadliśmy w rankingu na jeszcze dalsze miejsce – po prostu nie wydarzyła się żadna dobra zmiana, podczas gdy wydarza się ciągle w innych europejskich krajach.

W rankingu prowadzi Malta z 88 punktami. Katolicka Malta, może bardziej katolicka niż Polska.

W zeszłym roku na Konferencji Rodziców osób LGBT gościliśmy katolickich rodziców z Malty, którzy opowiadali, jak im się udało w ciągu paru lat wprowadzić tyle regulacji prawnych i zmian usuwających kłody spod nóg osób LGBT. Ogólnie kościoły chrześcijańskie w innych państwach Europy , w tym Kościoły Katolickie od dawna wspierają postępowe prawo antydyskryminacyjne i wyrównujące status społeczny osób LGBT. Jednocześnie w swoich społecznościach kościoły te traktują lesbijki, gejów, osoby biseksualne i transseksualne w sposób bardziej zgodny z Chrystusowym posłannictwem miłości bliźniego niż to ma miejsce w przypadku niektórych hierarchów Kościoła Katolickiego w Polsce.

Przez wieki Kościół Katolicki w Polsce zgromadził wiele zasług, w tym również w niedawno a słusznie minionej epoce. I nie widzę powodu, aby nie mógł mieć społecznych zasług również na tym polu.

Nie, nie chodzi tu o przywileje czy apoteozę grzechu. Jako zwyczajna niewiasta nie pouczam Pana Boga, co jest grzechem, a co nie i co komu i jak winno być liczone.

Jednakże kościoły pełne są grzeszników, grzeszą przecież również księża. Ale jedynie szczególną grupę grzeszników niektórzy próbują wykluczyć ze swojej społeczności lub przynajmniej obrzucić przysłowiowym słownym i mentalnym kamieniem. Nie zauważają, że w ten sposób przyczyniają się do szerzenia uprzedzeń i nienawiści.

A mi się marzy w Polsce druga Malta.

I jeszcze chciałabym kiedyś usłyszeć z ambony w moim Kościele, że uprzedzenie wobec bliźniego swego – to grzech. Głęboko wierzę, że to jest możliwe.

I można NORMALNIE!!!

 

Byłam w dziwnym miejscu. W dziwnym dla mnie, bo przyjechałam z Polski. Byłam na ślubie dwóch dziewczyn (jakby ktoś miał wątpliwości, to dziewczyny brały ślub ze sobą) w Stanach Zjednoczonych.  Właściwie wiedziałam, że uroczystość będzie inna, ale nie wiedziałam, co to znaczy. W głowie miałam wyobrażenia z książek i filmów, w pamięci szukałam wspomnień z innych ślubów. Dziewczyny są różnonarodowe, polsko-amerykańskie, przypuszczałam, że może to rodzić zaskakujące sytuacje. Czekałam. W niepokoju. Ślubem zarządzały koordynatorki i kierowały gości na różne poziomy hotelu, w którym odbywała się uroczystość. Na dziesiątym piętrze, na pięknym tarasie zgromadziło się blisko 100 osób i wszyscy oczekiwali o 17.00 na panny młode. W pierwszej chwili pomyślałam, że spotkanie jest zbyt wyreżyserowane, bo podano rozkład godzinowy, wyraźny był „plan działań”, ale przecież u nas wygląda to tak samo, tylko że wykonujemy te czynności mechaniczne. Plan działań jest oczywisty/ kościół lub urząd, a dalej dom weselny. W tym względzie żadnej różnicy nie ma. Punktualnie przyszedł pastor, który uroczystość zaślubin celebrował.  Mówił dużo i wesoło. I o miłości i o Bogu. Ale nastrój był bardzo podniosły. W kolejności na „scenę  działań ślubnych” wchodzili wszyscy bohaterowie wieczoru. Najpierw matki, piękne i uśmiechnięte. Potem druhny w eleganckich,  jednakowych sukniach, następnie ojcowie wprowadzili panny młode. Amerykańskim zwyczajem oblubienice składały przysięgę wygłaszając  napisane przez siebie mowy.  Ja widziałam przede wszystkim miłość. Wszystko było piękne i  wzruszające.  Po części oficjalnej gości „skierowano na drinka”, a panny młode, rodzice i druhny poszli na plażę zrobić plenerowe zdjęcia.  Podczas sesji  obcy ludzie podchodzili i gratulowali „zamążpójścia”, życzyli powodzenia. Było to bardzo ważne dla polskich rodziców, którzy z ogromnym niepokojem przyjmowali ten obcy świat.  Po sesji i drinku wszyscy wrócili na taras i podano poczęstunek i rozpoczęły się tańce, które trwały nieprzerwanie do końca przyjęcia. W nocy,  w szpalerze zimnych ogni  dziewczyny  pożegnały się  i opuściły gości. I co, byłam na normalnym przyjęciu.  Para młoda piękna, uroczystość doniosła, tańce znakomite. Ziemia się nie rozstąpiła, wody Oceanu Atlantyckiego nas nie zalały, diabły rogate po nas nie przyszły. I można NORMALNIE!!!

Dorlle

PS z tym „pójściem za mąż” i „ożenkiem”, musimy się po polsku, językowo uporać, ponieważ te formy mają wpisaną heteronormę.  Można pójść za mężem, który jest bardzo mężny lub „otoczyć się żoną”.

Musimy nad tym popracować lub po prostu Just married Czytaj dalej

Geje do filmu!

W sieci natknąłem się na artykuł: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/w-polskich-reklamach-brakuje-homoseksualistow-bo-firmy-obawiaja-sie-naruszyc-tradycje-i-stereotypy. Ciekawe, ale przykre spostrzeżenia: w polskiej reklamie osoby homoseksualne nie istnieją. A przecież reklama, czy tego chcemy czy nie, mocno kształtuje nasze postrzeganie świata. Nie trzeba być znawcą tematu, żeby zauważyć, że każde wprowadzenie na rynek nowego produktu poprzedzone jest intensywna kampanią reklamową. Przy czym słowo „produkt” traktuję dosyć dowolnie. Mam na myśli nie tylko towary na półce sklepowej, ale także nowe trendy lub  idee. A przecież tolerancja jest dla mnie jedną z najważniejszych idei.  Trendem może być np. widzialność w przestrzeni publicznej osób nieheteronormatywnych. Bo takie osoby oczywiście są wśród nas, ale nie jesteśmy w stanie ich rozpoznać. Dlaczego? A dlatego, że jeśli gej lub lesbijka występują samodzielnie w przestrzeni publicznej, to niczym nie różnią się od heteryka. Stąd mój apel: pokazujmy tęczowe pary. Bo wtedy mówimy otwartym tekstem. Apel kieruję do szeroko rozumianego środowiska medialnego: pokazujcie pary inne niż heteroseksualne. Nie koniecznie tylko homoseksualne, ale też np. wolne związki. Oburzamy się na konserwatywne (czytaj: skostniałe) poglądy znacznej części społeczeństwa i agresywny dyktat „jedynie słusznego wzorca rodziny”. A kto z rzekomo tolerancyjnego środowiska filmowego odważy się umieścić w scenariuszu filmu lub reklamy jawnego geja? Nie mam racji? Niech alibi nie będą głośnie ostatnio polskie filmu filmy „W imię…” czy „Płynące wieżowce”. Według mnie motyw homo w tym filmach jest zdeformowany poprzez martyrologiczne podejście twórców do tematu. Czy moja opinia jest odosobniona?

Ostatnio obejrzałem dwa dosyć stare filmy, nie-polskie, z początku lat 90-tych. Jednym z nich jest „Cztery wesela i pogrzeb”, a drugi to jeden z odcinków bodajże drugiej serii „Przystanku Alaska”. Łączy te filmy to, że pojawiają się tam wśród głównych bohaterów związki dwóch mężczyzn. I to nie w martyrologicznym klimacie jak we wspomnianych polskich produkcjach, ale tak normalne życiowo. Nikt tam nie robi aj-waj z tego, że w pobliżu żyje para nie-hetero. Scenarzysta po prostu gejów wprowadza do scenariusza i oni tam są na równych prawach! Przypominam, filmy są sprzed 25 lat! Tak więc wołam do  polskich twórców: do dzieła, wprowadzajcie gejów, lesbijki, osoby trans na ekrany! Bez tego związki LGBT nadal nie będą widoczne. Niech geje będą nie tylko bohaterem podobnym do wiecznie cierpiącego mickiewiczowskiego Konrada, jak to jest dotychczas w polskich filmach, ale niech będą np. członkiem gangu (w kryminale), zwariowanym wujkiem (w komedii romantycznej), analitykiem wywiadu (w filmie szpiegowskim) albo panem od wu-efu (w kinie familijnym). Obiecuję kupić bilet do kina!

P.S. Kto nie widział, niech obejrzy pierwszy odcinek „Prokuratora”. Pachnący nowością wyjątek od reguły. Coś takiego marzy mi się na co dzień…

Gala KPH Ramię w ramię po równość

10 września miała miejsce Gala KPH Ramię w ramię po równość koronując kolejny rok akcji Sojuszników osób LGBT pod tym tytułem. Jednocześnie na Gali przeprowadzono inną akcję – zbiórkę funduszy dla uchodźców.

Galę poprowadziła Paulina Młynarska.

Na oprawę muzyczną złożyły się występy chwytającego za serce chóru LGBTQ Voces Gaudiae, zniewalającej urokiem grupy smyczkowej Ladies String Quartet oraz Małgorzaty Ostrowskiej – Lady o niespożytych siłach.

Tradycyjnie już wystąpili Goście z ruchu sojuszniczego w Nederlandach i Flandrii, którym ciągle jeszcze możemy zazdrościć.

Na sali poza członkami i sympatykami KPH oraz członkami organizacji zaprzyjaźnionych można było spotkać wielu znamienitych gości.

Przyznawaną po raz pierwszy nagrodę Sojusznika Roku otrzymał mocny Facet o czułym sercu Dariusz Michalczewski.

Licznie przybyli rodzice LGBT zajęli pierwsze ławki tuż przy scenie.

Panel dyskusyjny poprowadził Tomasz Raczek, a wzięli w nim udział Dorota Zawadzka, Michał Piróg, Czesław Mozil i ja. Rozmówcy próbowali odpowiedzieć na pytanie, co można zrobić, aby lepiej przysłużyć się środowisku LGBTQI.

To mój drugi udział w Gali. Początkowo zaskoczyło mnie, że mimo wystąpienia na żywo z osobami obytymi z mikrofonem i sceną w ogóle nie odczuwam tremy. I zdałam sobie sprawę, ze po prostu dobrze się czuję – w tym miejscu i pośród tylu znajomych i życzliwych osób, że czuję się na miejscu.

Zdałam też sobie sprawę, że zarówno osoby LGBTQI, jak i Sojusznicy mają odmienne odczucia odnośnie gradacji problemów, które należy rozwiązać, a także metod, których należy w tym celu użyć. I że nie ma w tym nic dziwnego.

Niech każdy robi swoje. Niech się dzieje. Nadchodzą być może trudniejsze czasy, w których opór przed zmianami polskiej materii będzie większy. Trudno. Jednakże kierunek jest wytyczony jasno i trzeba w nim zmierzać wszystkim możliwymi drogami.

Na Gali byli też Rodzice ze Stowarzyszenia Akceptacja i wręczyli mi książkę, o której napiszę następnym razem.

Wiara i nadzieja

Wczoraj w siedzibie Lambdy uczestniczyłam w spotkaniu z brytyjskim działaczem katolickim i aktywistą LGBT Martinem Pendergastem ( zachęcem do zapoznania się z info nt. samego Gościa  http://docs.google.com/viewer?a=v&pid=sites&srcid=ZGVmYXVsdGRvbWFpbnx3aWFyYXRlY3phfGd4Ojg2OTVjOTVhZWU3Y2VkYQ i organizacji katolików LGBT w diecezji Westminster http://docs.google.com/viewer?a=v&pid=sites&srcid=ZGVmYXVsdGRvbWFpbnx3aWFyYXRlY3phfGd4OmM4MTAxMDI1MTRlOTg2 ), które poprowadził Patryk Chilewicz, zastępca redaktora naczelnego magazynu „PRIDE”.

Gość opowiedział o historii zmian na korzyść osób LGBT w UK. W latach 1954-1957 miały miejsce zmiany prawne prowadzące do dekryminalizacji homoseksualnych mężczyzn ( jak twierdziła królowa Wiktoria – takie okropności nie mogłyby przecież dotyczyć kobiet). Dekryminalizacja postulowana była przez hierarchów największych kościołów – anglikańskiego i rzymsko-katolickiego.

Przez kolejne lata wprowadzane były zmiany prawne dotyczące dopuszczalnego wieku, w którym prawnie dozwolone są kontakty seksualne.

Wielka Brytania mimo iż należała do twórców Karty Praw Człowieka, jako państwo podpisała ją i przyjęła do brytyjskiego prawa dopiero w roku 1998. Fakt ten wzbudził sprzeciw u mniejszości religijnych, które próbowały wymóc na parlamencie ustawy mówiące, że ich nie dotyczą pojedyncze artykuły z Karty – ale Parlament się nie zgodził. W pierwszej dekadzie nowego millennium prawo brytyjskie zmieniło się w kwestii możliwości rejestracji związków partnerskich, a potem zawierania małżeństw jednopłciowych. Gdy małżeństwa były już możliwe, rząd chciał zlikwidować związki partnerskie proponując, aby osoby będące w związkach niejako automatycznie nabywały prawa małżeńskie ( wystarczy ich deklaracja), ale między innymi Kościół Katolicki (2014) był przeciwny takim zmianom twierdząc, że lepszy taki związek niż żaden, a wiele osób i tak nie chce małżeństwa uważając, że jest to patriarchalny przeżytek.

Na pytanie Prowadzącego o to, jak w UK wygląda sprawa działań poszczególnych księży względem osób LGBT, w tym działań homofobicznych, Gość odpowiedział, że już w 1979 roku został wystosowany list biskupów do wszystkich księży w sprawie posługi względem osób LGBT i ich rodzin i większość się do niego stosuje. Ogólnie większość księży w Anglii, Walii i Szkocji, a najmniej w Irlandii – jest za postępowym prawem.

W 2000 roku Watykan wystosował list do biskupów świata, aby sprzeciwiali się związkom jednopłciowym.

Gość zapytany, jak radzi nam postępować z homofobicznymi zachowaniami kapłanów, odpowiedział, że nie przyjechał tu po to, aby dawać komukolwiek rady, jedynie dzielić się swym doświadczeniem. Jednocześnie wspomniał o uczestnictwie w spotkaniu z abp. metropolitą warszawskim K. Nyczem i innymi dwoma hierarchami KK w Polsce i o tym, jak robiły im się duuuże oczy, gdy usłyszeli, że TAKIE RZECZY dzieją się  w Kościele Katolickim na świecie ws. osób LGBT – bo o tym najwyraźniej nie wiedzieli.

Gość zauważył, że trzeba szukać sprzymierzeńców, że często można ich znaleźć tam, gdzie się ich w ogóle nie spodziewamy i że z pewnością są tacy w Kościele w Polsce – i jest to m. in. zadanie dla rodziców.

W ostatnich latach księża w UK napisali list otwarty nawołujący do powrotu do „tradycji”. List ten podpisało 460 z 6000 duszpasterzy brytyjskich.

Gość został również zapytany, czy uważa, że zmiany ws. osób LGBT, o których mowa za Papieża Franciszka, są jedynie wizerunkowo – PR-owe.  Gość zamilkł, uśmiechnął się i odpowiedział, że dobrze zna KK w Ameryce Łacińskiej, skąd pochodzi obecny Papież. Ponadto jest on jezuitą. Zdarzały się w przeszłości zmiany wprowadzane przez jednego papieża, które następca mógł szybko cofnąć. Jednakże jezuici są arcymistrzami strategii długofalowej i zmiany, jakie szykuje Papież Franciszek, są z pewnością takiej natury. Ostatnio Papież przyjął transpłciowego mężczyznę z jego narzeczoną, którzy zostali wykluczeni ze swojej lokalnej wspólnoty katolickiej.

Gość odpowiadał również na pytania dotyczące jego wcześniejszej działalności na rzecz osób z AIDS (rozpoczętej jeszcze w latach 70-tych, gdy nie było żadnych leków), a także współcześnie. Powiedział m. in., że w UK obecnie do grup szczególnego ryzyka należą młodzi geje, którzy uważają, że jak współżyją z młodymi ( poniżej 30tki), to nie mogą się przecież zarazić.

Sprawa edukacji seksualnej w szkołach nadal nie wygląda różowo. (GB przoduje w liczbie nieletnich ciężarnych). Obecnie dwie partie ( laburzyści i liberałowie) mają uchwalenie stosownej ustawy wprowadzającej obowiązkową edukację seksualną w szkołach w swoich priorytetach przedwyborczych.

Pan Martin Pendergast przygotowuje materiały dotyczące dekryminalizacji homoseksualizmu w świecie, w szczególności w krajach katolickich, jak również materiały dotyczące związków jednopłciowych i kwestii rodziny na zbliżającą się sesję Synodu Biskupów w Rzymie w październiku 2015.

Muszę przyznać, że spotkanie bardzo mnie podbudowało. Zauważę, że w Polsce wpływy KK są znacznie większe niż gdziekolwiek i wpłyniecie na Kościół może przynieść więcej pożytku i  szybciej spowodować zmiany w nastawieniu społeczeństwa niż wpływanie na media (tj. niewykształconych sensatów prowadzących audycje w mediach).